Samochodem przez Podtatrze

Przebywając na wypoczynku w Zakopanem, warto nie tylko korzystać z uroków Tatr, ale także poświęcić choćby jeden dzień na zapoznanie się z najwyżej w Polsce położonymi miejscowościami u podnóża tatrzańskich kolosów. Dysponując samochodem, można zorganizować sobie wspaniałą wycieczkę, dającą możność zapoznania się z dwiema górskimi krainami o ciekawej historii, zabytkach i folklorze. Nie od rzeczy będzie dodać, że proponowana poniżej trasa objazdu (a także liczne możliwe jej warianty) dają turyście możliwość oglądania najpiękniejszych krajobrazów górskich w Polsce.

26. Objazd Podtatrza

Trasa wiedzie przez Skalne Podhale, Niżnie Podhale i Polski Spisz. Na kilku odcinkach możliwość podziwiania wspaniałej panoramy Tatr - w tym na słynnej z pięknych widoków Głodówce. Przejazd m.in. przez Chochołów, Ludźmierz, Nowy Targ, Dębno, Frydman, Niedzicę, Białkę, Bukowinę.Wycieczka całodniowa, długość trasy ok. 130 km.

Wyruszamy z Zakopanego w kierunku zachodnim. Ulicą Kościeliską, koło zabytkowego cmentarza i drewnianego kościółka przejeżdżamy przez obszar zakopiańskiej starówki. Mijamy po prawej stronie ogrodową galerię Marii i Jerzego Gruszczyńskich i dojeżdżamy do przysiółka Krzeptówki. Po prawej nowy kościół Palotynów. Wyjeżdżamy z granic administracyjnych Zakopanego i jesteśmy już na terenie dużej wsi Kościelisko.

3 km - Kościelisko. Wieś składa się z 21 przysiółków, malowniczo usytuowanych na południowych stokach Pogórza Gubałowskiego. W XVIII w. wielu mieszkańców było związanych z działalnością górniczą w Dolinie Kościeliskiej. Centrum wsi stanowi osiedle Szeligówka, położone w wyższej części miejscowości, ze stylowym kościołem św. Kazimierza.
Jedziemy dalej na zachód, mijając przysiółek Gronik (w lewo droga do Doliny Małej Łąki), w którym znajduje się ośrodek szkoleniowo-kondycyjny dla lotników. Cały czas równolegle do regli tatrzańskich (wspaniały widok na Giewont), przez Nędzówkę dojeżdżamy do Kir. Wylot Doliny Kościeliskiej - uwaga na tłumy pieszych i zatłoczone parkingi po obu stronach szosy.
Wyjeżdżamy na skraj Polany Biały Potok, przez którą można dojść do wylotu mało zwiedzanej Doliny Lejowej. Na polanie liczne zabudowania pasterskie, wiosną piękne krokusy, z końcem lata - zimowity. Szosa skręca na północny-zachód.

8 km - Witów. Wieś założona w XVII wieku przez nowotarskiego starostę Stanisława Witowskiego. Piękne widoki na Tatry - gniazdo Czerwonych Wierchów i masyw Kominiarskiego Wierchu. W lewo odchodzi szosa w głąb Doliny Chochołowskiej. Nasza droga prowadzi przez Polanę pod Jaworkami do centrum Witowa. Jadąc u podnóży granicznej Magury Witowskiej zaczynamy oddalać się od Tatr. Mijamy po lewej stronie zabytkowy drewniany budynek, będący siedzibą zarządu Spółki Leśnej Wspólnoty Ośmiu Wsi Uprawnionych - od połowy XIX w. zarządzającej częścią lasów w Tatrach i pod nimi. W środku wsi, nieco w lewo od szosy - pochodzący z lat 1910-12 drewniany kościółek pod wezwaniem Matki Boskiej Szkaplerznej. Zabudowa rzednie i zbliżamy się do granicy Witowa. W prawo odchodzi droga do Dzianisza.

