Maria Dworska
Z okien starej cukierni
Zza koronkowych firanek – chmurek
starej cukierni,
spoglądam na moje miasto,
na silne, prężne ramiona Dunajców
czasem ściskające w dłoniach
gładkie czy omszałe kamienie …
Na figurę Świętego
patrzącego na nas
wszystkowidzącymi oczyma,
nie pamiętającego win i zła …
Na mieszkańców dawnego Starego Cła,
śpieszących, zamyślonych,
roześmianych.
Na młodych i starych
jednakowo potrzebnych Miastu.
Jeśli tylko potrafią wyczarować
ze swoich serc
roziskrzoną bryłkę szlachetnego kruszcu
zwanego dobrem.
I ofiarować go Tobie –
Moje Miasto.