Roman Dzioboń

 

W staryj bacówce

 

Ciepło spękanych płazów

grzeje jascurecke:

óna mo cas - połednie

cicho...

Zdrzyzdzóne dachowe dranice

przykryćio juz nie obiecujom

po złocistym prómyku słonka

skiełznem sparom

do mrocnego nuka

 

Haw - tańcujące „wiecnom”

drobinki kurzu

jak w babcynyj skrzyni

uchowały jesce

cichućkie nucicki tego

co haw było -

kiejsi....

Powrót do spisu treści 5

Dalej 4