17 km - Chochołów. Mimo licznych zmian, jakie zaszły w ostatnich latach - jest to w dalszym ciągu najbardziej stylowo zabudowana wieś Podhala. Zachowało się wspaniałe drewniane budownictwo góralskie, pochodzące przeważnie z XIX w. Wieś założona została w połowie XVI wieku. W 1846 r. mieszkańcy wsi pod przewodem miejscowego organisty i księdza podjęli działania zbrojne przeciwko okupantom austriackim. Powstanie Chochołowskie zostało po dwóch dniach stłumione (m.in. rękami górali z sąsiedniego Czarnego Dunajca), ale do dziś wieś ta stanowi na Podhalu symbol tradycji patriotycznej.
Kilkaset metrów od granicy wsi w lewo odchodzi droga do przejścia granicznego w Suchej Górze (paszportowe, całodobowe).
W centrum Chochołowa stoi murowany kościół p.w. Św. Jacka, pochodzący z lat 70 ub.w., a wybudowany w miejscu XVII-wiecznego kościoła drewnianego. Fundatorem nowej świątyni był znany na Podhalu kaznodzieja, pochodzący z Chochołowa ks. Wojciech Blaszyński, który zresztą zginął wskutek wypadku na placu budowy. Naprzeciw kościoła w zabytkowym góralskim domu - Muzeum Powstania Chochołowskiego, przedstawiające nie tylko dzieje zrywu powstańczego, ale prezentujące interesujące zabytkowe okazy kultury materialnej Podhala. Opodal ciekawa "Chałupa z jednej jedli" - dom jednej z mieszkanek, który wybudowano przed przeszło 100 laty, zużywając na jego ścianę frontową drewno z jednego pnia drzewa, ściętego na pobliskim wzgórzu Ostrysz.
Mijamy ładną drewnianą studnię (po prawej stronie), przy której turyści chętnie się fotografują. W prawo odchodzi droga do Cichego, Ratułowa i Zębu.
Dojeżdżamy do granicy Chochołowa. Po prawej stronie drogi stoi figura św. Jana Nepomucena, odwrócona tylną stroną do Czarnego Dunajca, podobno w ramach retorsji za uczestniczenie przez mieszkańców tej wsi w tłumieniu Powstania Chochołowskiego.
Wjeżdżamy do Koniówki, w której przy moście mijamy zabytkową drewnianą dzwonnicę podhalańską, po chwili dojeżdżamy do kolejnej miejscowości - Podczerwonego. Założona w 1605 r., dziś jest coraz prężniejszym ośrodkiem, także przemysłowym (produkcja domków drewnianych). O bogactwie świadczy też nowo zbudowany kościół.

29 km - Czarny Dunajec. Przed wjazdem do wsi droga rozwidla się - w dotychczasowym kierunku biegnie obwodnica, prowadząca obrzeżem miejscowości w kierunku Jabłonki i przejścia granicznego w Chyżnem. W prawo skos odchodzi stara droga, którą pojedziemy do centrum Czarnego Dunajca.
Miejscowość ma charakter miasteczka, i rzeczywiście Czarny Dunajec dawniej miał prawa miejskie. Obecnie jest wioską, położoną przy granicy między Podhalem a Orawą. Założony w XIV wieku, oficjalną lokację otrzymał w 1542 r. Od 1720 r. odbywają się tu jarmarki. W 1858 r. Czarny Dunajec został niemal całkowicie zniszczony przez pożar.
W centrum miejscowości znajduje się rynek, co Czarnemu Dunajcowi przydaje owego miejskiego charakteru. Wiele murowanych domków ma wygląd niewielkich dworków z ganeczkiem, podpartym dwiema kolumnami. Do rynku przylega murowany kościół z lat 60-tych ub.w., wybudowany na miejscu poprzedniej świątyni: pierwszy kościółek został tu wzniesiony w końcu XVI w. Od XVII wieku przez dwa stulecia Czarny Dunajec był siedzibą parafii, sięgającej aż po Tatry.
W rynku skręcamy w prawo za drogowskazem w kierunku Nowego Targu. Mijamy Rogoźnik i dojeżdżamy do Ludźmierza. Warto tu skręcić w lewo od głównej drogi i zwiedzić miejscowość.

