Spotkania Literackie, 2008/2009

 Małgorzata Bucior

Leonard Cohen, Mnich spragniony miłości:

Ogoliłem głowę

Przywdziałem habit, sypiam w kącie chaty

Na wysokości dwóch tysięcy metrów

Ponuro tu

Jedyne czego nie potrzebuję

To grzebień

 

Exupery:

Kochać – to patrzeć w tym samym kierunku

 

Reanimacja duszy

 

Patrzę w przestrzeń, przez lornetkę - lunetkę

duszy alchemika światło-cienia,

widzę jakby na krańcach

mojej psycho-przestrzeni

co było jest i będzie,

moje intymne sacrum-profanum,

pascha z upadłym aniołem

niedoszłym samobójcą,

naprawiam mu skrzydła, są jak sito.

Rzeszoto to co boli, pozostawia rany-stygmaty,

ja z moim ego cierpimy,

jak bumerang wraca do mnie myśl, chwila, zdarzenie,

nie zawrócisz kijem rzeki panta-rei,

chciałabym być maleńką komórką-embrionem,

pisklakiem w jajku, ćmą w kokonie,

ten etap mam już za sobą daleko...

- szkoda,

odrodzę się po drugiej stronie tęczy,

czasem trzeba dojść aż do pestki by poczuć smak owocu,

być na krawędzi by nozdrzach chłonąć życie.

Powrót do spisu treści

Dalej