Maciej Pinkwart

Sen na Rynku

 

O północy na Rynku gdy zaśnie już wiatr,

Orkan gwiezdnym otula się szalem

i z cokołu spogląda w stronę nocy i Tatr

bo na piwo chce pójść ze Steskalem.

 

Wtedy Rajski z Żarneckim w Café Deja Vu

wzniosą toast za zdrowie nie nasze

i francuską pocztówką z minionych już dni

się zachwycą z Ryszardem Rabiaszem.

 

Zaś Małgosia z apteki z oczami jak len

najpierw spojrzy na stronę plebanii

lecz ksiądz proboszcz już dawno pogrążył się w sen

więc przemkniemy się z nią do „Toskanii”.

 

Cichy marsz Mendelssohna w Ratuszu ktoś gra

i obrączka swym blaskiem zachwyca

bo noc marzeń na Rynku od dawna już trwa

srebrno-złota przy świetle księżyca.

 

Pod księgarnią Woźniaka pisarze sprzed lat

chcą na wino dziś pójść do „Mieszczańskiej”

A Tereska każdemu da uśmiech i kwiat

i nadzieję na sny podhalańskie.

 

Senne kwiaty słuchają ludzkich żalów i skarg

Bo Jan Kanty już chce odpoczynku...

w taką noc śpi spokojnie stary nasz Nowy Targ

tylko sny śnią się sobie na Rynku.

5Y