Roman Dzioboń
W staryj bacówce
Ciepło spękanych płazów
grzeje jascurecke:
óna mo cas - połednie
cicho...
Zdrzyzdzóne dachowe dranice
przykryćio juz nie obiecujom
po złocistym prómyku słonka
skiełznem sparom
do mrocnego nuka
Haw - tańcujące „wiecnom”
drobinki kurzu
jak w babcynyj skrzyni
uchowały jesce
cichućkie nucicki tego
co haw było -
kiejsi....