Krzysztof Kokot, Nowy Targ

Zaraza

 

Od południa,

wozem drabiniastym

z ludzkich piszczeli skleconym,

tłukła się gościńcami,

poprzedzana tabunami szczurów,

bezlitosna, czarna śmierć.

 

Fetor morowego powietrza

zasnuł Orawę,

od doliny Wagu po zbocza Babiej,

dźwięk dzwonów głosił

trwogę i płacz,

wtórował mu jęk cierpienia.

 

Pustoszały wioski,

śmierć zbierała żniwo,

znacząc krzyże na domach.

„Santa Rosalia a peste nos salva”

w podzięce, czy z rozpaczy,

nieznana dłoń wykuła.

 

Dalej

Powrót do spisu treści