Wszystkie zawarte tu teksty mogą być wykorzystywane jedynie za zgodą właściciela strony!
© Copyright by Maciej Pinkwart
13-01-2012
Piątek, trzynastego
Nagle,
choć zgodnie z zapowiedziami, przyszła zima - sypnęło nad ranem i padało
przez cały dzień, a że spadła nieco (do minus 3...) temperatura, to od
razu zrobiło się okropnie ślisko, co przy sporym ruchu skutkowało tym,
że przez Zakopane nie sposób było przejechać, samochody poruszały się w
żółwim tempie, w efekcie od szkoły do Poronina dziś jechałem prawie
półtorej godziny w nieustającym korku, po jezdni, która przypominała
taflę lodu. Całe szczęście, od poniedziałku mam urlop przez dwa
tygodnie, zamierzam go spędzić w Paryżu (niestety, nie cały czas...),
żeby trochę odpocząć po przejściach, no i przygotować wyjazd na
Wielkanoc. A może powinienem tam poszukać pracy? Albo przynajmniej
mieszkania?
Parę dni temu z wydawnictwa "Miniatura" przysłano mi nowo wydane moje "Limeryki turystyczne", tomik niewielki, ale liczący 170 tekstów, z których nieco ponad połowa publikowana była wcześniej w wydaniu zbiorowym, do którego namówiła mnie Wanda Czubernatowa. Z czasem się rozwinąłem i usamodzielniłem. Limeryki sprzedaje sklep internetowy firmy "Mirabelle" (TUTAJ). Jak by nie liczyć, jest to 70-ta moja książka. No - książeczka raczej.
Skąd się wzięło przekonanie o pechowości piątku i 13-go? Popularny mit
głosi, że to od czasów upadku
zakonu templariuszy, bowiem właśnie w
piątek, 13-go października 1307 r. o świcie we wszystkich seneszeliach
Francji urzędnicy króla Filipa IV Pięknego otworzyli zalakowane koperty,
które zawierały rozkaz aresztowania rycerzy Zakonu Świątyni. W ciągu
kilku godzin zakon przestał istnieć, a jego majątek został skonfiskowany
przez króla - o co w tym całym zamachu chodziło. Tyle, że w czasach
Templariuszy obowiązywał kalendarz juliański - i ówczesny piątek, 13-go
to na pewno nie jest dzisiejszy piątek, 13-go..
PS. A nie 13, tylko 14-go stycznia w bloku naprzeciwko mnie wybuchł pożar - jest to siedmiopiętrowy wieżowiec, zapaliło się na 1 piętrze, obserwowaliśmy z Michałem jak po 10 wieczór 4 samochody straży pożarnej stały pod blokiem, a ktoś pewno z wiaderkiem poszedł ugasić pożar.