Spotkania Literackie, 2008/2009

  Renata Piżanowska

...jeśli mówię o sobie „poetka”
mam na myśli duszę
a nie twórczość...

 

Brzoza

 

nie napisałam sobie urodzenia

dłonie grabiły pustą kartkę

potem płacz, białe płótno,

dłonie trzymały się razem…

nie napisałam sobie wieku

pijanym wzrokiem dodawałam cyfry

ulatywały zera, proste kreski

drzewa marszczyły czoła…

kiedy konary oplotły głowę

młotek rytmicznie stukał w drewno

trzasnęły drzazgi, zgrzytał czas i mdliło słodkim przemijaniem

liśćmi się potem zawstydziłam

palce zarosły mchem zielonym

okrągłe plecy wiatr wysmagał

ktoś skopał nogą pień zgarbiony

i posmutniałam krzykiem trawy

wylałam morze łez czerwonych

ptaki spłoszone drzemią w chmurach

a ja zasypiam snem zimowym

.

Powrót do spisu treści

Dalej