39 km - Ludźmierz. Najstarsza siedziba parafii na Podhalu - w 1234 r. książę Henryk Brodaty nadał krakowskiemu wojewodzie Teodorowi Gryficie prawo osadzenia tu opactwa cystersów i wybudowania kościoła oraz prowadzenia osadnictwa na Podhalu. Cystersi osiedli w Ludźmierzu w 1238 r., ale już w kilka lat później przenieśli opactwo do Szczyrzyca. Miejscowość jednak rozwijała się dalej, od XIV wieku w cieniu pobliskiego Nowego Targu. W centrum wsi znajduje się duży murowany kościół z II połowy XIX w., którego najcenniejszym zabytkiem jest XV-wieczna drewniana figura Matki Boskiej Ludźmierskiej, otoczona na Podhalu niezwykłym kultem.

W Ludźmierzu urodził się i wychował jeden z najznakomitszych polskich pisarzy - Kazimierz Przerwa-Tetmajer. Dwór rodzinny Tetmajerów nie zachował się do naszych czasów, ale za to w 1975 r. w Ludźmierzu staraniem tamtejszych górali wybudowany został Podhalański Dom Ludowy, noszący imię Kazimierza Tetmajera i Władysława Orkana - innego wybitnego pisarza, a zarazem wielkiego działacza na rzecz regionalizmu podhalańskiego.

W okolicach Ludźmierza znajdują się rzadkie już dzisiaj na Podhalu torfowiska, z reliktową roślinnością, zagrożoną wyniszczeniem przez przemysłową eksploatację torfu na cele przemysłowe i opałowe.
Wracamy do głównej szosy i po chwili wjeżdżamy do Nowego Targu.

43 km - Nowy Targ. Jedyne poza Zakopanem miasto na Podhalu, stolica regionu podtatrzańskiego, położone w widłach Białego i Czarnego Dunajca, z których spływu właśnie w Nowym Targu powstaje rzeka Dunajec. Nowy Targ, istniejący niewątpliwie już pod koniec XIII wieku, został u swoich narodzin zniszczony przez najazd Tatarów, a przywilej lokacyjny nadał mu król Kazimierz Wielki w 1346 r. Najstarszym zabytkiem miasta jest położony obok rynku Kościół p.w. Św. Katarzyny, pochodzący z XIV r., a także pełniący funkcję kaplicy cmentarnej XVI-wieczny kościółek Św. Anny, wg legendy wzniesiony przez zbójników.

Nowy Targ do niedawna słynął z produkcji butów (Nowotarskie Zakładu Przemysłu Skórzanego, zlikwidowane w latach 90-tych XX w.) i kożuchów, sporą atrakcją - także turystyczną - są odbywające się tu co czwartek słynne jarmarki podhalańskie, ostatnio zdominowane przez wielką liczbę osób spoza Podhala - głównie z terenów Słowacji. Nowy Targ jest także siedzibą czołowej polskiej drużyny hokejowej (NKS "Podhale"). Działalność kulturalną prowadzi kilka obiektów, spośród których największy jest położony przy Al. Tysiąclecia Miejski Ośrodek Kultury.

Aleja Tysiąclecia stanowi przedłużenie ulicy Ludźmierskiej, którą wjechaliśmy do miasta. Jedziemy nią dalej prosto, za drogowskazami w kierunku Krościenka. Przecinamy skrzyżowanie z drogą, prowadzącą do Jurgowa i na Bukowinę, następnie mijamy stanowiące niemal przedmieścia Nowego Targu miejscowości Waksmund i Ostrowsko, a potem wjeżdżamy do Łopusznej. W miejscowości tej warto zwiedzić zabytkowy dwór rodziny Tetmajerów (stryja poety Kazimierza), w którym obecnie znajduje się oddział zakopiańskiego Muzeum Tatrzańskiego. Na cmentarzu w Łopusznej 2 lipca 200 r. został pochowany ksiądz prof. Józef Tischner (1931-2000), przez lata w tej wsi mieszkający. Mijamy Harklową (zabytkowy gotycki kościółek z kolorową polichromią) i niebawem dojeżdżamy do skrzyżowania z szosą, prowadzącą do Niedzicy. Na drogę tę wjedziemy niebawem, tymczasem jednak podjedźmy jeszcze kawałek do najbardziej na wschód wysuniętej wsi Podhala - Dębna. Od głównej drogi skręcamy w prawo i między gospodarskimi zabudowaniami dojeżdżamy do głównej uliczki, przy której stoi zabytkowy drewniany kościół.

