Miejski Ośrodek Kultury w Nowym Targu
Spotkania literackie
Wydawnictwo
pod redakcją Macieja Pinkwarta
Nowy Targ 2004
Mariola Socha (Łódź)
Na szóstym piętrze
wybierz dział pogoda
dowiesz się niewiarygodnych rzeczy
internet
piszą właśnie, że pogodziłeś się ze światem
czyżby jakaś niezawodna, ponaddźwiękowa informacja
nie chcę abyś godził się ze światem
pociągnę cię do przepaści
pokaż mi jeszcze raz, że zgody na piękne nuty i słowa
nie ma
znów zostanie tylko pył
hej, Andy, gdzie obiecane piętnaście minut dla mnie, dla każdego?
to naprawdę dużo, nie za dużo ?
kiedy przyszła ci do głowy ta niespodziewana liczba?
jak blisko są nasze dłonie
mogę dotknąć cię na fotografii
człowiek – stworzenie dziwaczne
dotykające się na odległość
metafizyka – connecting
jesteś diabłem
wiem to od dawna
zbliżasz do mnie ręce
kiedy mnie dotkniesz spojrzę ci w oczy
nie wiadomo kto wygra
nie bądź pewien swojego zwycięstwa
przez ulice marzeń i zwykłych melin
pójdziemy
sprawdzasz mnie?
od dawna się boję
dopiero gdy brutalnie zaczepi mnie zwykły chuligan
ochronisz mnie
ile czasu możemy być razem
godzinę, tydzień, nawet wiek
to nie ma znaczenia
nie będziemy przysięgać sobie niczego
przeciwnie
obiecujemy sobie wieczne rozdarcie
ból
zniszczenie
bliskość
znów ból i cierpienie
zagraj coś innego
przecież jeszcze nie śpisz
co robisz diable, jesz kolację?
kto pierwszy zada cios
ty mnie – czy ja tobie
tego najłatwiej dotrzymać
wierzysz, że o tej porze ktoś słucha jeszcze twojej muzyki ?
no to masz pecha
nie ma zgody ze światem
o czym myślisz, gdy dotykam twojej ręki na fotografii
co czujesz?
dreszcz z gwiazd?
między wiarą w prawdziwość moich dłoni
i pulsującą krwią
a myślami o świecie, który nigdy nie przyjdzie
jestem i nie jestem
to nie ma żadnego znaczenia
napiszę i nie napiszę
pójdę na uroczystą kolację i nigdzie nie pójdę
zostanę na drewnianych schodach opierając się o drewnianą balustradę
które to piętro?
za wysoko?
czy za nisko?
zostanie pył
nikt nie zawoła na pożegnanie
nie trzeba
nie trzeba
to nie film z kasety video
poeci mogą napisać wszystko
wchodzisz mi do mózgu, wpływasz mi w krew
chcę kochać nieśmiertelnych znajomych
odeszli, ale nie umarli
może czekają na autobus na drodze do morskiego oka
zbliżam się do północy
co to za północ, prawie nad ranem
nawet mnie nie pocałujesz, jesteś śpiący
podasz mi rękę
gdzie jesteśmy
w kościele jakimś?
trudniej niż na ślubie
gdzie się zatrzymałeś?
w małym hotelu, gdzie Barton Fink boi się otworzyć drzwi
wiesz jak może być szóstym piętrze
na drewnianych schodach
bez balustrady
ręce w kieszeniach
nawet nie drgniesz
o to chodzi
przecież przyprowadzić mnie tutaj może tylko diabeł
jak długo jeszcze będziesz na mnie patrzeć
jeśli nie zostawisz mnie w spokoju
umrę koło pierwszej przepaści, nawet nie dochodząc do niej
przejdę cicho jak mgła obracając się lekko
dotykając skrzypiec grających blisko moich palców
już dawno mnie nie ma
nawet nie musisz układać poezji
nie ma mnie i JUŻ
to wszystko jedno jak mnie pożegnasz.
nawet nie musisz wcale
i tak mam dreszcze
niepokój zostaw sobie na później
niepokój zawsze dotknie ciebie
a ja w marszu z duchami
nic nie jest prawdziwe
kiedyś wchodziliśmy do baru na babeczkę truskawkową
herbata, wieczór
nie widziałam kto siedział obok nas
truskawek to nie obchodzi
kto jak kocha i kogo
nie żegnaj mnie bo i tak nie da się
trzeba mnie zabić diable i musisz to zrobić szybko
nie umiem już nic napisać i nic wyjaśnić
w wyobraźni wszystkie trucizny świata
znów ten cholerny ból
co ja piszę
testament?
przecież moja ręka dotyka klawiatury
żyję
komputer – przyszłość – nowoczesność
widziałam ducha Witkacego, Miró i Warhola?
to niedobrze?
duchy na rozstajach
a ja?
czwarta niteczka dla mnie – dobre towarzystwo?
– jeśli niedobre – to przynajmniej ciekawe
odwrócę się?
kto do mnie wyciągnie rękę? na 15 minut?
chyba potrzebuję mniej.
nie musisz – nothing but time
świat nie jest ani mój, ani twój, ani żaden
już jest za późno
ulice wybrukowane nową, elegancką kostką
nie ma baru z truskawkowymi babeczkami
muszę cię zniszczyć
moja wyobraźnio
chudziutko i cieniutko kręcę się w kółko
kiedy zrozumiesz, że można podnieść słuchawkę, wybrać jakikolwiek numer
a pod nim kolejny zawał serca
po co piszę na kartkach - jakiś malarz powinien swój autoportret narysować.
pisać można wszędzie a najlepiej – NIE TRZEBA
na szóstym piętrze
na drewnianych schodach
z balustradą czy bez - jest tak samo