Maciej Pinkwart

Gazda zakopiański

 

 TUTAJ inne Ścieżki czasu

Tutaj skan artykułu

 

Wybitni zakopiańczycy zwykle byli niezwykle wszechstronni i użyteczni dla miasta w wielu dziedzinach. Jednym z nich był językoznawca, etnograf i długoletni dyrektor Muzeum Tatrzańskiego Juliusz Zborowski, którego 120 rocznica urodzin przypada właśnie dzisiaj.

Mówiono o nim z pewną przesadą, że o Tatrach wie wszystko, mimo, że nigdy w nich nie był. Zapewne był najwszechstronniejszym znawcą historii turystyki, etnografii i toponomastyki, ale zgodnie z opisaną wcześniej jego działalność daleko wykraczała poza obowiązki, których i tak miał niemało. Rzeczywiście ani taternictwa, ani wyczynowej turystyki nie uprawiał, choć ktoś spotkał go kiedyś w wyższych partiach Doliny Jaworzynki. Komentowano to potem jako lokalną sensację. Gdy nie siedział zagrzebany po uszy w papierach w swoim dyrektorskim pokoiku w Muzeum Tatrzańskim – chętnie popijał kawę w kawiarni „Szarotka” przy Krupówkach, o której żaden z szanujących się zakopiańczyków nie mówił inaczej, jak „Dziurka”. Właśnie tam, w gęstym papierosowym dymie, pod ścianą z rysunkami Jana Seweryna Sokołowskiego, bywał najczęściej w towarzystwie zakopiańskich literatów – Marusi Kasprowiczowej, Kornela Makuszyńskiego, Jana Gwalberta Henryka Pawlikowskiego…. I perorował, o wszystkim, o sprawach małych i dużych… Zawsze ciekawie, zawsze z wielką znajomością rzeczy.

Pochodził ze stron dalekich, ale Zakopanemu zawsze życzliwych. Urodził się 4 kwietnia 1888 roku (dziwnym zrządzeniem losu w tymże roku powstało Muzeum Tatrzańskie, którym przyszło mu potem kierować) we Lwowie. Studiował polonistykę w Krakowie i slawistykę w Lipsku. Napisał – nigdy nie obronioną – pracę doktorską o samogłoskach nosowych, ale ciągnęło go w zupełnie innym kierunku. Jeszcze jako student prowadził badania językoznawcze na Podhalu i urokliwa kraina gór i góralszczyzny urzekła go tak bardzo, że postanowił zamieszkać tu na stałe. Osiadł w Nowym Targu i od 1913 r. przez siedem lat był nauczycielem polskiego, łaciny i niemieckiego w CK Gimnazjum. Prowadził wtedy badania etnograficzne i poznawał najbardziej odległe kąty polskiego Podtatrza.

Ale chyba najbardziej „wsiąkł” w region przez dziennikarstwo. Jeszcze przed I wojną światową podjął współpracę z czasopismem „Zakopane”, a po niej został (1918-20) pierwszym nie-góralskim redaktorem słynnej, wychodzącej w Nowym Targu „Gazety zakopiańskiej”. Był też jednym z działaczy spisko-orawskich, dążących do przyłączenia do Polski spornych terenów przygranicznych. W 1920 r. przeniósł się do Zakopanego, pisywał w lokalnej prasie, a niektóre pisma („Echo Tatrzańskie”, „Gazeta Zakopiańska”) współredagował.

Jednak podstawowym polem jego działalności już od 1919 r. stało się Muzeum Tatrzańskie. Wtedy to wszedł w skład zarządu Towarzystwa Muzeum Tatrzańskiego (w latach 1921-30 był jego prezesem). Skutecznie zabiegał o dokończenie budowy murowanego gmachu Muzeum przy Krupówkach, gdzie w 1922 r. został kustoszem działu etnograficznego, a następnie aż do śmierci, przez ponad 40 lat sprawował funkcję dyrektora. To on stworzył i najlepiej realizował program naukowy placówki, walczył o ekonomiczne podstawy jej bytu i przeprowadził Muzeum przez rafy drugiej wojny światowej. Niemcy tolerowali go na tym stanowisku, może ze względu na estymę jaką cieszył się wśród faworyzowanych przez nich górali, może z powodu wielkiej swastyki, która zgodnie z projektem Stanisława Witkiewicza zdobiła gmach muzeum jeszcze na wiele lat przed wojną. Pozwoliło mu to pełnić funkcję tajnego delegata rządu londyńskiego i gromadzić m.in. informacje na temat działalności okupantów i kolaborantów. Swastykę po II wojnie oczywiście zamalowano – mimo, że znak ten w symbolice podhalańskiej funkcjonował od niepamiętnych czasów, kiedy jeszcze o nazistach się nikomu nie śniło, zaś materiały na temat „Goralenvolku” i działalności tutejszych szmalcowników któregoś dnia zarekwirowani i wywieźli do Warszawy smutni panowie z wiadomej służby.

Był Zborowski człowiekiem-instytucją, ale i duszą zakopiańskiego życia kulturalnego. Miły i dowcipny, skupiał wokół siebie całą ówczesną śmietankę towarzyską, przyjaźnił się z Karolem Szymanowskim, Kornelem Makuszyńskim, Adolfem Chybińskim, Stanisławem Ignacym Witkiewiczem, Rafałem Malczewskim i wieloma innymi ludźmi sztuki i nauki. Jako pierwszy w Polsce nagrywał na wałki fonograficzne muzykę góralską, grywał w Teatrze Formistycznym założonym przez Witkacego, sam także reżyserował sztuki w teatrze góralskim. Przede wszystkim zaś był wybitnym naukowcem, ciekawie i dużo piszącym o Podhalu, publikującym setki artykułów w dziesiątkach czasopism. W 1955 roku nadano mu tytuł profesora nadzwyczajnego, a w 1962 roku został obywatelem honorowym Zakopanego. Jego imieniem nazwano uliczkę, przebiegającą obok Muzeum Tatrzańskiego i dalej, wzdłuż bloków osiedla na Łukaszówkach.

Należy do zakopiańskich postaci drugiego planu, o których przeciętny bywalec miasta pod Giewontem, podobnie jak i większość mieszkańców wie niewiele, lub zgoła nic.

 

 

 

 

È Æ