Lustro                 autor: Zofia Szwajnos

 

 

Melodia

Czekam
aż tam na drugim końcu
mojej tęsknoty
twoje delikatne palce
dotkną klawiszy
i zagrają dla mnie
melodię miłości
wystukując
mój numer telefonu

Mam dość

Tak chciałbym
przestać mówić ci dobranoc
życzyć ci miłych snów
ze mną jako głównym aktorem
Tak bardzo
mam dość
mówienia ci dzieńdobry
wyrażania nadziei
na miły poranek
Tak sobie marzę
że zaśniemy zmęczeni w pół pocałunku
budząc się
w słońcu
razem otwieranych oczu

Nagle

Gdybym
nagle
oślepł
widziałbym nadal
dotykiem dłoni
kształt twojego ciała
Gdybym
nagle
ogłuchł
słyszałbym drganiem nerwów
każde twoje "kocham"
nagrane na taśmie mojego serca
Gdybym
nagle
stracił czucie
pamiętałbym
na wargach
gorąco twoich ust.
Gdybym
nagle
umarł
zmartwychwstałbym natychmiast
nie mogąc odejść
od twego uśmiechu

Światła awaryjne

zatrzymujemy życie
na światłach awaryjnych
w środku zatłoczonego świata
wśród przechodzących tłumów
zwolenników i przeciwników
demonstrantów
i przekupniów
pod słońcem
deszczem
i księżycem
widzimy
tylko swoje oczy

Wiersz o wierszach

schowane od początku świata
w jaskini zwyczajności
nie umiejące latać
z kamieniem obowiązków na skrzydłach
oślepione w mroku beznadziei
powiązane w pęczki
sznurkami konwenansów
czekały
na jedno
twoje
słowo

rys. Renata Mrowca

Mgła

Mgła szła od rzeki
od wieczora do świtu
w drzewach przy szosie
trzepotały ptaki
światła miasta
rozmywały się w Twoich oczach
w gorącym oddechu
mieszały się wyrazy
i przewróciliśmy
świat
na drugą stronę
odlatując razem
do
błyszczącego Syriusza

Zazdrość

Zazdroszczę
drzewom przy twoim domu
że codzień mogą cię widzieć
wyciągać do ciebie ramiona
i szeptać ci nocą
słowa o swojej miłości
Zazdroszczę
ptakom z gubałowskiego lasu
że mogą siadać przed twoim oknem
patrzeć ci w oczy
szukać w nich uśmiechu słońca
i blasku miłości
Zazdroszczę
gwiazdom na twoim niebie
że w nocy mogą być z tobą
by świecić jak latarnie
dla twoich zamkniętych dla mnie
snów o miłości
Zazdroszczę -

Pozwól

pozwól mojej duszy
przycupnąć na słomiance
pod progiem twojego serca
bym widział cień twoich rzęs
bym słyszał spokój twojego oddechu
bym warczał na wszystkie twoje smutki
dobranoc
pozwól moim myślom
trzymać cię za rękę
poprowadzić przez przepaść nocy
do ciepła słonecznych słów
do zwykłych zapewnień miłości
do jutra naszej nadziei
dobranoc
pozwól moim snom
niech poprawiają stale
poduszkę twoich marzeń
by zawsze dążyły dalej
by zawsze sięgały wyżej
by piękniej umiały kochać
dobranoc

Goście Kolumba

Przypadkowi pasażerowie na gapę
na niezbyt komfortowej "Santa Marii"
popłynęliśmy w stronę Indii przyjaźni
odkryliśmy raj na ziemi
tropikalną wyspę szczęśliwej miłości
teraz ukradzioną szalupą
żeglujemy, by zaginąć
w trójkącie bermudzkim
wspólnego zapomnienia

Rano, w południe i wieczór

Piasek sypki jak śnieg
przykryty kołdrą sosnowych cieni
budzi się ziewaniem przeciągających się fal
Po nocnej ciszy
twarz morza
pomarszczona jak uśmiech marynarza
odmawia pacierz
mrucząc godzinki falami o brzeg.

*
Gdy na kościelnej wieży
zegar południe wybija
fala nadpływa za falą:
przypływa, szumi, przemija.
Mewy, spławiki skrzydlate
grzeją się w słońcu jak koty.
Znów spacer plażą do Mielna.
Brzeg szumi, zielony i złoty.
Muszlą sercówki na plaży
rysuję serce i strzałę,
Za chwilę fala je zmaże.
Przez chwile ciebie kochałem.
Szum morza uciszy myśli
nie kochać, nie tęsknić, nie marzyć.
W samo południe nad brzegiem
do Mielna idę po plaży.

*

Morze zasypia.
Ledwie słychać szare koty fal
mruczące do snu
pod perłową kołdrą nieba
morze przeciąga się, ziewając.
Wieczorną bajkę
opowiada mrugająca latarnia morska w Kołobrzegu.
I tylko w nocny rejs
wypływa
wielki statek Wielkiej Niedźwiedzicy

rys. Zofia Szwajnos

Spadające gwiazdy

Twoje dłonie
zaciśnięte na moich ramionach
coraz mocniej
otwarte szeroko oczy
ze łzami na końcach rzęs
coraz bardziej błyszczące
twoje usta
szepcące słowa
coraz bardziej gorące
Twój oddech
szukający powietrza
coraz szybciej
nasz świat
zamknięty w jednym momencie
coraz gorętszym
i wszystkie gwiazdy
spadające na nasze serca
Jakie wypowiemy życzenie?

Nowa modlitwa

Dobry, wielki Boże!
Dzięki Ci za dzieło stworzenia.
Za to że stworzyłeś coś tak pięknego
jak Jej twarz
i za to, że stworzyłeś mnie, niegodnego, dwa razy:
najpierw przy narodzinach
a potem w momencie
gdy Ją zobaczyłem
bo teraz mogę żyć dla Jej piękna.
Dziękuję Ci!

Dobry, wielki Boże!
Dzięki Ci za Jej oczy
szare i głębokie jak górskie jeziora
w których widać całą potęgę
Twojej wszechmocy
największe Twoje dzieła są skończenie piękne
Jak Ona - jak Jej oczy,
w które patrząc zapominam nawet o Tobie.
Przepraszam - i dziękuję Ci!

Dobry, wielki Boże!
Jej uśmiech stworzyłeś
w chwili wielkiego natchnienia
i to najpiękniejsze co mogłeś zrobić
daje mnie, smutnemu robakowi,
nadzieję na szczęście
obsypuje biedaka złotem
pozwala żyć.
Przez Jej uśmiech dajesz mi nowe życie -
Dziękuję Ci.

Dobry, wielki Boże!
Kiedyś, dawno temu wygnałeś ludzi z raju
za to, że chcieli wiedzieć za dużo.
Ja nie chcę wiedzieć niczego
poza tym, co dzięki Tobie już wiem
wiem, że ja Ją kocham
wiem, że Ona mnie kocha
i wróciłem do Edenu,
a drzewem wiadomości
mogę napalić w piecu
gdyby kiedykolwiek było mi zimno
co przy Niej jest niemożliwe -
Dziękuję Ci.

Wielki, wszechmocny Boże
gdybyś kiedyś chciał mnie ukarać
za pychę
bo teraz
gdy Ją mam
czuję się równy wszystkim Bogom
zetrzyj mnie w proch
ale zostaw mi jedną myśl - o Niej
wspomnienie - o Niej
i nadzieję
że kiedyś
jeszcze
dotknę Jej ręki