55 km - Dębno. Wieś, łącząca w swojej zabudowie cechy podhalańskie, spiskie i pienińskie. Leży w widłach Dunajca i Białki, a wschodni kraniec wsi przylega do wałów tworzonego obecnie zbiornika czorsztyńskiego. Miejscowość powstała w połowie XIII wieku, oficjalną lokację ma datowaną na rok 1335. Już w początkach XV stulecia było Dębno siedzibą parafii pod wezwaniem św. Michała Archanioła. Pierwotny kościół został jednakże spalony i odbudowany w mniej więcej obecnym kształcie w latach 1480-90. W XVII wieku Dębno zostało podporządkowane parafii w Maniowach, a kościół został ośrodkiem filialnym.Jest to jeden z najstarszych w Polsce kościołów drewnianych i jedyny na polskim Podtatrzu zabytek klasy zerowej.

Gotycka świątynia zawiera wiele dzieł sztuki pochodzących z końca XV wieku. Ołtarz w formie tryptyku, w części głównej ukazuje Świętą Rozmowę (Matka Boża z Dzieciątkiem, św. Katarzyna i św. Michał Archanioł). Pochodzi z końca XV wieku. Na ten sam okres datowana jest wspaniale zachowania polichromia, wykonana przez nieznanych malarzy cechowych, z kilkudziesięcioma motywami, malowanymi temperą wg wzorów z patronów. Starszy od samego kościoła, bo pochodzący z ok. 1380 r. jest krucyfiks na tęczy przed głównym ołtarzem w postaci pnia drzewa ze ściętymi konarami i bardzo ekspresyjną figurą Chrystusa. Z ok. 1440 r. pochodzą rzeźby w lewym bocznym ołtarzu, przedstawiając pięć Świętych Niewiast. Jeszcze starsza - z 1430 r. - jest rzeźba św. Mikołaja, umieszczona na ścianie na wprost wejścia. W dębniańskim kościele, w konstrukcji jednej z sobót otaczających kościół po II wojnie światowej przypadkiem w czasie remontu odkryto deskę lipową, na której widniał najstarszy w Polsce obraz, pochodzący z ok. 1280 r., przedstawiający św. Agnieszkę i św. Katarzynę. Obecnie obraz ten przechowywany jest w Krakowie. Ze średniowiecznymi ozdobami kościoła znakomicie współgrają rzeźby Józefa Janosa, ludowego twórcy z Dębna, zmarłego przed kilkoma laty, którego dzieła sakralne zdobią wiele kościołów na Podhalu.

Pozostawiając kościół po lewej stronie, jedziemy dalej aż do wałów zbiornika czorsztyńskiego, gdzie skręcamy w prawo i niebawem dojeżdżamy do szosy, prowadzącej do Niedzicy. Skręcamy w lewo. Po chwili przejeżdżamy most na Białce i opuszczając teren Podhala, wjeżdżamy na Spisz.

