Każdy turysta, zwiedzający północną Słowację, musi zetknąć się ze wspaniałymi dziełami najwybitniejszego średniowiecznego rzeźbiarza, Mistrza Pawła z Lewoczy. Znamy jego dzieła – jego samego nie znamy... Zagadkę życia i działalności tajemniczego artysty prezentuje historyk doktor Ivan Chalupecký, przewodniczący Związku Historyków Spisza i jeden z najwybitniejszych znawców dziejów tej części Europy.

(MP)

Kim był Mistrz Paweł z Lewoczy?

Ivan Chalupecký

Gdybyśmy zrobili ankietę z pytaniem, kim był Mistrz Paweł z Lewoczy, ze zdziwieniem zobaczylibyśmy, że na to pytanie dokładniejszej odpowiedzi nie umieją dać nie tylko liczni Słowacy z głębi kraju, ale także wielu Lewoczan. Mimo tego, że główny plac nosi jego imię, i że główne dzieło Mistrza Pawła ściąga do miasta tysiące turystów rocznie i pomaga Lewoczanom żyć... O tym, że nie zaprzątamy sobie tym głowy świadczy między innymi także i to, że dzieło tej osobistości światowego formatu dotąd nie jest wpisane do światowego dziedzictwa kultury UNESCO – mimo, że Mistrz Paweł jest autorem najwyższego gotyckiego ołtarza na świecie.

Kim zatem był ów Mistrz Paweł? Nie znamy nawet jego nazwiska, więc zamiast tego używamy dlań nazwy miasta w którym żył i działał – nazwy Lewoczy. Trzeba dodać, że nie wiemy gdzie się urodził, jakiej był narodowości, gdzie wyuczył się rzemiosła. Mógł pochodzić z Niemiec, Francji czy Włoch[1]. Nie jest do końca wykluczone, że urodził się w Lewoczy, tutaj nauczył się rzemiosła, potem wybrał się na wędrówkę, jak to mu nakazywały cechowe przepisy, i wrócił z powrotem do Lewoczy. Wiemy o nim, że w Lewoczy pojawił się krótko po roku 1500 już jako dojrzały artysta[2]. Uważa się, że mógł urodzić się ok. roku 1460. Tę datę znaleziono we wnętrzu ołtarza przy jego restauracji razem ze szkicem jednego nosa i z rokiem dokończenia ołtarza: 1517[3].

Sam Mistrz Paweł z Lewoczy jest wspomniany w Sabinowie już w roku 1503 jako człowiek, który pozłocił tamtejszą monstrancję. Co prawda, nie wiemy, czy idzie tu o naszego Pawła, czy o jakiegoś jego imiennika – złotnika. W Lewoczy mieszkał nasz Mistrz Paweł co najmniej od roku 1506. Wtedy też był przyjęty na członka ważnego lewockiego stowarzyszenia – Bractwa Bożego Ciała. Był to związek, założony z początkiem XV wieku, którego członkami byli najznaczniejsi lewoccy mieszczanie. Wydaje się, że wśród jego założycieli był także król Zygmunt i jego małżonka. Większość członków Bractwa Bożego Ciała tworzyli proboszczowie, kaznodzieje, nauczyciele, malarze, bogaci kupcy i majętni mieszczanie. Jeśli Paweł był przyjęty do tego związku, to wtedy już musiał być osiedlony na stałe i prawdopodobnie żonaty.

