| Paryski prospekt |
obok spaceruje cały świat
przy fontannach Rond-Point
oświetlonych wszystkimi
naszymi marzeniami
w ulubionych kolorach
ktoś robi nam zdjęcie
jak całujemy się delikatnie
nad kwitnącą na żółto i fioletowo
kępką zwykłych bratków
pod tabliczką
z napisem Avenue des Champs-Élysées
a pod Łukiem Triumfalnym
przechodzi miłość
biorąc nas za ręce
Jutro pokażą to w Paris Journal
Cień Katedry Notre Dame
kładzie się na alei Kanoników
cień Piotra Abelarda
otwiera okno kamieniczki
cień Heloizy
w długiej białej sukni
zatrzaskuje brązowe okiennice
na Targu Kwiatowym
przekupki rozkładają towar
przytulasz policzek
do aksamitnej róży
mokrej od łez
i mgły znad Sekwany
W ciemnym wnętrzu katedry Marii Panny
tłumy turystów
gawędzą w dziesiątkach języków
o pięknie gotyckich witraży
dzwonnik chowa się
przed ciekawskimi
za wimpergi i chimery
Esmeralda pracuje
w hiszpańskim biurze podróży
ukryci za filarem
widzimy wyraźnie
jak na marmurowym postumencie
Nasza Pani z Paryża
poprawia makijaż
dziś wieczorem
razem z Panem Bogiem
mają wystąpić w telewizyjnym talk-show
na żywo
bruk na ulicy Saint Severin
brzmi echem
rzymskich legionów
grecki sprzedawca gyrosu
zaprasza nas po rosyjsku
wchodzimy w mrok
płomienistego gotyku
pod którym
wileńska Matka Boska Ostrobramska
z obrazu Wańkowicza
adorowana
przez Towiańskiego i Mickiewicza
spogląda ze zdziwieniem
na nasze
paryskie
fascynacje
siwowłosa konsjerżka
hotelu "Chopin" przy Madelaine
wita nas poufale
błyskiem w okularach
w końcu znamy się
już dwa dni
winda wiezie nas
na trzecie piętro szczęścia
gdzie widać złote światło na Wieży
diabelski młyn na Concorde
i gwiazdy w twoich oczach
ubrana w kilka kropel
Chanel nr 19
(sorry, Marylin, kilka lat minęło...)
patrzysz na Paryż
u swoich stóp
podbity jak ja
jednym
twoim
uśmiechem
uroda raczej przeciętna
strój zdecydowanie niemodny
uśmiech niby tajemniczy
ale w gruncie rzeczy
mocno wymuszony
pejzaż w tle niezbyt ciekawy
technika dość tradycyjna
potrącani przez tłum
filmujących Japończyków
trzymając się mocno za ręce
wpatrujemy się w wieczność
pogodnej wiosny we Florencji
roku pańskiego 1502
zmęczona mrozem
sroka Moneta
przycupnęła na pokrzywionej drabince
przy zasypanym śniegiem płocie
tyłem do ciepłej chaty
tyłem do niskiego słońca
drżąca z zimna
patrzy z obawą
w przyszłość
niepewna
czy wyciągnięta do niej
twoja ręka
przyniesie jej ciepło
czy zrzuci w śnieg
...
a moje serce
w twoich rękach?
siedząc na murku przed bazyliką
ma się świat u stóp
bo Ty się uśmiechasz
do mnie
do paryskiego błękitu
do zielonej Sekwany
okrytej srebrną mgłą
daleko za rusztowaniem Wieży
za wieżowcami Defense
płynie wieczór
na łódkach marzeń
pod mostami oczekiwań
na wyspy szczęśliwe
ostatni promień słońca
czerwieni kopułę Sacré Coeur
i nasze serca
na placu Tertre
malujemy nasz Paryż
na pocztówkach snów
Nad ulicą Lepic
znieruchomiałe skrzydła wiatraków
zatrzymały wiatr historii
w swoich
połatanych płaszczach
Słońce znad bazyliki
maluje na różowo
miejsce kaźni młynarza Debrey,
gdzie potem tańczyli impresjoniści
na balu w Moulin-de-la Galette
przed domem Theo Van Gogha
zadzieramy głowy
by na mansardzie mistrza Vincenta
dostrzec słoneczniki
rosnące za oknem
czerwonego domu we Frydmanie
Jakby ktoś otworzył okno
w Saint-Germain-en-Laye
przeciąg od Łuku
przez całą Esplanadę
zmarszczył fale
na wodnej instalacji
Vassilakisa Takisa
na drugą stronę
dzielącego nas oceanu
płynie z trudem mała łódka
mojego marzenia
wymijając wysmukłe latarnie
odbicia obcych wieżowców
obce twarze
obce myśli
dociera do portu twojego uśmiechu
pochylonego nad wodą
wsiądź
pod niebem Paryża
popłyniemy w głąb Défense
bronić się przed obcymi
Tu pękła struna w fortepianie
w ostatniej nucie serca Fryderyka
stąd w poważnym tempie poloneza
odjechał do Szafarni
via Pere-Lachaise
Patrząc na kolumnę Małego Kaprala
ozdobioną brązem armat spod Austerlitz
nucimy etiudę - armaty w kwiatach
Stąd odjechała Diana
przegrywając ostatni wyścig
z bandą paparazzich
Tym razem pod Ritzem nie mercedes
ale najnowszy model jaguara
nie mój
u Cartiera pierścionek w cenie najnowszego renault
nie twój
u Niny Ricci najnowsze kreacje ślubne
nie nasze
koło Maxima
w strugach wiosennego deszczu
płyniemy na Concorde
by mówić sobie o miłości
w sercu Paryża
twojego
mojego
naszego
Bulwar
St.Germain-de-Prés
(wg Guy Béarta)
Widzę, że to już czas
powrócić chociaż raz
minęło tyle lat
i tak się zmienił świat
I ty przyjedziesz tu
jak dawniej siądziesz znów
w kawiarni obok mnie
na Saint Germain-de-Prés
Pomilczymy o tym, że
na Saint Germain-de-Prés
nikt nie spieszy się
nikt nie musi iść
zawsze będzie tylko dziś
Kiedy znów spotkasz mnie
na Saint Germain-de-Prés
zatrzymamy czas
zatrzymamy nas
zawsze będzie pierwszy raz
Mówisz, że mnóstwo zmian
że Bulwar nie ten sam
że nawet kawy smak
już nie jest pyszny tak.