58 km - Frydman. Główna szosa omija centrum wsi, ale warto nadłożyć 1 km, by obejrzeć piękną spiską miejscowość, pochodzącą z przełomu XIII i XIV wieku. Przez niewielki mostek na potoku Przykopa skręcamy w lewo, w ulicę Kamienne Pole, którą dojeżdżamy do centrum wsi, w pobliżu zabytkowego kasztelu i kościoła. Frydman wchodził w skład dóbr niedzickich i swój początek wiąże z osadzeniem się na Zamku Niedzickim węgierskiej rodziny Berzeviczych. Znajduje się tu XVI-wieczny kasztel, wybudowany przez Jerzego Horvatha, oryginalne dwupiętrowe piwnice do przechowywania wina i zabytkowy kościół parafialny, wybudowany na przełomie XIII i XIV wieku - podobno na miejscu świątyni, założonej w XI stuleciu. Jest to najstarszy zachowany obiekt sakralny na polskim Podtatrzu. Budowla gotycka, nosi gdzieniegdzie ślady architektury romańskiej, a także renesansowej i barokowej. Swoją świetność kościół zawdzięcza ponoć uposażeniu, jakie otrzymał w 1683 r. od króla polskiego Jana III Sobieskiego, który tędy maszerował na odsiecz oblężonemu przez Turków Wiedniowi. Ciekawa jest ośmioboczna kaplica Matki Boskiej Karmelitańskiej, dobudowana w 1764 r. z rokokowym dwustronnym ołtarzem. Kaplicę fundował proboszcz frydmański, Michał Lorencs.
Jadąc dalej główną drogą, która w dalszym odcinku nosi imię Jana III Sobieskiego mijamy zadbany stary cmentarz i wzdłuż wałów Jeziora Czorsztyńskiego (piękne widoki na jezioro, Gorce i Pieniny) wracamy do głównej drogi, podążając dalej w kierunku Niedzicy. Po lewej stronie pojawiają się ruiny zamku czorsztyńskiego. Przejeżdżamy teraz przez malowniczy teren Pienin Spiskich - łagodnych wzgórz z wypiętrzającymi się wapiennymi skałkami. Nad brzegiem płynącego opodal Dunajca znajduje się ciekawy rezerwat przyrody Zielone Skałki. W pobliżu rozsiadła się wieś Falsztyn, założona w XV wieku, zapewne przez niemieckich osadników. Nazwa pochodzi od Falkenstein - Sokola Skała, którym to mianem najprawdopodobniej obdarzano naddunajeckie urwiska Zielonych Skałek. W początkach XVI w. działał tu ksiądz Sebastian z Falsztyna - kompozytor i teoretyk muzyki, autor popularnych w swoim czasie motetów. Wieś podobnie jak Frydman wchodziła w skład dóbr niedzickich. Tutaj najdłużej w Polsce utrzymały się feudalne stosunki - pańszczyznę zniesiono dopiero w 1931 r. Dziś miejscowośc rozbudowuje się, głównie dzięki stawianym tu domkom wypoczynkowym mieszkańców Nowego Targu, Zakopanego i Krakowa.
Kilkoma zakrętami wyjeżdżamy z Falsztyna. Po lewej stronie coraz rozleglejszy widok na Jezioro Czorstyńskie. Droga wznosi się lekko - w pewnym momencie pokazują się obydwa zamki naddunajeckie - Czorsztyn i Niedzica. Dojeżdżamy do tego drugiego.

66 km - Niedzica-zamek. Powstał z początkiem XIV wieku, wzniesiony przez Rykolfa Berzeviczego, niewykluczone, że na miejscu wcześniejszej budowli obronnej. Zamek "Dunajec" - jak go nazywano - był cały czas własnością węgierską: najpierw posiadali go Bereviczowie, potem Zápolyowie. Przez 60 lat władała Niedzicą polska rodzina Łaskich, bowiem Jan Zápolya podarował zamek Hieronimowi Łaskiemu, w dowód wdzięczności za wyświadczone usługi w okresie staranie się przezeń o tron węgierski. Syn Hieronima, Olbracht, sprzedał w 1589 r. zamek wraz z okolicznymi dobrami Jerzemu Horváthowi z Palocsy, który zamkowi nadał obecny renesansowy kształt. Ostatnimi właścicielami zamku byli Salamonowie.
Po I wojnie światowej Niedzica znalazła się na terytorium Polski, ale węgierscy Salamonowie posiadali zamek do 1946 r. Obecnie znajduje się tu muzeum, a w części pomieszczeń - Dom Pracy Twórczej Stowarzyszenia Historyków Sztuki.

