Miejski Ośrodek Kultury w Nowym Targu

 

Spotkania literackie

 

Wydawnictwo

pod redakcją Macieja Pinkwarta

 

Nowy Targ 2004


 

Karol Skiba (Nowy Targ)

 

Happy Birthday

 

Osoby:

Pan Michalski – ojciec Marty

Pani Michalska – matka Marty

Marta

Robert Duch - chłopak Marty

Aneta – przyjaciółka Marty

 

Scena 1

Pokój. Trochę mebli. Wszędzie bałagan. Na podłodze pełno ubrań. Marta i Aneta siedzą na łóżku (ewentualnie na krzesłach).

 

Aneta

To pewne?

Marta

Tak. Byłam dzisiaj w poradni.

Aneta

I co ? Da się coś z tym zrobić?

Marta

Już nie. Teraz trzeba czekać. Cholera

Aneta

Nie martw się wszystko będzie dobrze. Znasz Monikę Studził?

Marta

Tę z rudymi włosami, od Piotrka?

Aneta

Mhm. Przechodziła to samo, co ty. Jest teraz mężatką z dwójką dzieci. Pracuje w biurze jako księgowa.

Marta

Fajnie. Wiesz, co ja się w sumie nie martwię jak to będzie, boję się tylko, co rodzice na to powiedzą, wiesz, jacy oni są.

Aneta

Wiem. Z rodzicami to ty masz przechlapane. Jak na to wszystko zareagował Piotrek?

Marta

Dobrze. Ucieszył się nawet. Powiedział, że jeżeli to już pewne na bank, to on zajmie się formalnościami.

Aneta

Czyli ślub? A jego rodzice?

Marta

Pokrzyczeli, pokrzyczeli i zaraz im przeszło. Wyściskali mnie i powiedzieli, że pomogą nam w miarę swych możliwości. Piotrek powiedział dzisiaj, że ojciec znalazł mu prace na wakacje i będzie mógł coś odłożyć na czarną godzinę.

Rozmowę przerywa dzwonek komórki, Aneta odbiera i rozmawia.

Aneta

OK. Zaraz będę.

Chowa telefon do kieszeni

Aneta

Sorry. Muszę lecieć. Mamuśka zostaje na drugą zmianę i muszę Damiana odebrać z przedszkola i pójść z nim do dentysty. Więc...ekm…

Marta

Dobra. Już zmykam.

Aneta

Będzie dobrze. I pamiętaj - nie możesz się teraz denerwować!

Śmieją się przez chwile. Marta wychodzi. Aneta przez chwile szuka czegoś wśród ubrań.

 

Kurtyna

 

Scena 2

 

Pokój gościnny. Meble, stół, dwa fotele. Państwo Michalscy wchodzą do pokoju. Pani Michalski wnosi ze sobą na tacy kawę i ciastka. Siadają na fotelach. Rozmawiają.

 

Pan Michalski

Czy nie uważasz, że to wspaniałe, jak nasza córka zdała maturę?

Pani Michalska

Masz na myśli sposób czy stopnie?

Pan Michalski

Chodzi mi o całokształt. Uczyła się solidnie i zdała wyśmienicie.

Pani Michalska

To prawda, ale czemu tu się dziwić - to nasza krew. W końcu ja skończyłam medycynę, a ty prawo. Sukces odziedziczyła po nas.

Pan Michalski

A pamiętasz, jak w zeszłym roku wygrała konkurs „Młodych talentów”?

Pani Michalska

Tak. Prześcignęła wtedy tego nicponia, nazywał się …

Państwo Michalscy siedzą przez chwile próbując sobie przypomnieć nazwisko.

Pan Michalski

Nazywał się chyba Duch… tak… Robert Duch.

Pani Michalska

Pracowałeś wtedy z jego ojcem, zanim go zwolnili z pracy.

Pan Michalski

No cóż - jaki ojciec taki syn.

Oboje wybuchają śmiechem

Pani Michalska

A jaki mamy dzisiaj dzień?

Pan Michalski

Szczęśliwy. Nasza córka ma dziś dziewiętnaste urodziny

Pani Michalska

Powiedziała już co chce dostać, czy dowiemy się dopiero dzisiaj?

Pan Michalski

Nie. Musimy poczekać. Zaraz przyjdzie. Nie zawracaj sobie tym prezentem głowy, kochanie, przecież wiesz, że nasza córka jest bardzo rozsądna. Pamiętasz jak w drugiej klasie zwróciła koleżance uwagę na temat jej zachowania na lekcjach i cała klasa się od niej odwróciła.

Pani Michalska

Tak. Musiała znosić zgryźliwe uwagi kolegów, ale po pewnym czasie dali sobie spokój.

Pan Michalski

Nie mamy się, czego obawiać, nasza córka to rozsądna dziewczyna.

Wchodzi Marta. Państwo Michalscy wstają.

Pan Michalski

Witaj. Chcieliśmy ci z mamą złożyć najserdeczniejsze życzenia z okazji urodzin.

Pani Michalska

Tak. Dużo zdrowia, szczęścia i spełnienia marzeń.

Ściskają się. Marta zdziwiona, próbuje coś powiedzieć rodzicom.

Marta

Bo wiecie jest taka sprawa…

Pani Michalska

Nic się nie bój. Prezentu jeszcze nie kupiliśmy. Czekamy na propozycje.

