Spotkania Literackie, 2008/2009

  Renata Piżanowska

...jeśli mówię o sobie „poetka”
mam na myśli duszę
a nie twórczość...

 

Autoportret

 

spadała po zimnej szybie

czasem prosto zakrzywiając szczęście

ale cały czas w dół

liściem pod nogi przechodnia

szeleszcząc szeptem przydeptywanym zawiścią

i czerwienią wstydów, o których już nie miała pisać

oddechem parowała życie na szklanej tafli

gdzie piruety kręcił jej los

a w szklanej kuli dalej śnieg padał

i nie topniał od ciepła rąk

spłaszczony nos zbliżał się szybko do oczu

zapłakało gradem spojrzenie

i tylko dłonie dalej krwawiły od paznokci

gdy zaufanie ukrzyżowało jej miłość

.

Powrót do spisu treści

Dalej