Jednym z najbardziej interesujących, a do dziś nie wyjaśnionych wątków historii niedzickiego zamku jest sprawa odnalezionego tu "Testamentu Inków". W XVIII w. niejaki Sebastian Berzeviczy wyjechał do Peru i tam ożenił się z inkaską księżniczką. W owym czasie upadło powstanie Inków przeciw hiszpańskim najeźdźcom. Legendarny skarb Inków został podzielony na kilka części - jedną utopiono w jeziorze Titicaca, drugą - podobno w zatoce Vigo, trzecią dysponował potomek królewskiego rodu, inka Tupac Amaru II. On właśnie ożenił się z córką Sebastiana Berzewiczy - księżniczką Uminą i wraz z żoną i teściem uciekł do Europy, zagrożony przez hiszpańskich morderców. Ci doścignęli go po kilku latach w Wenecji i zasztyletowali. Umina wraz z ojcem i maleńkim synkiem Antoniem znaleźli się na zamku niedzickim. Antonio został adoptowany przez Wacława Berzewiczy - bratanka Sebastiana, który przejął opiekę nad młodym księciem inkaskim i tajemnicą skarbu Inków. Informacja o jego zdeponowaniu zawarta została w "testamencie Inków", zapisanym w piśmie kipu i ukrytym na zamku.
Umina została w Niedzicy zamordowana przez najętych morderców. Antonio ocalał, ożenił się z Polką, a jego potomkowie spolszczyli się i przybrali nazwisko Benesz. Po II wojnie światowej Andrzej Benesz odnalazł w Krakowie w jednym z kościołów dokument adopcji Antonia i idąc za jego wskazówkami - w obecności władz i ludności miejscowej, w 1946 r. odkopał na zamku w Niedzicy ołowianą rurę, zawierającą pęk rzemieni z węzełkami i złotymi blaszkami. Testament Inków nie został odczytany, a dziś nie wiadomo, gdzie się podział. Sam Andrzej Benesz w międzyczasie został wybitnym politykiem, nawet był marszałkiem polskiego Sejmu, po czym zginął w niewyjaśnionych okolicznościach. Mimo poszukiwań, nie odnaleziono do dziś w Niedzicy śladów po pochowanej tam podobno w srebrnej trumnie księżniczce Uminie.

Po zwiedzeniu zamku warto rozejrzeć się po jego okolicy. Sprzed bramy wejściowej widać doskonale w kierunku północno-zachodnim ruiny położonego po drugiej stronie Dunajca zamku czorsztyńskiego. Po przeciwnej stronie - wybudowana niedawno tama i elektrownia na Dunajcu. Wielkie sztuczne jezioro, napełniane w latach 1995-97 r., wypełniające przestrzeń między dwoma zamkami całkowicie zmieniło krajobraz, a prawdopodobnie zmieni także klimat tej okolicy. Zbiornik - według ekologów - będzie stanowić spore zagrożenie dla unikatowej przyrody Pienin. Z roku na rok jednak staje się coraz większą atrakcją turystyczną. Poniżej zamku (200 metrów w stronę Falsztyna) znajduje się niewielka przystań, gdzie można wypożyczyć sprzęt wodny, a także wsiąść na stateczek spacerowy "Biała Dama", odbywający półgodzinne rejsy po jeziorze.
Ruszamy w kierunku południowym, zjeżdżamy sprzed zamku w dół i po dwóch zakrętach dojeżdżamy do rozstaju dróg. Dotychczasowa droga prowadzi do przejścia granicznego "Niedzica - Łysa nad Dunajcem" oraz do przystani flisackiej w Sromowcach. My jednak skręcimy w prawo za drogowskazem w stronę Niedzicy i Gronia.
Wjeżdżamy do niższej, wiejskiej części Niedzicy. Osada stanowiła początkowo samodzielną parafię, powstałą prawdopodobnie już w XIII wieku, a należącą do kapituły spiskiej. Obecny kościół (pod wezwaniem św. Bartłomieja) pochodzi z początków XV wieku i ma w swojej bryle sporo elementów gotyckich, zaś w wyposażeniu - barokowych i rokokowych.
Wieś Niedzica zachowała niewiele elementów zabudowy typowej dla Spisza - zaledwie kilka ziemnych piwniczek przypomina o tej tradycji. Jak na niemal całym polskim Spiszu - ludność wsi jest mieszana narodowościowo: mieszka tu pewna liczba osób narodowości słowackiej. Na końcu wsi skręcamy na mostek w prawo (droga na wprost prowadzi do Kacwina).
Szosa wiedzie doliną pomiędzy Pieninami Spiskimi z prawej (północnej) strony a polską częścią Magury Spiskiej. Wjeżdżamy do kolejnej wsi spiskiej - Łapsze Niżnie. Założona w połowie XIII wieku, od XIV w. była własnością zakonu miechowitów (bożogrobców), po których do dziś zostały dwie kapliczki z charakterystycznym krzyżem z podwójnym poprzecznym ramieniem. Podobny krzyż widnieje na kościele pod wezwaniem św. Kwiryna, który wznosi się nieco w lewo od głównej drogi. Kościół pochodzi z 1300 roku - bryła ma kształt gotycki, wnętrze ma wystrój barokowy.
Kolejna wieś na naszej drodze to Łapsze Wyżnie. Miejscowość stosunkowo młoda - założona w XVI wieku. Podobnie jak poprzednie przez nas zwiedzane - wchodziła w skład klucza niedzickiego. Kościół z 1760 r., pod wezwaniem św. Piotra i Pawła usytuowany jest w zachodniej części wsi, przy skrzyżowaniu z drogą do Łapszanki.
Droga biegnie teraz stromo i skręca kilka razy dość ostro, wnosząc się na Przełęcz Trybską między Magurą Spiską i Pieninami Spiskimi (zimą niebezpiecznie!). Wjeżdżamy do ostatniej już na naszej trasie wsi spiskiej.