Marta

No,…bo wiecie… chodzi…

Pan Michalski

Tylko nic zbyt drogiego.

Pani Michalska

Kochanie, nie przesadzaj. Do Marty Mów, kochanie

Marta

Jakby wam to powiedzieć…

Pan Michalski

Mów śmiało. Jakoś to zniesiemy.

Marta

Jestem w ciąży.

Pani Michalska

Przepraszam, nie dosłyszałam. Jesteś w... ?

Marta

W ciąży. Tak.

Pan Michalski

Dobra, to był niesmaczny żart. Tak naprawdę, to o co chodzi?

Marta

Nie, tato, to nie żart. Ja naprawdę jestem w ciąży.

Pani Michalska

A z kim?

Marta

Z Robertem.

Pan Michalski

Którym?

Marta

Duchem.

Pan Michalski

Z tym Duchem, którego ojciec pracował ze mną w kancelarii?

Marta

Tak.

Pani Michalska

Jak to się stało? Czemu ja nic nie wiedziałam, że ty i on...? Jestem twoją matką, jak mogłaś?

Płacze

Pan Michalski

I widzisz, do jakiego stanu ją doprowadziłaś.

Marta

Ale ja…

Pan Michalski

Szybko, do kuchni po szklankę wody. Bo matka znowu ataku dostanie.

Marta idzie po wodę

Pani Michalska

Widzisz, jak ją wychowałeś? To wszystko przez ciebie. Trzeba było jej nie pozwalać chodzić nie wiadomo gdzie!

Pan Michalski

Ja? To ciebie ciągle nie było w domu. Tylko praca, praca, praca. W ogóle dla córki nie miałaś czasu, a teraz się dziwisz

Wchodzi Marta ze szklanką wody.

Państwo Michalscy

Siadaj.

Pan Michalski

Teraz mów po kolei. Długo się znacie?

Marta

Od konkursu.

Pan Michalski

Czyli...

Marta

Jakiś rok.

Pani Michalska

Jak to się stało? Jedna noc czy wy ze sobą już dłużej?

Marta

Chodzimy ze sobą prawie 10 miesięcy. To był pierwszy raz.

Pan Michalski

Czy to pewne, byłaś u ginekologa?

Marta

Tak, to pewne.

Pani Michalska

Jak długo już jesteś w..?

Marta

Ciąży. Lekarz powiedział, że to czwarty tydzień

Pan Michalski

Na stronie

A co było cztery tygodnie wcześniej? Gdzie ja wtedy byłem?

Do Marty

A gdzie ten łobuz? Uciekł?

Marta

Nie, jest w pracy. Zaraz powinien tu być.

Pan Michalski

To aż tak z nimi źle?

Marta

Nie! Robert pracuje by odłożyć pieniądze na ślub.

Pan Michalski

Ślub? Czego ja jeszcze nie wiem? Przecież to trzeba zawiadomić jego rodziców, ustalić, co, gdzie i jak...

Marta

Spokojnie. Jego rodzice już wiedzą. Jesteście zaproszeni do nich w sobotę. Wtedy będziecie mogli porozmawiać.

Pani Michalska

Na stronie

W co ja się ubiorę? Przecież ja nic w szafie nie mam odpowiedniego.

Słychać stukanie do drzwi. Marta biegnie otworzyć. Po chwili wraca z Robertem.

Marta

Tato, mamo – to jest Robert.

Pan Michalski

Chwytając Roberta za ubranie. Potrząsa nim.

Ty łajdaku!

Pani Michalska

Kochanie, uważaj. Nie denerwuj się. Twoje serce!

Marta

Tato, puść go!

Pan Michalski

Do chłopaka

Siadaj!

Robert siada na wolnym fotelu

Pan Michalski

Gdzie pracuje twój ojciec?

Robert

W kancelarii prawniczej.

Pan Michalski

Gdzie?

Robert

W firmie budowlanej

Pan Michalski

A matka?

Robert

Prowadzi salon „Idei”.

Pan Michalski

Już spokojniej

Chłopcze, za co ty utrzymasz rodzinę?

Robert.

Pracuję w firmie matki.

Pan Michalski

A szkoła?

Robert

Od września idę na zaoczne studia prawnicze.

Pan Michalski

A pomyślałeś o Marcie? Jak ona będzie się uczyć, z dzieckiem?

Robert

Marta pójdzie na dzienne studia, na te, na które się dostanie.

Pan Michalski

A dziecko?

Robert

Dzieckiem zajmie się moja mama. Od września idzie na urlop do czasu, aż sami zajmiemy się dzieckiem.

Pan Michalski

A firma?

Robert

Firmą zajmie się moja siostra, a w wolnym czasie ja.

Pani Michalska

A kiedy ma być wasz ślub?

Robert

Jak tylko uzyskamy waszą zgodę, idę do księdza wyznaczyć termin.

Pani Michalska

Więc ślub kościelny?

Robert

Tylko taki dla mnie się liczy.

Pan Michalski

Radosny

Kochasz naszą córkę?

Robert

Tak!

Pan Michalski

Do córki

A ty jego?

Marta

Tak!

Pan Michalski

Witaj, synu!

 

Kurtyna

 

KONIEC

 

Powrót do spisu treści

Dalej