Miejski Ośrodek Kultury w Nowym Targu

 

Spotkania literackie

 

Wydawnictwo

pod redakcją Macieja Pinkwarta

 

Nowy Targ 2004


 

Joanna Bucior (Nowy Targ)

Wszystko o moim ojcu...

 

Mówili o nim Europejczycy Benigni i Mendes. Robert Benton ucieleśnił jego postać w zmierzeniu z feministycznymi pobudkami żony, a Jan Sverak w „Koli” udowadniał, że więzy krwi nie świadczą o stosunkach miedzy nim a przybranym synem. Pośrednio Almodóvar też uczynił go swoim bohaterem odbierając dziecku Manueli możność jego poznania, chłopak w dniu śmierci przyzna, że „w jego życiu, tak jak na przedartym zdjęciu brakuje drugiej połówki”. Mowa tu oczywiście o ojcu. Dobitnie pokazał w swym dramacie Rosjanin Zwiagincew jak konieczny jest kontakt dorastających synów z cząstką, która dała im pierwiastek życia. Potrzeba ojcowskiej miłości i zaufania zderza się tu jednak z utratą autorytetu.

Ojciec wraca do domu po dwunastu latach. Jeden ze synów gotowy jest podążać za jego słowem, traktować go jak mentora. Drugi zaś - młodszy, nie akceptuje obecności mężczyzny, który bez uprzedzenia wkracza w życie rodziny. Razem wyruszają w podróż, wędrówkę inicjacyjną, podczas której nadzieje i żale chłopców jeszcze raz zweryfikuje okrutny los.

Tak pokrótce rysuje się fabuła debiutanckiego filmu, reżysera zza naszej wschodniej granicy, który święcił laury na tegorocznym festiwalu w Wenecji. To pierwsza niezależna produkcja Zwiagincewa, z zawodu aktora, wcześniej szlifującego swój talent poprzez kręcenie seriali i adaptacji literackich.

Wizualna strona jest integralną częścią scenariusza. Ascetyczne, surowe ale wysmakowane zdjęcia są autorstwa Michaila Kriczmana. Choć bez wyróżnienia na naszym Camerimage 2003 to nasycają film specyficznym klimatem, obraz jest jak lustro zawiedzionych oczekiwań i goryczy dziecka. Już pierwsze kadry akcentują rolę wody - pojawiać się będzie pod różnymi postaciami: to jeziora jako symbolu leku, fobii, to znów uporczywego deszczu. W końcu ta woda zmaterializuje bezlitosnego kata, który odbierze ciało ojca zrozpaczonym synom. W tych rolach młodzi, utalentowani aktorzy Wladimir Garin i Iwan Dobronrawow. Europejskie rysy i naturalność z jaka grają, zgoła różni się od estetyki hollywoodzkich chłoptasiów z czyściutkimi buziami. Chłodna i despotyczna jest postać ojca (w tej roli Konstantin Lawronenko). Skrywa w sobie tajemnicę, której widzom nie jest dane poznać. Przeszłość i teraźniejszość to jedynie pretekst do rozważań o przyszłości. I dreszcz przechodzi człowieka gdy pomyśli, że dla starszego z chłopców wędrówka już się zakończyła, nikt nie napisze dlań scenariusza - Iwan utonął po zakończeniu zdjęć.

Choć reżyser osadził swoją historię w konkretnych realiach, specyficznym postkomunistycznym kraju, to można pokusić się o przypisanie filmowi uniwersalnej wymowy. Dla mnie ten współczesny moralitet to parabola sugerująca, że szczególnie dziś w świecie pracoholiko-intelektualistów potrzeba obcowania z człowiekiem staje się warunkiem przetrwania. Bunt jednostki po rozczarowaniu jest jedynie wyrazem uczucia. Zanim jednak chłopak zdąży pogodzić się z ojcem, ten odda za niego życie. To stanowczo za mało skomplikowane jak dla Almodovara, ale taki właśnie jest „Powrót”, ten film po prostu urzeka prostotą...

Po projekcji na sali kinowej znowu pojawia się woda - tym razem łezka w oczach widzów. Oto magia kina.

 

---------------------------

„Powrót”, Rosja 2003. Reżyseria Andriej Zwiagincew, scenariusz Wladimir Moisejenko i Aleksander Nowotorski, zdjecia Michail Kriczman, muzyka Andriej Dergaczow. Wystapili: Konstantin Lawronenko, Iwan Dobronrawow, Wladimir Garin, Natalia Wdowina

 

Powrót do spisu treści

Dalej