Wszystkie zawarte tu teksty mogą być wykorzystywane jedynie za zgodą właściciela strony!
© Copyright by Maciej Pinkwart
10 sierpnia 2012
Niespodziewany sierpień
Niespodziewanie
dla wszystkich zrobił się sierpień: niezwykle upalny na początku, z
temperaturami przekraczającymi 30 stopni w Nowym Targu, dziś rano już
było tylko 11... Siedzę nad książką o Szymanowskim, a w zasadzie nad
przygotowywaniem do niej materiałów, wieczorami zaś korzystam z oferty
muzycznej (przeważnie). Zaczął się orawski Festiwal Muzyki Kameralnej w
Zubrzycy, w tym roku wyraźnie dotknięty przez kryzys, bowiem ograniczony
tylko do trzech koncertów głównych (w niedziele; w ubiegłym roku w
soboty i niedziele) i jednego towarzyszącego. Już sama inauguracja (5
sierpnia) była nader skromna - wystąpił tylko organizator, Krzysztof
Leksycki z żoną, Iloną Nieciąg, z którą razem tworzą Duo Sonore.
Prezentowane były barokowe sonaty i duety, autorstwa Telemanna,
Vivaldiego, Corellego oraz Jana Christiana Bacha i Jean-Marie Leclaira.
A w bisowym Kanonie Pachelbela rodziców wsparła na skrzypeczkach
8-letnia Konstancja Leksycka. W tym roku orawskie programy przenoszone
są żywcem kilka dni później do Nowego Targu (na Orawie - w niedzielę, w
Nowym Targu - w czwartek), i tak z tym samym repertuarem (minus
Pachelbel i Konstancja) rozpoczęły się 9.08 Sierpniowe Spotkania z
Klasyką, w nowotarskim ratuszu. A w środę, 8.08 w "Jasnym Pałacu", Adam
Kitkowski zorganizował - dla uczczenia 25-lcia śmierci Tadzia
Brzozowskiego - spotkanie muzykujących rodzin, na którym wystąpili
Obrochtowie oczywiście, Jakubiakowie (Małgorzata i Stefan) i bijący
wszystkich na głowę Lassakowie, za sprawa głównie wszechstronnie
uzdolnionej Kasi, która razem z siostrą Hanią uczęszczała do
Artystycznej. Kasia w tym roku skończyła, Hania idzie do naszego
gimnazjum.

W
sobotę, 4 sierpnia, Stowarzyszenie im. Karłowicza zorganizowało pod
Krokwią coś, co miało być wielkim widowiskiem baletowym, opartym na
Krzesanym Kilara i Harnasiach Szymanowskiego. A okazało
się w odniesieniu do Kilara kompletnym nieporozumieniem, a w części z
muzyką Szymanowskiego - hm, dyskusyjnym eksperymentem. Naturalnie, każdy
artysta ma prawo do eksperymentu, tylko znów się okazało, że Szymanowski
to pechowiec jest okropny, nawet do sukcesu ma pecha.
We wtorek, 7 sierpnia, mieliśmy w Białodunajeckim GOK-u bardzo miłe spotkanie autorskie na temat "Podtatrza", połączone z otwarciem wystawy zdjęć Renaty z terenu Podtatrza, zorganizowane przez dyrektora GOK, Bartka Kudasika. Było sporo ludzi, m.in. Zbyszek z Jaśminą i Bożeną Mickiewicz, Ewa Iwulska z rodziną, znajomi Renaty, Wójt Białego Dunajca Andrzej Nowak...
Wczoraj, jak się okazuje - w ostatni dzień ładnej i ciepłej pogody, pojechaliśmy (z Renatą i Michałem) do Kluszkowiec do Skansenu i nad jezioro Czorsztyńskie, a potem do kościoła w Grywałdzie.
Książka Coffee time w druku. Prawdopodobnie pierwsza promocja będzie pod koniec sierpnia w zakopiańskim hotelu "Stamary", następne już wstępnie umówione - w Niedzicy i w nowotarskim Ratuszu.
Dzisiaj, 10 sierpnia, byliśmy z Renatą w nowotarskich "Jatkach" na wernisażu wystawy rysunków Tadeusza Kulisiewicza. Ludzi niewiele, ale znaczących, był burmistrz, urocza jak zawsze pani Marysia Kopytek z UTW, koleżanki redaktorki i koledzy redaktorzy, nauczyciele, plastycy i nawet pan mecenas Czesław Kocańda, którego spotykaliśmy juz w najdziwniejszych okolicznościach - dwukrotnie w samolocie do Egiptu, raz w Maroku, kiedys w Zakopanem...
![]() |
![]() |