Wiemy o Pawle, że wżenił się w rodzinę wybitnego lewockiego budowniczego, znaczącego obywatela i kilkakrotnego wójta miasta Melchiora Messinslohera- Polirera. Jego żona Margareta - Margita[4] była od niego prawdopodobnie o 20 lat młodsza. Jej córka żyła jeszcze w roku 1600. Żona Pawła zmarła przed rokiem 1560, w latach 1542 i 1551 w spisach danin jest wspominana jako wdowa, a w roku 1560 już nie występuje. Mieli czworo dzieci: syna Łukasza i córki: Małgorzatę (Margitę), Dorotę i jeszcze jedną, której imienia nie znamy, a wiemy o niej tylko tyle, że wyszła za mąż za lewockiego złotnika Tomasza Schewernera. Córka Margita, która urodziła się między 1520 a 1530 rokiem, była prawdopodobnie najmłodszą córką Pawła. Była trzykrotnie zamężna. Jej pierwszym mężem był kamieniarz Wolfgang Klenn z miasteczka Hoff w Fojtlandzie w północnej Bawarii. On właśnie w 1553 roku przejął pracownię Pawła wraz z całym domem i tam pracował. W tym samym roku uzyskał obywatelstwo Lewoczy. Z Margitą miał sześcioro dzieci, z których w roku 1586 żyło już tylko dwoje – syn Paweł i córka Margita. Klenn zmarł w roku 1564 i prawdopodobnie w następnym roku Margita wydała się za Martina Diacka z Kieżmarku, z którym miała troje dzieci. Kiedy także Diack umarł po roku 1670, Margita wyszła za mąż po raz trzeci około 1574 roku, za rzeźnika Pawła Scholtza z Ruskinowiec. Scholtz zmarł w latach 1599-1600, a Margita po roku 1600. Jej córka Margita, więc wnuczka Mistrza Pawła, miała dwóch mężów, a drugim był kamieniarz Martin Urbanowitz, który dał dla niej zrobić około roku 1600 epitafium, które jest dowodem na to, że autorem lewockiego głównego ołtarza jest Mistrz Paweł. Podobnie jak jej matka, i ona urodziła dziesięcioro dzieci. Sam Mistrz Paweł zmarł około roku 1540, dokładniej między rokiem 1537, kiedy się o nim wspomina a 1542, kiedy żyje już tylko wdowa po nim.

Córka Dorota wyszła za mąż za Tomasza Helnera, który otrzymał obywatelstwo miasta w roku 1575. Miała z nim syna Martina i zmarła przed rokiem 1582.

Najciekawsze są dzieje syna, któremu Paweł dał artystyczne imię Łukasz (św. Łukasz jest patronem artystów, a szczególnie malarzy) i prawdopodobnie kształcił go na swego następcę. Właśnie w związku z tym synem Paweł wspominany jest w dokumentach po raz ostatni. Z Łukaszem wiąże się pewna tragiczna historia. Dnia 18 czerwca 1537 roku, Łukasz razem z niejakim Mikulaszem Lutzmanem napadli na Rynku, jak mówią - bez żadnej przyczyny pewnego młodzika z Krakowa, którego tak pobili, że zmarł na miejscu. W tamtych czasach obowiązywała prawna zasada, że jak nie ma żałoby, to nie ma i sądu. Więc Paweł dogadał się z ojcem zabitego młodzieńca i zapłacił mu 15 złotych odszkodowania, by nie żałował swojego syna. Łukasz najpierw ukrył się w klasztorze franciszkanów, który miał prawo azylu, a potem uciekł z Lewoczy do nieznanego nam miasta. Szkoda, bo właśnie ten syn mógłby nas naprowadzić na ślad nazwiska ojca...