82 km - Trybsz. Wioska dość uboga, zabudowana jednak stosunkowo nowocześnie, co jest skutkiem pożaru, który strawił sporą część Trybsza w latach 50-tych tego stulecia. Miejscowość zasiedlona najprawdopodobniej w XIV w., od 1589 r. wchodziła w skład majątku niedzickiego Horváthów. Po I wojnie światowej została włączona do Polski. Najcenniejszym zabytkiem jest stary, niewielki kościółek św. Elżbiety, wzniesiony w 1567 r. Od początków XX w., po wybudowaniu obok murowanego kościoła nieużywany i wskutek tego mocno zniszczony, dziś jest prawnie chronionym zabytkiem. Posiada ciekawą polichromię z 1647 r. fundowaną, a podobno także częściowo wykonywaną przez frydmańskiego proboszcza, ks. Jana Ratułowskiego (świątynia w Trybszu była filią kościoła parafialnego we Frydmanie). Tłem głównej części malowidła jest dość realistycznie przedstawiony pejzaż górski, w którym można dopatrzyć się podobieństwa do szczytów Tatr Bielskich, dobrze widocznych z pobliskiego wzgórza. Inne fragmenty polichromii stanowią swojego rodzaju biblię pauperum.

Za Trybszem wjeżdżamy na most na Białce i przekroczywszy go - opuszczamy teren Spisza i powracamy na Podhale. Za mostem skrzyżowanie dróg - w prawo odchodzi szosa do Nowej Białej, w lewo - do Białki. Skręcamy w lewo, na południe.

Uwaga! - autokary powinny pojechać jeszcze dwa kilometry w stronę Gronia i tam dopiero skręcić w lewo do Białki - pierwsza z dróg ma ograniczenie dopuszczalnego ciężaru pojazdu.

90 km - Białka Tatrzańska. Długa wieś, rozciągnięta wzdłuż szosy na odległości kilku kilometrów. Zimą dobre warunki narciarskie, kilkanaście wyciągów. Latem znany ośrodek letniskowy i kolonijny. Wieś założona w 1637 r. przez króla Władysława IV, wtedy też erygowano w Białce parafię. Przez kilka pokoleń władza sołtysia spoczywała w rękach rodu Nowobilskich, znanego także z uprawiania zbójnictwa. Z ok. 1700 r. pochodzi budynek starego, dziś już nie używanego kościoła pod wezwaniem św. Szymona i Judy Tadeusza, wzniesionego przez miejscowych cieśli (po prawej, zachodniej stronie drogi). Dziś znajduje się tu ekspozycja muzealna, a nabożeństwa odprawiane są w nowym kościele, usytuowanym po przeciwnej stronie drogi. Nowa, murowana świątynia została konsekrowana w 1921 r.
Na południowym krańcu wsi (stacja benzynowa!) odchodzi w lewo (na wschód) droga do Czarnej Góry i Jurgowa, zaś nasza trasa biegnie prosto. Rozpoczyna się długi i męczący podjazd przez Bukowinę Tatrzańską.

