KSIĄŻĘ HAMLET


SUMMERTIME

Letni dzień
z trudem zmierza ku nocy,
więdną kwiaty,
szary pokrył je kurz.
Rzeka w słońcu lśni,
wiatr gdzieś usnął pod lasem.
I ty, tu przy mamie
zaśnij już.
Pewnego ranka
jak ptak fruniesz daleko,
zaciśniesz pięści,
chcąc naprawić świat.
Lecz dzisiaj wieczór
nic ci nie grozi,
bo tato i mama
chronią cię od zła.
Z wysokich gór
letnia noc idzie już
z odległych stron
letnia noc idzie już
z dalekich gwiazd
letnia noc idzie już
pełna snów
noc przyszła już
pełna snów
noc
jest już

JAMAICA FAREWELL

 

Pierwszy blask słońca zbudzi nas
i przez okno zajrzą śnieżne szczyty gór,
byliśmy tam, z wiatrem sam na sam,
nauczył nas wędrować powyżej chmur.

Ale - pora znów wyruszyć w świat,
włóczyć się przez kilka lat,
do nowych snów przygoda wzywa nas znów,
choć trochę żal, rozstańmy się bez zbędnych słów.

Nad brzegiem morza, w szumie fal,
mewy krzyk gdzieś daleko pośród palm,
gaśnie dzień, już wokół cień,
już się żegnać czas, znów zostanie żal.
No i - pora znów...
Minie znowu kilka dni
i tak dobrze nam, lecz czegoś brak,
męczące sny, rozstania łzy,
kilka czułych kłamstw i znów na szlak.
No bo - pora znów...

THE MAN I LOVE

Któregoś przyjdziesz dnia,
kochany mój,
zwyczajnie staniesz w drzwiach,
kochany mój,
czekałam tyle lat
byś w nowe barwy ubrał świat.

Spojrzeniem dasz mi znak,
uśmiechniesz się,
podejdziesz blisko tak,
obejmiesz mnie
i choć to głupio brzmi -
będziemy milczeć, ja i ty.

Może przyjdziesz dziś wieczorem,
może rankiem, może nie...
Będę czekać, w każdą porę,
bo za chwilę
snów się spełnić może tyle -

Na łące pełnej gwiazd,
w zapachu traw,
wśród gwaru wielkich miast,
w natłoku spraw -
wciąż widzę twoją twarz
i czekam wciąż, kochany mój.

BEZA ME MUCHO

 

Kochaj mnie, kochaj mnie mocno,
tylko na moment połączył nam drogę zły czas...
Kochaj mnie... Chociaż przez chwilę
spróbuj zapomnieć, oszaleć, zatracić się raz.

I nic nie przeliczaj na dni i minuty,
na szanse, opinie i łzy,
obejmij mnie mocno, pocałuj i uwierz,
że ważne jest dzisiaj i ty.

Kochaj mnie...

Choć jutro z pewnością dzień wstanie jak zwykle,
zapomnisz; zapomnę i ja...
Lecz to co jest teraz,
niech trwa jak najpiękniej,
jak szczęście, co zdarza się w snach...

Kochaj mnie...

SUSANNA

Po Mississipi płynie już
melodii dźwięczny ton,
wesoło brzmi wśród ciemnych wzgórz
nasz okrętowy dzwon.
Kołysząc się na grzbietach fal,
wśród grejpfrutowych drzew,
parowiec nasz wciąż płynie w dal,
a z messy słychać śpiew:
Hej, Zuzanno, no zatańcz jeszcze raz!
niech zagrają znów kowbojski hymn,
niech w miejscu stanie czas.
I od samej Alabamy wciąż
do tańca proszą mnie.
W Orleanie czeka na mnie mąż,
tam podróż skończy się.
Lecz płynąć będzie statek nasz
przez dobrych kilka dni,
okazję zatem jeszcze masz,
zaśpiewaj więc i ty:
Hej, Zuzanno...

KSIĄŻĘ HAMLET

Dokoła głupi szumi świat
wciąż kręcąc się i biegnąc dalej,
przeżyjmy jeszcze parę lat
nie troszcząc się
o dalszą przyszłość wcale.
Dopóki jeszcze mamy coś
załatwić na tym głupim świecie -
musimy razem trzymać się,
musimy razem trzymać się,
bo razem jakoś łatwiej przecież.

Ubrali nas w cudaczny płaszcz
i każą w klatce tańczyć pięknie...
Publiki nie ma, sam więc klaszcz
W błazeńskich dzwonków rytm,
w błazeńskim tempie.
Choć wnet cesarski jeden gest
z areny wszystkich nas wymiecie -
musimy razem trzymać się,
musimy razem trzymać się,
bo razem jakoś łatwiej przecież.

Daleko gdzieś słoneczny brzask
przyświeca nam ideą zmiany
i śnimy, że nadejdzie czas
gdy książę Hamlet
kiedyś zmartwychstanie.
Choć teraz każdą własną myśl
chcą zabrać wszystkim, po jednemu -
musimy razem trzymać się,
musimy razem trzymać się,
trzymajmy się, na złość wszystkiemu.

KSIĘŻYC NAD KOMITETEM

Zagonieni,
aby zdążyć na czas
żeby przynieść do domów jakąś resztkę swej twarzy,
oszukani
nie pierwszy już raz
całkiem pewni, że nic już dzisiaj się nie przydarzy...
Przybiegamy
gdy gaśnie już dzień,
potrącamy po drodze niejednego poetę -
nagle znika sprzed oczu nam cień
i widzimy, że wschodzi
księżyc nad Komitetem.
Otwórzmy okna, popatrzmy do góry
i do księżyca wyciągnijmy dłonie
zamknijmy oczy, aby poprzez chmury
widzieć daleki, migocący promień.
Uwierzmy w światło, wyjdźmy na ulicę:
każdy lunatyk zawsze ma nadzieję,
że nim go zbudzą, zdąży pod księżycem
dojść, gdzie słoneczny brzask naprawdę dnieje.
Zniechęceni
zatrzaśniemy wnet drzwi
i zasłony na oknach zaciągniemy nerwowo;
policzymy
przegrane już dni,
zamarzymy, że jutro gra się zacznie na nowo...
Naciągniemy na uszy znów koc,
przytulimy z nawyku swą zmęczoną kobietę,
zamruczymy, że dobra, że noc...
zapomnimy, że świeci
księżyc nad Komitetem.
Otwórzmy okna...
Przebudzeni
tak jak wczoraj, od lat
szarym tłumem biegniemy, z mrokiem w sercu i w oczach,
jak przedziwnie poszarzał nam świat,
pogubiliśmy dawno kolorowe przeźrocza...
Zagonieni
by zdążyć na czas
za dorośli
by w barwach widzieć życia podnietę,
oszukani,
nie jeden już raz -
nie wierzymy, że świecił
księżyc nad Komitetem.

BLUES FOR YOU

Przyszłaś tu nad rzekę
by dać mi cały świat
i w jednym uśmiechu
przyszło szczęście wszystkich lat.
Wiem, że to ty
widzę cię znów,
jak piękny sen,
jak kwiat ze snów -
To nic,
że za rzeką znikłaś już,
dla mnie wciąż
trwa ten blues
i ty
Stale tak cię żegnam
i znów na drugi brzeg,
nurt nas rozdziela
przez noc, przez rok, przez wiek.
Za kilka dni
wraca znów wspólny czas
i ciepło warg,
dotyk rąk, oczu blask.
To nic,
że znów pora odejść już,
łączy nas
wspólny blues
i sny.