Do naszych czasów zachowało się na temat Mistrza Pawła niewiele dokumentów. Wiemy, że w ramach Bractwa Bożego Ciała w latach 1515-1517 był członkiem jego władz, tzw. starszym. Była to bardzo ważna funkcja, a otrzymał ją prawdopodobnie w związku z ukończeniem rzeźbienia ołtarza. Wiemy, że oprócz pracy rzeźbiarskiej zajmował się Paweł także handlem winem: w roku 1517 sprzedał miastu 10 beczek starego wina. W tamtym czasie do każdego domu na Rynku należały także pola i łąki. Także Paweł miał sad przed Koszycką Bramą, oprócz tego na obrzeżu miasta cztery pola o łącznej powierzchni około 3,6 ha. Jedno pole i łąka o powierzchni 0,7 ha były przy kościele św. Mikołaja (za tzw. nowym tartakiem), drugie o powierzchni 1,4 przy walcowym młynie, 0,5 ha miał Ruskinowskiej Drodze, a 1 ha na Miejskiej Górze. W latach 1526-1531 wspólnie z licznym wspólnikami podnajmował łąki na koszenie siana. To wskazuje na to, że albo chował więcej dobytku, albo się zatrudniał jako przewoźnik, albo jako międzynarodowy kupiec. Handel z Krakowem na przykład w tych czasach rozkwitał.

Paweł wielokrotnie jest wymieniany jako świadek przy sprzedaży lewockich domów, albo przy ich przekazywaniu spadkobiercom. Na przykład dwukrotnie występował przy porządkowaniu spuścizny po swoim teściu Melchiorze Polirerze i przy sprzedaży jego domu w roku 1523. W roku 1531 znów go znajdujemy jako świadka przy kupnie jednego z domów w Lewoczy.

Paweł był niewątpliwie w Lewoczy osobistością znaną głównie z tego, że wykonał główny ołtarz. Przeto zadziwiające jest to, że w zasadzie mało uczestniczył w społecznym i politycznym życiu Lewoczy. Przypuszczalibyśmy, że był długi czas członkiem rady miejskiej czy innym funkcjonariuszem miejskim. Otóż wcale nie. Na członka rady miejskiej był wybrany tylko raz, w roku 1527. Było to po klęsce węgierskiego wojska z Turkami pod Mohaczem. W tamtej bitwie zginął też król węgierski Ludwik II, a o opróżniony tron walczył rodak ze Spiskiego Zamku Jan Zapolya z Ferdynandem Habsburgiem. Lewocza trzymała stronę Ferdynanda. Zdaje się jednak, że z początkiem roku 1527 w Lewoczy doszli do władzy stronnicy Jana Zapolyi na czele z Grzegorzem Mild-Künastem, ale także z Mistrzem Pawłem. Wybory wójta i miejskiej rady, które odbywały się z reguły z początkiem roku, w tym roku miały miejsce dopiero 1 maja. Wymieniono w nich aż pięciu z 12 członków rady miejskiej. Nowym członkiem rady został nie tylko Mistrz Paweł, ale i Gregor Mild-Künast, który był stronnikiem neochrześcijan i stryjem żony Pawła. Pierwszy raz w dziejach miasta członkiem rady miejskiej stał się także jeden sukiennik. Co prawda, ich kadencja skończyła się już 28 lutego 1528 roku, kiedy także i Paweł wypadł ze składu rady miejskiej.

W związku ze sprzedażą wina i z tym, że Paweł wynajmował łąki na siano wypowiedzieliśmy przypuszczenie, że mógł się on zajmować handlem między Lewoczą a Krakowem. Przypuszczenie to mogłoby potwierdzić i następujące zdarzenie. W tamtych czasach żyli tzw. raubritterzy – rycerze rabusie. Taki to rycerz ze swoją drużyną pojawił się w roku 1533 także na Spiszu i usadowił się w zamku Niedzica – Dunajec, na polsko-węgierskiej granicy. Nazywano go Zygmunt Kaffung. Przedtem rabował na Śląsku, ale kiedy zaczęło mu się tam palić pod nogami, przeniósł się na Spisz. Tu napadał kupców, którzy podróżowali z Lewoczy do Krakowa albo z powrotem, zabierał im towar i więził ich dotąd, dopóki ich rodzina nie wykupiła. Na przykład w roku 1533 w taki sposób pojmał lewockich złotników, a wśród nich i sąsiada Mistrza Pawła. Tego rabusia jednak w kwietniu 1534 pochwycił inny raubritter, Franciszek Bebek z Gemeru. W maju wraz z kompanami dowiózł go do Lewoczy. Tu mieli być uwięzieni aż do odtransportowania ich do Wiednia. Jednak w przypadku szlachciców - nie można było ich zamknąć do miejskiego aresztu, przeto więziono ich w mieszczańskich domach: Kauffunga u jednego złotnika, którego ongi złupił, jego pomocnika Witzthumba u drugiego złotnika, a trzeciego kompana, jednookiego Erazma Pfluga uwięziono w domu Mistrza Pawła. Tam ich trzymano aż do 15 sierpnia, kiedy to ich odesłano do Wiednia, gdzie ich postawiono przed sądem i skazano. Fakt, że jednego więziono w domu Pawła może nasuwać przypuszczenie, że i Paweł mógł należeć do ich ofiar podczas podróży do lub z Krakowa.

