|
Lunatycy
Lunatycy
na dachu świata
wędrujemy Orlą Percią życia
wchodząc na szczyty i przemykając
między przepaściami
ubezpieczeni liną miłości
wzdłuż mylnego szlaku
praw ludzi i natury
ścigani halnym wiatrem
zmiennych koniunktur
ocen
i kursów walutowych
zabierając do plecaków
śmieci nieudanych przyjaźni
niewczesnych zachwytów
niewłaściwie ulokowanych nadziei
by przed nocą pożegnań
wypić ostatnie nawarzone nie przez nas piwo
w schronisku
wzajemnej obecności
Droga
kim jesteś
wymyślona na początku świata
opisana w setkach wierszy
wytęskniona jak droga do domu
całowana w tylu snach
wymarzona w najdrobniejszym szczególe
kim jesteś
uśmiechnięta jak letni poranek
czuła i zawsze najbliższa
piękna i dobra jak woda na pustyni
prawdziwa i gorąca
kolorowa jak jesień w górach
kim jesteś
gdy mówisz kocham
gdy piszesz tęsknię
gdy oglądasz się na skrzyżowaniu
skręcając w drugą stronę
jesteś drogą
i celem drogi
Jesienna
nuta
Jesień zeszła dziś z gór zamyślona
przystanęła przed wejściem do sali,
gdzie zaczynał się nasz wieczór sonat,
które ojciec i syn dla nas grali.
Siadła cicho na krześle za nami
i jak w dawnych francuskich romansach
zapytała nas między częściami:
Drodzy państwo, lubicie też Brahmsa?
Pan Kamasa się smutno uśmiechał
i altówka śpiewała jesiennie...
Już wiedziałaś, że musisz odjechać
w noc jesienną daleko ode mnie.
Wtem fortepian ją dostrzegł spod oka
- to już jesień, znów smutniej i trudniej...
Czarnym skrzydłem przez noc załopotał
i odleciał jak ptak na południe.
Wiatr jesienny przez salę przeszumiał,
chłodną ręką dotknęłaś mej dłoni -
Wielki muzyk to wszystko rozumiał
i jesieni się nisko pokłonił.
Nuty scherza fruwały nad nami
Brahms był w złocie, i w brązach, w czerwieni
Zasypani złotymi nutami
siedzieliśmy w swe oczy wpatrzeni.
Czując bliżej i mocniej i więcej
nie pójdziemy z jesienią do nikąd
i trzymając się lekko za ręce
zostaniemy do wiosny z muzyką.
Czas
ciszy
(wiersz Alicji)
słucham
jak każda minuta
spływa
do rzeki długich godzin
ty wiesz
jak bardzo brak mi Ciebie
jesteś
moim powietrzem
widzę
każda godzina
wpada
do morza pustych dni
ukrywam oczy
nie chcę
żeby świat zobaczył że płaczę
obudź mnie
miła, to tylko ci się śni
powiedz
gdzie jesteś myślami
czy przez mgłę oddalenia
widzisz mnie jeszcze
gdzie teraz
są twoje dłonie
niech wiatr ci powie
ode mnie
kocham cię
słyszę
dni pełne tęsknoty
trafiają do oceanu nadziei
gdzie burza
nie zmieni naszej pogody
nie rozdzieli nas
żadna odległość
im dalej od siebie jesteśmy
tym bliżej są nasze myśli
tym bardziej zagłębiamy się w siebie
tak bardzo
że nie umiemy
odnaleźć siebie
i już nie wiem nawet
kim jestem
a gdy nie jestem przy tobie
chciałabym
zamienić się w twój cień
by zawsze
trzymać cię za rękę
Przepis
weź
szczyptę uśmiechu
okruch czułości
dwa deka mgły znad jeziora
półksiężyc nad łąką
dalekie światło latarni ulicznych
mgnienie dotyku
szept urwany w pół słowa
pół uncji miłości
garść pocałunków
bukiet nadziei
przyspieszony oddech
zamyślone spojrzenie
gładkość skóry
dwa znane słowa
zamieszaj
stosuj jak najczęściej
kochaj
i bądź kochanym
będziesz szczęśliwy
|
Moja miłość
(wiersz Alicji)
Moja miłość
rozkwita przy tobie
czerpiąc ciepło z twojego serca
jest jak ptak, który
rozpiął swoje skrzydła by być z tobą
być wciąż dalej
głębiej
i wyżej
by dać siebie
tak mało
jednak wszystko
Lustro
Szliśmy nocą
po niebieskiej łące
rosa Drogi Mlecznej
nie mogła ochłodzić naszych serc
i pachniało siano
świeżo skoszonych gwiazd
Z Wielkiego Wozu
spadło srebrne lustro księżyca
rozbijając światło
na tysiąc kolorowych snów
i pocałowałaś mnie
by odczarować siedem lat nieszczęścia
Nad stawem
pełnym śpiewających marzeń
znajdujemy co parę dni
wielki kawałek księżycowego lustra
błyszczy jak zakochane oczy
przyciąga jak najbliższe dłonie
Trzymając się mocno za ręce
wpatrzeni w swoje oczy
oddychając swoimi oddechami
słysząc tylko szept
tęsknoty, miłości i szczęścia
przechodzimy na drugą stronę
Noce i
dnie
Nocami złych rozmyślań
przygnębiony
wściekły
smutny
z zaciśniętymi pięściami
oszukany przez los
zapomniany przez Boga
spisany na straty przez ludzi
staję przez tobą
czuję twoją dłoń we włosach
i słyszę uśmiechnięte:
ale jeszcze mnie kochasz?
i wschodzi słońce
Trochę
miejsca
Zrób mi trochę miejsca
w swoim życiu
dużo nie potrzeba
jedno krzesło przy stole
jedna gwiazda na niebie
kawałek poduszki
mgnienie uśmiechu
fotografia w zeszycie
łza na policzku
cień dotyku ręki
zamyślone spojrzenie
kilka oddechów
kącik w sercu
wiersz na kartce
chwila poza czasem i przestrzenią
krótka wiadomość tekstowa
w środku dnia
kocham cię
minuta
dzień
noc
wieczność
ja z tego sobie zrobię
największe szczęście

Radość
(wiersz Alicji)
Jestem polnym kwiatem
kołysanym przez ciebie
letni wietrze
przytulasz mnie ciepło i czule
aż widać radość
w każdym mym płatku
twój dotyk
nadaje mi kolory
twój szept
pozwala mi się rozwinąć
moje kwiaty
uśmiechają się do ciebie
proszą
być czerpał z nich siłę
moja miłość
pomoże ci pokonać
noc i chmury i smutek
zmęczony
położysz się przy mnie
ja dotknę lekko
twoich włosów
i wszystkie troski
zabiorę od ciebie daleko
przy tobie
rozkwitam najpiękniej
przy tobie
jestem bezpieczna
przy tobie
jestem lepsza
przez ciebie
jestem wolna
przez ciebie
jestem spokojna
przez ciebie
umiem mierzyć i ważyć
wszystkie wartości świata
poznając ciebie
coraz mocniej
odnalazłam
siebie samą
rozkwitłam
przyjmij moją radość
|