Wszystkie zawarte tu teksty mogą być wykorzystywane jedynie za zgodą właściciela strony!
© Copyright by Maciej Pinkwart
30-12-2011
Ostatni koncert
29
grudnia 2011 w Miejskiej Galerii Sztuki odbył się ostatni organizowany
przeze mnie jako kustosza Atmy i prowadzony także przeze mnie koncert,
kończący zresztą cykl "Muzyka pod Tatrami". Był ogromny tłum ludzi,
miejsc siedzących zabrakło, podobno było ponad 300 osób - zapewne jest
to jeden z pozytywnych efektów występu sporego zespołu, jakim był chór
"Szumny": każdy występujący ściąga ze dwie osoby, i już jest pełna
frekwencja. Ale tak serio mówiąc, to zarówno skład (chór + Lubowiczowie),
jak i repertuar (kolędy i jazz) zrobiły swoje. Były pewne obawy, co do
mojego udziału - najpierw ze względów zdrowotnych, bo nie wiedziałem,
jak sobie dam radę sercowo i nerwowo, potem - okazało się, że na
zakopiankę wjechać nie było można i musieliśmy obrać kurs na Czarny
Dunajec i Chochołów. Ale zdążyliśmy wspaniale, choć w ostatniej chwili,
bo już za moment nie byłoby gdzie usiąść. Było mnóstwo znajomych, w tym
wszyscy burmistrzowie Zakopanego z Januszem Majchrem na czele, był
wiceprzewodniczący Rady Miejskiej Marek Trzaskoś, w ostatniej chwili
dojechał konsul generalny Słowacji w Krakowie, pan Marek Lisanský,
była Agnieszka Kreiner, dyrektorka Tatrzańskiej
Orkiestry Klimatycznej. Najpierw wszedł chór "Szumny" w małym składzie,
potem Mirka i ja, i zaczęli śpiewać. Po piosence Have a Nice Day,
przy której chórowi akompaniował Kuba Lubowicz, ja przywitałem gości i
zapowiedziałem w bloku pierwszą część koncertu, poświęconą kolędom (choć
nie tylko) polskim i międzynarodowym. Mirka dyrygowała i wszystko
zostało wykonane zgodnie z programem - najpierw The first Noel,
być może jako przeciwwaga dla nadmiaru Last Christmas,
wszechobecnego w radiu przed świętami, jak co roku (u nas nie było!),
potem słowacki kawałek Prši, prši, co z Bożym Narodzeniem miało
tyle wspólnego, że było ono w tym
roku po wodzie i znany ze wszystkich występów o tej porze roku -
Adeste Fideles. Kolejnym utworem była pastorałka Nad Betlejem
oraz słowacka kolęda Do mesta Betléma pospechajme, oraz
Sing we now of Christmas, o którym to kawałku w programie
przeczytałem, że jest to francuska melodia z XVII w. Na zakończenie tej
części - owacyjnie przyjęta Góralska wiązanka kolędowa, w
opracowaniu Andrzeja Guziaka.
Potem
zapowiedziałem w bloku młodych Lubowiczów, mówiąc głównie o ich
związkach z Zakopanem, ze szkołą muzyczną, no i z kontynuacją rodzinnej
tradycji, której symbolem niejako była mała Ewunia, córka Kuby, siedząca
z mamą w pierwszym rzędzie. Nika śpiewała najpierw Christmas Song
M. Torme, potem jazzową wersję Jezus malusieńki, no i dwie moje
kolędy z muzyka Staszka Luowicza: Anioł biały i Kołysanka
Marii. Potem były dwa "kawałki" świąteczne Santa Claus is
coming to town i Rudolph the rednosed reindeer, co
wywołało ogromny entuzjazm publiczności - a szczególnie gorąco były
przyjmowane solówki Staszka Lubowicza na gitarze. Koncert zakończyły
trzy standardy
- Ellingtona In a mellow tone, Jamala Poinciana i
fantastycznie zaśpiewana i zagrana (jak to nazwać? duet scatowego vocalu
Niki i elektrycznych skrzypiec Dawida - rewelacja!) Spain
Chicka Corei.