95 km - Bukowina Tatrzańska. Pięknie usytuowana wieś letniskowa i narciarska, jedna z najwyżej w Polsce położonych miejscowości - rozciąga się powyżej 1000 m npm. Poszczególne osiedla Bukowiny rozrzucone są malowniczo po okolicznych wzgórzach, noszących nazwy od nazwisk pierwszych osadników.
Założona ok. 1620 r., swą karierę letniskową rozpoczęła w latach międzywojennych, m.in. za sprawą działającego w całej Polsce Towarzystwa Przyjaciół Bukowiny. Ośrodkami, propagującymi oświatę i kulturę były miejscowa szkoła powszechna i Bukowiński Domu Ludowy - obie instytucje prowadzone przez Franciszka Ćwiżewicza, prawdziwego apostoła Bukowiny.
Dojeżdżamy do ronda, usytuowanego na tzw. Klinie. W prawo odchodzi droga do Poronina, łącząca się z główną szosą Kraków - Zakopane, na wprost - trakt do Morskiego Oka i przejścia granicznego na Łysej Polanie. Tą właśnie drogą pojedziemy.
Już od Klina z prawej strony towarzyszy nam wspaniały widok na Tatry. Mijamy odchodzącą w lewo drogę do wsi Brzegi, po czym zboczami Karpecin wznosimy się coraz wyżej, na południe. W lewo opada Niebieska Dolina, gdzie wg legendy zakopane są zbójnickie skarby. Ostre zakręty wyprowadzają na rozległą polanę Głodówka.

100 km - Głodówka. Warto zatrzymać samochód (niewielki parking po lewej stronie drogi, kilka punktów gastronomicznych), by popatrzeć na najrozleglejszą panoramę Tatr. Z lewej strony widać dokładnie bliskie z tego miejsca szczyty Tatr Bielskich, na wprost - koronka Tatr Wysokich z kulminującym w panoramie Lodowym Szczytem (2628 m) i pozornie nieco mniej wyniosłym Gierlachem - najwyższym szczytem Tatr (2655 m). Wyraźnie widać wierchy, wznoszące się nad Doliną Białej Wody i Morskim Okiem, z Gankiem, Wysoką, Rysami i kopułami Mięguszowieckich Szczytów. Z prawej - morze szczytów Tatr Zachodnich, z jakby doklejonym od północy Giewontem.
Z Głodówki jedziemy lekko w górę w stronę Wierch Porońca. W lesie skrzyżowanie dróg. Dotychczasowa trasa prowadzi do Morskiego Oka i Łysej Polany, my zaś skręcimy w prawo - na zachód, do Zakopanego.
Ostatni rozleglejszy widok na Tatry mamy kilkaset metrów za skrzyżowaniem, z Wierch Porońca: huraganowy wiatr halny wyłamał w 1968 r. w Tatrach ok. 300 ha lasu, m.in. właśnie tutaj. Wiatrołom do dziś jeszcze nie zdołał się zabliźnić, dzięki czemu odsłonięty jest spory fragment tatrzańskiej panoramy. Szosa na odcinku kilkunastu kilometrów jest bardzo kręta, wąska i utrzymana w nienajlepszym stanie. Zimą zwykle jeździ się w lodowych koleinach - po większych opadach śniegu warto z Głodówki wrócić do Bukowiny i jechać do Zakopanego przez Poronin.
Mijamy polanę Zgorzelisko (mieści się na niej ośrodek wypoczynkowy, do niedawna zastrzeżony dla członków polskiego rządu, dziś dostępny również dla "zwykłych" wczasowiczów), potem leśniczówkę na Zazadniej i dojeżdżamy do skrzyżowania dróg w Brzezinach. Tu w prawo odchodzi droga przez las do Murzasichla. My jadąc dalej tym samym traktem niebawem wjeżdżamy w obszar administracyjny Zakopanego. Z Toporowej Cyrhli interesujący widok na Zakopane i Pogórze Gubałowskie. Wiosną piękne łany krokusów. Kilka zakrętów ostro w dół doprowadza nas do zabytkowej kaplicy w Jaszczurówce, projektowanej przez Stanisława Witkiewicza (parking). Nieco niżej - wylot Doliny Olczyskiej. Dojeżdżamy do Ronda przy stacji benzynowej, skąd w prawo w dół ulicą Chałubińskiego do centrum miasta.


 

Dalej đ

Powrót do spisu treści ń

Powrót na stronę główną ő