Miejski Ośrodek Kultury w Nowym Targu

 

Spotkania literackie

 

Wydawnictwo

pod redakcją Macieja Pinkwarta

 

Nowy Targ 2004


 

Joanna Bucior (Nowy Targ)

Zbrodnia bez kary, Kościół bez Boga, pożądanie bez miłości – czyli co bulwersuje młodzież wszechpolską

 

Nadal widzę młodzików Ligi Polskich Rodzin jak wyzywają Hiszpana od bluźnierców i wyręczając papieża dokonują jego ekskomuniki. Co wy wiecie o filmie? - zarzucają im kinomani. Kto ma rację?

 Poplątane, surrealistyczne wręcz historie osadzone w środowiskach homoseksualistów i transwestytów, ostra, moralna prowokacja, tolerancja dla inności, żonglowanie uczuciami, do tego wyrafinowane zdjęcia, dziwaczne dialogi - to wszystko tworzy specyficzny klimat filmów Almodóvara, jednego z kreatorów współczesnego kina. Hiszpan – tak często zafascynowany psychiką kobiety („Kika”, „Kwiat mego sekretu”, „Wszystko o mojej matce”) – w swym ostatnim, kontrowersyjnym dziele sportretował wyłącznie środowisko mężczyzn.

Co budzi takie emocje? Trudno mówić o kinie w oderwaniu od tego, co dzieje się na naszych oczach w kościołach i co bynajmniej nie napędza owieczek do owczarni Boga. Jest w tym filmie jedno z oblicz Kościoła, instytucji skażonej dewiacją seksualną. Jego przedstawiciele są osobnikami raczej mało uduchowionymi: albo ogarnięci obłędnym pożądaniem pedofile (jak ojciec Manuel), albo tyrani wykorzystujący swoją przewagę fizyczną. Jednak to nie propagowanie antyklerykalnych haseł leżało w zamyśle reżysera. Sfera sacrum pozostaje nienaruszona, to ułomność człowieka – zatem profanum - prowadzi do zła. Jest w tym dziele miejsce dla wyrachowanego brata (Juan), który posunie się do morderstwa, by zrealizować swoje ambicje aktorskie. Jest wreszcie opowieść o młodym homoseksualiście, reżyserze, który poszukuje historii do kolejnego filmu. Te wszystkie wątki wolą reżysera łączy osoba Ignacia, zyskującego niemal natychmiast sympatię widza. To postać sfrustrowanego transwestyty po przejściach, który dokładnie wie, co chce zmienić, aby poczuć się lepiej (wszystko prócz biustu).

Almodóvar w autotematycznym „Złym wychowaniu” czerpie kolejny raz z tradycji szekspirowskiej: aranżuje „film” w „filmie”. Bo żaden z jego bohaterów nie jest autentyczny w życiu, to gra rolę księdza, zmagającego się z homoseksualną orientacją, sprzedaje siebie dla angażu, to znów igra z naturą, odrzucając powierzchowność mężczyzny na rzecz ciała kobiety.

Almodóvar długo zmagał się z napisaniem tego scenariusza, bo to metafora jego życia (sam uczęszczał do szkoły salezjanów) i życia homoseksualisty w ogóle. „Złe wychowanie” nie poruszyło mnie jednak tak mocno jak wcześniejszy „Porozmawiaj z nią”. Widz nie może współczuć bohaterom, motywów ich działania bowiem nie uzasadnia już (jak to było wcześniej) miłość, a wszystko tu jest wynikiem niepohamowanej, bolesnej żądzy posiadania drugiego człowieka. Chociaż z drugiej strony kiedyś odważne sceny erotyczne zbliżenia mężczyzn byłyby pornografią, dziś kino zaakceptowało świat Hiszpana z całą jego „moralnością”. Może więc współczesna etyka znajdzie usprawiedliwienie także dla zbrodni?

 

Powrót do spisu treści

Dalej