Paweł nie pracował tylko dla Lewoczy. Jego prace są rozrzucone na obszarze całej wschodniej i środkowej Słowacji. Zdaje się, że pracował nawet dla Rożniawy i Preszowa, dlatego że w obu tych miastach miał w latach 1522-1527 zgromadzone kapitały, a w Preszowie nawet miał przez cały ten czas dom, który wcześniej należał do kościoła Św. Mikołaja. Ten kościół w początku XVI w. spłonął i w czasach Pawła go odbudowano i ponownie wyposażono.

O Pawle wspomina bardiejowski malarz Teofil Stanczel w swoim liście z roku 1523, w którym się uskarża, że Mistrz Paweł kupował w Bańskiej Bystrzycy zieloną farbę w takiej wielkiej ilości, że gdy on jej potrzebował dla wymalowania jednego z domów w Lewoczy, musiał ją od niego odkupić... On jest autorem ołtarza, który zamówił sobie lewocki proboszcz dr Jan Henckel, a który datowany jest na rok 1520, a prawdopodobnie także piękny renesansowy portal w domu nr 40, datowany na rok 1530, zamówiony przez spiskiego dziekana Jana Horvátha z Łomnicy.

Wiemy, że w tamtych czasach każdy rzemieślnik musiał należeć do jakiegoś cechu. Cechu rzeźbiarzy w Lewoczy nie było. Takie cechy istniały tylko w Budzie, w Wiedniu i w Krakowie. Jak się wydaje, Paweł należał do krakowskiego cechu malarzy, rzeźbiarzy i szklarzy. Sugerować to może nie tylko bliskość Krakowa, ale i fakt, że krakowski cech żądał od czeladnika wykonania trzech dzieł mistrzowskich: rzeźby lub obrazu Madonny z Dzieciątkiem, krzyża i rzeźby św. Jerzego na koniu. Z pewnością nie jest przypadkiem, że wszystkie trzy takie dzieła mamy w Lewoczy, i to nie w ołtarzu. Chodzi o krzyż w Oratorium Korwina, rzeźbę św. Jerzego na koniu w kaplicy Ülenbacha – dzisiejszym skarbcu i o Madonnę z Ołtarza Narodzenia, która dawniej prawdopodobnie też nie była na ołtarzu.

Uwagi o Mistrzu Pawle nie mogą się obejść bez pytania, skąd Paweł przybył i kto go tu wezwał. Polscy historycy sztuki twierdzą, że Paweł był uczniem Wita Stwosza, który wykonał znany krakowski Ołtarz Mariacki. Ten pogląd nie wydaje się nam prawdopodobny, bowiem wedle wszelkiego prawdopodobieństwa obaj artyści byli w tym samym wieku[5]. Stwosz zmarł w 1533 roku, Paweł krótko po nim. Jest jasne, że Paweł znał jego sztukę, wszak korzystał z  drzeworytów Stwosza jako wzorów. Prawdopodobnie znał i jego pracownię w Norymberdze, może pracował w niej jako czeladnik. Poszukiwania w archiwach w Krakowie i Norymberdze nie przyniosły jednak żadnego pozytywnego wyniku.

