Maciej Pinkwart

Z ciupagą w plecach

30 maja 2025

 

To pewno już ostatni mój komentarz przedwyborczy – choć pewien nie jestem, bo codziennie wypada jakiś trup z szafy jednego z pretendentów. Bóg wie, co może się jeszcze wydarzyć przed północą, kiedy to rozpoczyna się cisza wyborcza. Tu, na Podhalu ambasadorowanie za Trzaskowskim jest zajęciem o wysokim stopniu ryzyka, można dostać w prezencie ciupagą w plecy, jest poza tym trochę wołaniem na puszczy, ale próbuję. Jednak widzę przecież nie od dziś, że z dawnego kultu zbójnictwa (którego tak naprawdę w Tatrach nie było) na Podhalu pozostał kult siły, a dokładniej – przemocy… A tej nie reprezentuje sobą prezydent Warszawy. Na Podhalu już się nie napada na bogatych, żeby dać biednym (nigdy tak komunistycznie tu zresztą nie było), tylko napada się na słabszych, żeby się wydać silnym. I dlatego kandydat Nawrocki jest tu postacią kultową, spadkobiercą Janosika, który krzyczy, że się będzie bił o Polskę, a jego siła tkwi w sercu, mięśniach i pięściach. I tutejsi już widzą oczyma duszy, jak nowy prezydent Polski (wiadomo, dla nich jest tylko jedna opcja wyborcza, odkąd już nie można okazywać białej odwagi głosując na Brauna), gdy taki na przykład prezydent Francji coś powie o polskiej utraconej demokracji, praworządności i zielonym ładzie – dostanie tak w mordę, że aż się nogami nakryje, a taki Bążur to go tylko będzie mógł wyliczyć: ę, de, trła – i Polska wygra przez nokaut. Zresztą Bążur tu nie ma nic do powiedzenia, bo to tylko zastępca nic nie znaczącego w Europie Donalda Tuska, podczas gdy w mordę leje Decyzja Prezesa.

Wszystko to oczywiście z błogosławieństwem miejscowych wikarych, bo to się dzieje w zgodzie z zasadami ewangelicznymi, które tu są przecież wiernie przestrzegane:

Nie sądźcie, że przyszedłem pokój przynieść na ziemię. Nie przyszedłem przynieść pokoju, ale miecz. Bo przyszedłem poróżnić syna z jego ojcem, córkę z matką, synową z teściową;  i będą nieprzyjaciółmi człowieka jego domownicy.

Tako rzecze Jezus (Mt 10:34-11:6), więc o pokoju nie ma mowy, chyba że chodzi o kolejny pokój do wynajęcia dla turystów. Inna rzecz, że Jezus w kwestii miecza ma też inne zdanie: Schowaj miecz swój do pochwy, bo wszyscy, którzy za miecz chwytają, od miecza giną (Mt 26:52), ale to się odnosi do jednego z apostołów, a nie do Jezusa samego, a tym bardziej do mieszkańców Podhala. Gdzie indziej Jezus mówi o konieczności nadstawiania drugiego policzka, jeśli dostanie się z liścia w pierwszy i napomina miłujcie nieprzyjacioły wasze (Łk 6:35), ale tu, na Podhalu, nie przyjęło się nawet miłowanie przyjaciół.

Dlatego retoryczne zapytanie, kierowane do zwolenników Karola Nawrockiego, czy jego obecni zwolennicy chcieliby mieć go za zięcia, albo choćby za sąsiada, tutaj zawisa w próżni. Nie z takimi sąsiadami i zięciami trzeba było sobie w historii radzić w Poroninie, Białym i Czarnym Dunajcu, a Podhale przetrwało swoją miłość do przedstawicieli wszystkich władz, sympatia do których dawała jakiekolwiek profity, więc kupowano sobie ich przychylność nie tylko w głosowaniach, ale i przy pomocy darów regionalnych. Największy aplauz budziły ciupagi, kapelusze i opaski bacowskie (M. Pinkwart, Mit Zakopanego i mity zakopiańskie, 431-436). A fenomen kilkunastopunktowego poparcia, uzyskanego przez kandydatów Brauna i Mentzena w kilku miejscowościach Podhala nie jest żadnym fenomenem dla kogoś, kto miał w ręce choć jeden numer zakopiańskiego tygodnika „Góral” (1925-1927), nie mówiąc o fachowcach-socjologach polityki, którzy po badaniach w pierwszych latach XXI wieku pisali:

[...] władzę w Polsce może sprawować każdy, ale nie Żyd. Rozmówcy są wyczuleni na słowo „Żyd”. Wiążą z nim wszystko, co najgorsze spotkało Polskę i jej obywateli. Mocno zakorzeniony negatywny stereotyp Żyda dyskredytuje go w walce o władzę. Żyd jako „bliski obcy” nie ma prawa rządzić w Polsce. Tak jest w płaszczyźnie teoretycznej. W rzeczywistości jednak, jak mówią ludzie, Żydzi są wszędzie i rozkradają Polskę. [...] Kiedy w rozmowie pojawia się temat Żydów, nagle znika wszelka tolerancja, a jej miejsce zajmuje zaciekłość i poczucie niesprawiedliwości… (Magdalena Rychlińska, Potoczna filozofia władzy [w:] Rozmowy z góralami o polityce, Anna Malewska-Szałygin (wybór tekstów i redakcja naukowa), Warszawa 2005.

Oczywiście jest to krzywdzące, jednostkowe i wyrwane z kontekstu. Ale wiara w to, że istniejące stereotypy uda się przełamać i skłonić większość tutejszych ludzi do bardziej otwartego spojrzenia na świat, wydaje się u mnie dość słaba. Inna rzecz, że jeśli wygra Trzaskowski, a Tusk z tymi bidokami z rachitycznej koalicji zaczną wreszcie być silni i będą pomalućku, a wse realizować to, co zapowiedzieli przed październikiem 2023, w tym rozliczenia przekrętów, niegospodarności i ignorancji poprzedniej ekipy – prorokuję, że i tym razem dla silnej władzy znajdą się prezentowe ciupagi.

Naturalnie, mam nadzieję, że nie w plecach.

Inne komentarze i recenzje