Renata Radna, Gliwice

Bielą zaparzam herbatę

 

za oknem kolejne barwy wymuszają pierwszeństwo

jest tak dziwnie ponoć pięknie i czysto i coś jeszcze

tylko nie potrafię sobie przypomnieć to pewien stan

hibernacji własnej wyobraźni a gwarancją bezsenność

 

noce stają się kalendarzem który od czasu do czasu

rzuca w twarz aktualizacją i narastającym rachunkiem

zysków i strat przemijania nie usłyszanych odpowiedzi

 

to wszystko obraca się w proch gdzieś tam na dnie

w środku podczas gdy klucz cały czas pod wycieraczką

tylko się schylić sięgając dłonią wydobyć by oddać brzęk

oczekiwanego to ja i można wszystko jak ten śnieg

 

który za każdą zmianą  swojego oblicza tak naprawdę 

wciąż jest taki sam raz spokojnie raz z wściekłością

kładzie siebie pod stopami i ginie dobrowolnie zdeptany 

 

brud życia zasłaniając kolejną próbą jakby czekał 

aż w końcu nadstawisz dłoń i zabierzesz ze sobą

cały ten czas gdy byłam tuż obok w sobie schowasz

 

 

Dalej

Powrót do spisu treści