Literatura także uważa za pewne, że Pawła sprowadzili do Lewoczy Thurzonowie. W rzeczy samej Jan Thurzo do roku 1508 był znanym krakowskim mieszczaninem i członkiem rady miejskiej, zasłużonym dla wystawienia Ołtarza Mariackiego. Thurzonowie mieli w Lewoczy także rodzinny grobowiec. Mimo tego nie wydaje się to nam prawdopodobne, bowiem w tym to czasie Thurzonowie kończyli już swoje związki z Lewoczą[6], choć niewątpliwie byli nowoczesnymi ludźmi interesu, którzy stawiali sobie przedtem wspaniałe domy, jak dzieła sztuki. Można uważać za pewne, że w wezwaniu Pawła i zleceniu mu pracy współdziałał jego późniejszy teść Melchior Messinsloher–Polirer, który był w roku 1503 był wójtem, a potem i przewodniczącym rady parafialnej, wiemy też o nim, że w Lewoczy postawił wiele domów. Nie dałby córki za żonę byle komu. Można tu wspomnieć też i o dr. Janu Hencklu, który w czasie przybycia Pawła do Lewoczy studiował za granicą i wkrótce potem zamówił u niego ołtarz. A może była tu w tle Jadwiga Zápolya, znana jako szczodra mecenaska sztuki? Zápolyowie zamawiali u Pawła ołtarz dla Hrabuszyc.

W roku 1967, kiedy Lewocza i Słowacja obchodziły 450 lat od ukończenia lewockiego głównego ołtarza, udało się zidentyfikować dom Pawła. Jest to budynek nr 20 na rynku [7] - dziś jest w nim Muzeum Mistrza Pawła. Jest godne uwagi, że dom ten zachował się w wielkiej części w swoim gotyckim kształcie. Skromny wygląd budynku nie wskazuje, że mieszkał w nim jeden z najbogatszych ludzi Lewoczy. A wbrew temu Paweł był bogaczem. Bogaczem sztuki. Bogactwo jego ducha, przejawiające się w rzeźbach i architekturze ołtarzy podziwiamy do dziś.

Dzieło Mistrza Pawła jest olbrzymie. Jednakże historycy sztuki do teraz różnią się w opiniach, co do tego, które dzieła są wykonane własnoręcznie przez niego, które powstały w jego pracowni pod jego okiem, a które wykonali jego czeladnicy i uczniowie już jako samodzielni artyści. Można powiedzieć, że żaden z jego wielkich współczesnych – wspomnijmy tylko Michała Pachera, Tilmana Riemenschneidera, Wita Stwosza – nie pozostawił tak wielkiej spuścizny. Jego dzieła – własne lub pochodzące z jego pracowni – możemy podziwiać oprócz Lewoczy także w Bańskiej Bystrzycy, Bardiejowie, Preszowie, Sabinowie, Lubicy, Słowackiej Wsi, Strażkach, Spiskiej Nowej Wsi, Spiskich Wlachach, Sasowej, Okolicznym, Chyżnem[8] i Młynicy. W wielu przypadkach chodzi tu o kompletne ołtarze. Jest interesujące, że Paweł wykonywał na zamówienie ołtarze w stylu gotyckim, ale także renesansowym. Widać to przede wszystkim w Ołtarzu św. Janów w Lewoczy, który zamówił u niego znany humanista i uczony, lewoczanin i tutejszy proboszcz dr Jan Henckel. Czasy, w których żył, były właśnie takie.