Nie dając wybrzmieć oklaskom, zabrałem głos i powiedziałem (cytuję z nagrania na Youtube):
35 lat temu, prawie, 6 marca 1977 roku, tutaj, w tej sali, prowadziłem pierwszy swój koncert, koncert rozpoczynający Dni Muzyki Karola Szymanowskiego – pierwszy koncert, który prowadziłem jako kustosz Atmy. Na sali było dość przestronnie, jeśli chodzi o miejsce, w pierwszym rzędzie siedział ówczesny minister kultury i sztuki. Burmistrzów jeszcze nie było, był naczelnik miasta, który mówił, żebyśmy grali szybko, bo on się spieszy na następne zebranie. Więc graliśmy szybko. Od tamtego czasu trochę ubyło tych osób, które były na sali, a zwłaszcza tych, którzy wówczas doceniali rolę muzyki poważnej, muzyki ambitnej, którą chcieliśmy w Zakopanem pokazać. Minęło 35 lat i zmieniło się wszystko, a przede wszystkim to, że muzyka zaistniała na stałe w życiu Zakopanego, jest jego ważnym elementem, nawet, jak widzimy, towarem eksportowym, z czego jesteśmy chyba wszyscy bardzo dumni, a Atma, przez którą przez te lata przeszło bardzo wielu wspaniałych muzyków, szczególnie, bo zaistnienie Muzeum Karola Szymanowskiego stworzyło jakby nową jakość w życiu kulturalnym Zakopanego. Dzisiejszy koncert kończy projekt „Muzyka pod Tatrami”, muzyka rozwijająca się po obu stronach granicy. Przygotowywałem jako jeden z kilku osób ten projekt. Jego efektem końcowym niejako będzie zamknięcie „starej Atmy”, remont, modernizacja i otwarcie „nowej Atmy”.
Przez
35 lat dokonało się bardzo wiele. I choć, jak sądzę, nie ma na sali
ministra kultury, to jest konsul Republiki Słowackiej, co było nie do
pomyślenia kiedyś, byśmy marzyli o niezależnej Słowacji, nie mogło się
nam nawet przyśnić, że zaistnieje muzyka, która przekraczać będzie
granice, które będą otwarte i jak będziemy jeździć do kraju pana
Konsula, to czasami jak się zagadamy, albo zamyślimy, to nawet nie
zauważymy miejsca, w którym przekroczymy granicę.
Dwa dni przed Świętami, na spotkaniu w dyrekcji Muzeum Narodowego w Krakowie dowiedziałem się, że w Nowej Atmie nie będzie już miejsca dla starego kustosza. To jest element modernizacji.
Ale oczywiście nie żegnamy się, będzie jeszcze wiele koncertów, na których będziemy się spotykać, będzie wiele rozmaitych spotkań, najbliższe już za tydzień, spotkanie z jedną z moich ostatnich książek. Wszystkim Państwu, którzy tak licznie powiększyliście liczbę melomanów w Zakopanem, ogromnie dziękuję za te 35 lat, a Mirce, Staszkowi, Nice, Dawidowi i Kubie dziękuję szczególnie, bo przez te 35 lat patrzyłem na nich, i ich rozwój, ich kariera jest jakby taką komponentą, takim kontrapunktem do tego co i ja robiłem. Dziękuję Państwu, dziękuję wam.
Wtedy do mikrofonu podszedł burmistrz Zakopanego Janusz Majcher:
Szanowni Państwo, cały czas czekałem na ten ostatni akapit, bo myślałem, że go nie będzie, panie Macieju. A przecież najbardziej ważne jest to, że pan Maciej zostaje z nami, zapowiada następne imprezy, i o to przecież nam chodziło. Okres tych 35 lat opowiedziany był w jednym zdaniu, ale przecież można by całą poezję napisać tych działań, ja się nie będę tutaj silił, ale przecież wszyscy wiemy ile dokonań, ile działań przez ten okres było zrealizowanych… Panie Macieju, ja mam tu 75 lat (wręcza książkę 75 lat praw miejskich Zakopanego) Zakopanego...
MP: Ja jeszcze nie mam!
Burmistrz: Szczerze panu życzę następnych dokonań w Zakopanem, życzę tego wszystkim państwu, sobie i przede wszystkim panu Maciejowi życzę. Dziękuję bardzo.
MP: Proszę Państwa! Wszystkiego harmonijnego w Nowym Roku! Mirko – gramy dalej.
I na zakończenie chór z Niką i Dawidem na skrzypcach zaśpiewał White Christmas.
Żałuję bardzo - i nie potrafiłem tego wytłumaczyć osobom pytającym - że nikt z dyrekcji Muzeum Narodowego w Krakowie nie był obecny na koncercie, takim ważnym dla projektu "Muzyka pod Tatrami", i ważnym dla "Atmy", no i dla mnie... Ale może wcale to nie było ważne, może te kilkaset osób w Zakopanem to pikuś z punktu widzenia Krakowa?
Ja w każdym razie bardzo dziękuję wszystkim, którzy przyszli i cieszyli się świetną muzyką. To, że odchodzę z "Atmy" nie ma aż takiego znaczenia dla istoty sprawy: być może uda się zrobić tak, żeby sprawy muzyki w Zakopanem, a nawet popularyzacji twórczości Szymanowskiego miały się tak samo dobrze, a może nawet lepiej, niż wtedy, kiedy robiłem to jako kustosz. Gramy dalej. Show must go on.
Zdjęcia: Renata Piżanowska. Film: Michał Zarytkiewicz