Maciej Pinkwart

Jak Katarzyna ze smokiem się targowała

 

Gdy anioły zmęczone schodzeniem z najbliższych nieba tatrzańskich szczytów ustały w swym anielskim trudzie - dobry Pan Bóg dał im odpocząć na pastwisku u zbiegu dwóch rzek, na podgórskich łąkach zamieniając je w białe baranki... Właśnie wtedy pechowo tańcujący pod Wawelem dyabłowie tupaniem nieustannym zbudzili smoka krakowskiego, a ten szukając schronienia polecieć chciał do tatrzańskiej smoczej jamy, gdzie spokój był niezwykły, bowiem jeszcze szatański pomiot turystyczny gór swym swarliwym gadaniem nie psuł. Jednak strudzony nieustannym wznoszeniem się nad górami opadł z sił i wylądował tuż za Gorcami...

Byłby się skrzepił jako żywo trzódką pasącą się wdzięcznie, gdyby okrzyki trwożliwych aniołów nie doleciały do dzierżącej miecz w dłoni świętej Katarzyny, która smoka okropnego jedną ręką zatrzymała i na taki targ z nim poszła: jeśli zdoła wypić w godzinę całą wodę z Dunajca, to owieczki będą jego. Jeśli nie – straci swój długi, złotem pokryty ogon, odda swoje szmaragdami wysadzane skrzydła oraz jeden krzywy, brylantowy pazur i odejdzie na nogach jak niepyszny, po wieczne czasy kryjąc się w jaskiniach. Zobaczywszy mizerną strużkę Dunajca, smok, któremu i tak się pić chciało, machnął łapą na znak dobicia targu i jednym haustem wciągnął całą wodę z rzeczki. Ale właśnie wtedy w Zakopanem żyjący tam straszliwy potwór Owczarek Podhalański podniósł łapę i siknął tak potężnie do Dunajca, że wody wezbrały, smok się smrodliwą wodą zachłysnął, beknął, rzygnął i zakład przegrał. Katarzyna czterema machnięciami miecza pozbawiła go ogona, pazura i skrzydeł, więc okaleczona poczwara jak niepyszna powlokła się do Zakopanego, gdzie do dziś wspólnie z Owczarkiem wodę psują, chcąc zemścić się na mieście świętej Katarzyny. A tu ze smoczego długiego ogona powstała Długa ulica, przy której targi się odbywają, poprzecznie do niej z krzywego pazura wyrosła Krzywa ulica, gdzie do dziś sami brylantowi ludzie mieszkają, zaś skrzydła urosły baranom, które od tamtej pory uważają, że mają tu najwięcej do powiedzenia. A święta Katarzyna zamknęła się w kościele i do dziś rozmyśla, czy nie trzeba było ze smokiem inaczej się targować...

 

5Y