Wszystkie zawarte tu teksty mogą być wykorzystywane jedynie za zgodą właściciela strony!

 

 © Copyright by Maciej Pinkwart

 

Nowinki 

19-03-2012

Wiosna w Podkowie Leśnej

 

Plakat imprezyWeekend w znacznej mierze za kółkiem, choć w sumie teraz jazda trasą e-7 do Warszawy to kaszka z mleczkiem. Zakopianka - nudna, przez Kraków bez problemów, wyjazd północny z Krakowa i droga do Miechowa - wąska, kiepsko utrzymana, tłoczna. Przerwa na lunch tradycyjnie w karczmie "Antolka", koło Kielc rozkopane - budują kolejne dwie nitki drogi, potem spory kawałek juz gotowej czteropasmówki, przez Radom, jak to przez Radom, od ronda do ronda, od radaru do radaru, a potem już sama przyjemność - aż do Grójca porządnie utrzymana droga szybkiego ruchu. Tam skręciłem na Mszczonów, kawałek "jedynką" do Radziejowic i przez Grodzisk do Podkowy. W sumie niepotrzebnie, bo lepiej było do Tarczyna i przez Młochów wprost na Lipową - tamtędy, za poradą Zbyszka, wracałem nazajutrz.

W Podkowie po wstępnych serdecznościach u Zbyszków, wpadliśmy z Yaśminą do "Aidy", gościnnie podjęci przez Tadeusza Iwińskiego - godzina przy kawie i winku minęła nie wiedzieć kiedy. A potem kołowrót imieninowy u Zbyszka - z Anusią i jej mężem, z siostrami Ulką i Krysią (z mężem Władkiem), na koniec z grupką Zbyszkowych przyjaciół podkowiańskich. Na rozmowy osobiste czasu już w zasadzie zbrakło, a właściwie nawet nie czasu, tylko kondycji. Noc kiepska - w sąsiednim pokoju był zegar z kurantem, który co kwadrans dźwięczną melodyjką informował mnie, ile czasu już nie śpię. Koniec końców po siódmej zanurkowałem do łazienki, potem - niedziela! - musiałem napisać felieton dla Tygodnika, śniadanie i smutna chwila na cmentarzu podkowiańskim, przy grobie Ewy Bilewicz, zmarłej przed miesiącem.

No i wreszcie clou weekendu - spotkanie przy okazji Filharmonii Dziecięcej. Tłok był umiarkowany, dzieci sporo, niektóre hałaśliwe, ale spacyfikowane przez rodziców i koncertujące panie - Marię Sarnę (sopran) i Jolantę Pawlik (fortepian). Mimo kameralnego charakteru prezentowanych pieśni Karłowicza panie grały dość mocno, część ryczących dzieci rodziceŚpiewa Maria Sarna wynieśli z sali, reszta bała się odezwać, a poza tym czekały na nagrody w konkursach. Konkursów było trzy, nagrody główne stanowiły moje książki oZasłuchani widzowie i zapatrzeni słuchacze. Na pierwszym planie Yaśmina Strzelecka, organizatorka Filharmonii Karłowiczu, ale na szczęście był dodatek - batonik czekoladowy, więc dało się wytrzymać i było o co walczyć. Wygrali: Tynia, Jasiu i Tosia. Poza dziećmi byli też dorośli, więc w zasadzie bałem się mniej. Było paru starych znajomych z Warszawy i kilkoro nowych z Podkowy, na szczęście udało się utrzymać tempo i zamknąć sprawę w godzinkę. Potem podpisywanie książek (pretensje, że nie sprzedawałem swoich wydawnictw: nawet starsze osoby nie pamiętają, że autor jest od pisania, od wydawania jest wydawca, a od sprzedawania jest księgarz. Dziś w zasadzie wszystkie te trzy funkcje wykonuje jedna osoba, więc się dziwowali, że ja te swoje książki, co były nagrodami, musiałem zwyczajnie kupić w sklepie...), kilka pamiątkowych fotek, pożegnania, lunch w szczupłym gronie i przed czwartą - wio w drogę powrotną. W zasadzie też bez historii: trochę ponad 5 godzin z jedną krótką przerwą na posiłek dla samochodu.

Ta restauracja w Centrum Kultury w Podkowie nazywa się "Gruba Kaczka" (żadnych aluzji! albo aluzja do baru "Gruba Kaśka", który kiedyś był w Warszawie), ale zdaje się od niedawna. Zbyszek opowiadał, i nawet pokazywał na zdjęciu w komórce, że któregoś dnia na okolicznym parkowym stawie pojawiło się stado ze czterystu kaczek. Wtedy restaurację nazwano "Grubą Kaczką" i głównym punktem menu stały się kaczki (najciekawsza: kaczka w żubrówce...).  Ale kaczek już na stawie nie ma... Zostały tylko w menu.

Następne spotkanie w Podkowie: prawdopodobnie w "Aidzie", z wieczorem autorskim. A może wcześniej - w Bibliotece Miejskiej.

Zbyszek sprawdza jakość fortepianu Bywało wesoło, a także malowniczo
Trułem do mikrofonu i rzucałem mądrości na ekran Autografy dla laureatów
Trzeba dbać o przyszłe pokolenia fanów... Interesująca rozmowa o twórczości Karłowicza
MP i Zbyszek Jachimski Z Teresą Krasnodębską i Zbyszkiem Jachimskim
Z Agnieszką Kreiner Z Yaśminą Strzelecką i Zbyszkiem Jachimskim
 
Foto: Zbigniew Jachimski, Teresa Krasnodębska, Agnieszka Kreiner

Poprzedni zapis

Powrót do strony głównej