Pozostaje pytanie, co jest taką specyfiką Mistrza Pawła, w czym różni się on od pozostałych artystów swoich czasów, w czym ich przewyższa? Jest tych rzeczy wiele. Wskażemy tylko na niektóre z nich:

Doskonała jest architektura jego ołtarzy, wywodząca się z harmonijnego zestawienia trójkątów i kół. Jego ołtarze są jakby szyte na miarę. Przykładem tego jest przede wszystkim główny ołtarz św. Jakuba, który wprost idealnie zapełnia w zasadzie małą przestrzeń lewockiego prezbiterium. Według niemieckiego znawcy gotyku, prof. Schindlera architektura jest zasadniczą częścią Pawłowego mistrzostwa. Sama jasna architektoniczna koncepcja daje jego ołtarzom taką wzniosłość, taki majestat. Stoją przed nami jak gotyckie monstrancje, łącząc ziemskie Jeruzalem z niebieskim. A jeszcze to, co dotyczy zasad jego geometrii: trójkąt symbolizuje Najświętszą Trójcę, okrąg – nieskończoność i absolutną doskonałość Boga. Paweł używa dużej ilości złota, ale nie jest to symbol bogactwa, tylko symbol Bożej wieczności, symbol życia wiecznego, symbol nieba.

Paweł żył w czasach, kiedy gotyk ustępował miejsca renesansowi. Wiele jego rzeźb jeszcze cechuje manieryzm, ale w innych już pojawia się realizm, indywidualność. Ciekawe są jego rzeźby madonn lub świętych. Paweł nie przedstawia ich jako młode, niewinne dziewczęta, tylko jako dojrzałe, piękne kobiety, świadome swej kobiecości. Tłem jego dzieł często też bywa przyroda – w lewockim głównym ołtarzu przedstawiona jest nie tylko Mariańska Góra z kościółkiem, który wtedy na niej stał, nie tylko sama Lewocza w jej murami obronnymi i kościołami, ale jest tu także najstarsze dokładne wyobrażenie Wysokich Tatr[9], tak jak je widać z okolic Młynicy.

Co zaś tyczy rzeźb Pawła, nie ma drugiego takiego artysty, którego dzieła byłyby równie majestatyczne, zrównoważone i eleganckie.

Paweł tworzył nie dla miłośników sztuki, ale dla zwykłych ludzi. Jego ołtarze stanowią pomoc dla ludzi, aby mogli się lepiej modlić. Stąd wielkie znaczenie ma ich ikonografia. Wszystkie dzieła Pawła mają jasną, charakterystyczną dla siebie ideę, ikonografię. Nie jest to tylko przypadkowy zestaw motywów i postaci. Widać z tego także, że musiał on mieć także podstawowe wiadomości z teologii i musiał był bardzo pobożnym człowiekiem, który jednakże z drugiej strony stał mocno na ziemi.

Z technicznej strony restauratorzy nie przestają podziwiać precyzji jego pracy. Przykładem może być jego największe dzieło - ołtarz św. Jakuba w Lewoczy. Wszystko tu jest szczegółowo dopracowane, od figur po najmniejszy ornament. Przed malowaniem wszystko sobie pedantycznie szkicował. Jego rzeźbienie jest dokładne, czyste i głębokie. Przy złoceniu używał niezwykle wielkich złotych folii. Nie wiemy, czy złocenie robił sam, czy też robili to jego czeladnicy. W każdym przypadku zatrudniał znakomitych fachowców, czy to rzeźbiarzy, czy malarzy.

Można by mówić też o innych charakterystycznych cechach jego twórczości. Do tego są jednak bardziej powołani historycy sztuki. Nam wystarczy, gdy uświadomimy sobie, jaka to światowej klasy osobistość żyła i tworzyła w Lewoczy, gdy docenimy jego pracę i będziemy się nią szczycić. Dzisiejsze czasy potrzebują tradycji jak powietrza. A ta tradycja należy do najważniejszych i najcenniejszych.


