Elżbieta Plewa, Nowy Targ
Decyzja
Zdenerwowana wychyliła się z okna i zapaliła papierosa zaciągając się głęboko. Głowa bolała ją od natłoku myśli, wątpliwości. Czy sobie poradzi? Czasy bardzo zmieniły się. Cięcia dotacji finansowych, likwidacja etatów, te które pozostały nie zabezpieczą potrzeb... Odpowiedzialność duża, na pomoc trudno liczyć. Brak chętnych do pracy społecznej, każdy stara się zarobić coś jeszcze poza etatem. Ideałami nie sposób wyżywić rodzinę.
Cisza aż w uszach dzwoni. Spojrzała w dół, gdzie opadające z drzew liście tworzyły kolorowe wzory, a gałęzie uginały się pod ciężarem dorodnych jarzębin. Papieros parzył palce, w uchylonej szybie tańczyły promienie zachodzącego słońca.
Ostry dzwonek telefonu wyrwał ją z zadumy. Podniosła słuchawkę:
- Tu Mikołaj, dobrze że jesteś, poszli do ciebie goście. Ja będę później - wyłączył się.
Więc jednak propozycja z ubiegłego tygodnia aktualna. Co robić? Odmówić, czy zgodzić się? Oto jest pytanie!
Głośne pukanie do drzwi. Podeszła żeby otworzyć, ale ręka zatrzymała się w powietrzu. Z korytarza słychać kilka akordów na gitarze i cichy śpiew:
Choć biedy dwie, i choć pusty twój trzos
nie martwmy się, bo to jest życia los...
Otworzyła drzwi i uśmiechnęła się szeroko. To przyjaciele: Ania, Roma, Zygmunt, Stefan, Andrzej z gitarą jako przyszły szef, są jeszcze inni. „Reszta przyjdzie później” – zapowiedzieli...
Nie będzie sama! Na ich pomoc zawsze mogła liczyć. Myśli szybko przelatywały przez głowę. Trudno wydobyć głos z zaciśniętego gardła, więc gestem zaprasza do mieszkania, ukradkiem ocierając upartą łzę.
W głowie nagle zrobiło się jasno i spokojnie. Teraz już wie, już zna odpowiedzi na wszystkie pytania, wątpliwości i obawy. To musi się udać, bo przyjaźń to wielka moc. Choć na pewno będzie czasem trudno i źle, ale to właśnie jest życie.