A jednak to wciąż ty
i nadal właśnie my
spotykać chcemy się
na Saint Germain de Prés
Pomilczymy o tym, że...
W kawiarni cichnie gwar
i noc już rzuca czar
i najpiękniejsze z miast
przykrywa kołdra gwiazd
Już minął wspólny dzień
pójdziemy poprzez cień
przez wieczność Bóg wie gdzie
na Saint Germain de Prés
Pomilczymy o tym, że...
Biegnący prostą linią Ogrodów Luksemburskich
południk niegdyś zwany zerowym
prowadzi z Obserwatorium Paryskiego
do pałacu Marii Medycejskiej.
Zanurzasz ręce
w fontannie Czterech Kontynentów
i piękno twej twarzy
wywołuje rumieniec
na zielonkawych rzeźbach
Jeana-Baptiste Carpeaux.
Perłowy cień Wieży Montparnasse
okrywa półmrokiem kwitnące kasztany
i duch d'Artagnana
krzyżuje szpadę
z duchem Słowackiego.
Nie proś poety o wiersze -
odeśle cię do domu
do kwiatków i gwiazdek
a chcemy tu zostać na dłużej
znikające za górami słońce
kładzie ostatni złoty dywan
na pomarszczonych falach Białki
nad lasem Obłazowej
cieniutki księżyc
srebrny jak twoje kolczyki
podaje nam ręce
złoty odblask dalekich mostów
otwiera Sekwanę dla naszych serc
statek opływa Statuę Wolności
wracając do portu Alma
dwie rzeki
dwa brzegi
dwa serca
spięte mostem nadziei
Sous le Pont Mirabeau
coule la Seine
et nos amours...
Na ulicy Różanej
wiatr ubrany w zapach
cynamonu i bigosu
wieje od strony Świątyni Salomona
czarno ubrani dżentelmeni w melonikach
proszą Jahwe o pomoc
w sprawie
dzisiejszych ceduł giełdowych
u Jo Goldenberga
nad talerzami pełnymi czulentu i cymesu
wszyscy starają się zapomnieć
o pogromie z 1982 roku
synagoga przy rue Pavée zamknięta
wieczorem na St. Antoine
duch Henryka II nadal toczy turniej
z duchem kapitana Montgomery
na placu Wogezów poprawiam ci włosy
do zdjęcia przy fontannie
na tle pałacu królowej
z bliska twoja twarz
gubi rysy jak na obrazie
bliskiego sąsiada z ulicy de Thorigny
Paola Ruiza zwanego po mamie
Picasso
Jeśli pokochasz Paryż
bardziej niż mnie
będziesz tęsknić
do kwitnących kasztanów
w Ogrodach Luksemburskich
bardziej niż do goryczek
w Tatrach Bielskich
nie sięgnę pustymi rękami
do twojej dłoni
zaciśniętej na barierce
na trzecim poziomie Wieży Eiffla
no
chy
ba że
będąc
tam obok
ciebie na trze
cim poziomie wie
ży którą Jean Cocteau
nie bez racji nazwał siusia
jącą żyrafą skąd gdy ty tam
jesteś naprawdę widać wszystko
to co kocham wtedy być może stanę
się jakąś częścią twojego mojego naszego
ukochanego miasta w którym kiedyś będziemy
szukać
dla siebie
najlepszego
miejsca na
świecie gdzie
zawsze będzie
nam blisko ty
lko do siebie
gdzie ze wszystk
ich stron będzie
widać jeden znak
dzięki któremu
się odnaleźliśmy
i nigdy się nie
zgubimy w tym naszym najpiękniejszym wymyślonym Paryżu