[1] Nie można też wykluczyć, że był Polakiem – biorąc pod uwage na przykład jego liczne związki z Krakowem, o czym Autor dalej pisze obszernie – przyp. MP p

[2] Dokumenty do jego biografii zobacz w opracowaniach: CHALUPECKÝ, I.: Historické doklady o Majstrovi Pavlovi z Levoče. W: Monumentorum tutela, 5, 1969, s. 44-53; TENŻE: Príspevok k biografii Majstra Pavla z Levoče. W: Spiš, Vlastivedný zborník, I, 1967, s. 181-187; TENŻE: Rezbár Pavol z Levoče, jeho prostredie a rodina. W: Biografické štúdie, 7, 1978, s. 109-129; TENŻE: Meister Paul von Leutschau. In: HAUSSTEIN, u. – STROBEL, W. G. – WAGNER, G.(opr..): Ostmitteleuropa. Berichte und Forschungen, Stuttgart 1981, s. 20 – 26; TENŻE: Levoča v dobe Majstra Pavla. In: NOVOTNÁ, M.(opr.): Majster Pavol z Levoče, život, dielo, doba. Košice 1991. p

[3] KOTRBA, V. – KOTRBA, H.: Nové poznatky o Majstrovi Pavlovi z Levoče. In: HOMOLKA, J. i in..: Majter Pavol z Levoče. Bratislava 1964, s. 61 – 63. p

[4] Państwowe Archowum Okręgowe Levocza (ŠOBA-L), Miasto Levocza, nieuporządkowana korespondencja z r. 1600, kr. 8.p

[5] Nie dokładnie: Stwosz był starszy od Pawła o kilkanaście lat i z pewnością mógł być jego Mistrzem, supozycja, że Paweł działał w norymberskiej pracowni Stwosza idzie zresztą tym samym tropem. W jednej pracowni nie mogło być dwóch majstrów! – przyp. MP p

[6] Pod numerem 7 na lewockim Rynku znajduje się przepięknie odrestaurowana Kamienica Thurzonów, powstała w XV wieku z połączenia dwóch gotyckich domów, ze śliczną renesansową attyką. Thurzonowie zajmowali ten dom do 1532 roku, a więc spokojnie mogli być patronami Pawła i inicjatorami ściągnięcia go – na przykład z Krakowa – do Lewoczy! Autor wie o tym dobrze – bo przecież w budynku tym znajduje się jedna z siedzib Państwowego Archiwum w Lewoczy, gdzie Ivan Chalupecki do niedawna pracował... – przyp. MP p

[7] CHALUPECKÝ, I. – KOTRBA, H.: Dom Majstra Pavla z Levoče. In: Vlastivedný časopis, XX, 1971, s. 182-184. p

[8] Nie chodzi tu o polskie Chyżne na Orawie, tylko o małą wieś Chyžné koło miejscowości Lubeník (8 km od Revúcy), gdzie w kościołku jest Pawłowy ołtarz z 1508 roku – przyp. MP p

[9] Nie umiem stwierdzić na ile owo wyobrażenie jest dokładne. D niedawna uważano (Paryscy, Encyklopedia tatrzańska), że najstarsze wyobrażenie Tatr (choć mocno niedokładne) znajduje się na ścianie starego kościoła parafialnego w Popradzie, gdzie w polichromii nieznanego autora z II połowy XV w. przedstawieni są Trzej Królowie i Zmartwychwstanie na tle mało wyraźnej panoramy górskiej. Jak mi pisze właśnie Ivan Chalupecki, podczas renowacji kościoła okazało się, że panorama ta pochodzi jednak z XIX wieku, zresztą już jej w tym kościele nie ma. W starym ołtarzu kościoła z Liptowskiego Mikulasza (obecnie przechowywanym w Muzeum w Rużomberku) postać papieża Klemensa VI namalowano (w latach 1480-90) na tle kopczykowi przedstawionych gór. Żadnej z tych panoram nie można jednak uznać za „dokładne wyobrażenie Wysokich Tatr”, zatem dzieło Pawła wydaje się pionierskie i w tej dziedzinie – przyp. MP. p

----- Slowacja