Jerzy "Juras" Gruszczyński, Zakopane
Przychodzimy,
Przechodzimy,
Odchodzimy.
Jako przechodnie zapalamy świeczki
Naszym drogim,
Naszym bliskim,
Naszym dalszym,
Czasem nieznajomym.
Na zapadniętym grobie zabłąkana świeca,
Wokół groby płomienne.
Kolorowo promieniują
Świeczki smutku, zadumania,
Czasem przepychu.
Zamyślone cmentarne drzewo
Opuszcza zeschłe liście okrywając ziemię,
Aby zmarli nie zmarzli.
Obok siebie wielcy i mali,
Sąsiedzi na wieczność.
Niewielkie miedze ich dzielą.
Kapiący wosk
Niemal ogrzewa brzuszek maleńkiego Jasia,
Który choć jeszcze nie odrósł od ziemi,
A już ją musiał ukochać przytulając.
Przychodzimy,
Przechodzimy,
Odchodzimy.
Jako przechodnie zapalamy świeczki
W przejściu dajemy miłość
I przyjmujemy miłość
Czasem ją odrzucamy.
Niekiedy zapominamy,
Że jesteśmy tylko przechodniami,
Pochodniami co płoną niezbyt długo.