Maciej Pinkwart
Życzenia
19 grudnia 2024
Lampki na milionach choinek
już się świecą, a za kilka dni na wigilijnym stole znajdzie się sianko, opłatek
i tyle potraw, ile udźwigną nasze finanse. Pod choinką – jeśli się uda – będą
prezenty, a my będziemy sobie składać życzenia. Zdrowia, powodzenia, szczęścia i
tego, żebyśmy się za rok znów w tym lub większym gronie spotkali. Ale będą i
takie życzenia, których może nie wypowiemy głośno, zwłaszcza, że ich spełnienie
w niewielkim stopniu zależy od nas. Ja będę sobie na przykład życzył, żebym mógł
wykasować ze swojego komputera i ze swojego umysłu kilka pytań i wątpliwości,
które zaciemniają nie tylko obraz jasnych świąt, ale także jasnej przyszłości.
Niektóre z tych pytań już kiedyś formułowałem gdzie indziej, ale ponieważ nie
dostałem odpowiedzi, robię to jeszcze raz. Bez żadnej hierarchii ani porządku,
nawet chronologicznego – ot tak, między barszczem, sałatką i pierogami. Tak
tylko pytam.
Ø W styczniu
przyjedzie do Polski król Zjednoczonego Królestwa, Karol III. Jak podano,
przybędzie on z okazji 80 rocznicy wyzwolenia obozu Auschwitz przez Armię
Czerwoną. Jak rozumiem, to nie Karol III będzie na tej uroczystości
reprezentował wyzwolicieli obozu? Więc kto? Bo chyba nie minister obrony
Federacji Rosyjskiej ani nie prezydent Rosji? Może sekretarz generalny NATO wraz
z Radosławem Sikorskim?
Ø Ciekawe, czy
sformułowano kiedyś jakiekolwiek – choćby pseudoprawne – uzasadnienie faktu, że
prezydent Duda do dziś nie zatwierdził trzech prawidłowo wybranych przez Sejm (z
większością PO-PSL) prawie 10 lat temu członków Trybunału Konstytucyjnego, a
powołał na ich miejsce innych, wybranych przez większość pisowską? A jeśli nie
ma, to dlaczego polskie środowisko prawnicze nie wystąpi w tej sprawie do Sejmu,
albo wprost do Trybunału Stanu?
Ø Jak w końcu
będzie z finansowaniem pensji sędziów – dublerów i neosędziów przez władze
państwowe, które twierdzą, że osoby te działają nielegalnie? Jak państwo może
finansować nielegalnie działające (według trybunałów europejskich i zgromadzenia
sędziów polskiego Sądu Najwyższego) przybudówki sądowe, np. Izbę Kontroli
Nadzwyczajnej? Czy nie stanie się tak, że po latach trzeba będzie pociągnąć do
odpowiedzialności ministrów finansów, którzy te pozycje budżetowe akceptowali? A
jeśli minister Domański nie da na to pieniędzy, to jak się wytłumaczy z tego, że
umocowane w Konstytucji ciała nie są przez rząd finansowane, jeśli władze nie są
w stanie skutecznie ich zablokować w zgodzie z prawem? Ja wiem, że jest to węzeł
gordyjski, a nasz Aleksander Macedoński zgubił miecz.
Ø A propos
miecza… Jakiś czas temu w Toruniu ówczesny minister aktywów państwowych Jacek
Sasin wręczył dyrektorowi Radia Maryja zabytkowy podobno miecz z czasów Mieszka
I, co do autentyczności którego były wątpliwości, a w dodatku niejasne było to,
skąd się wziął i dlaczego dostała ten państwowy majątek osoba prywatna.
Chciałbym się dowiedzieć, co się w tej sprawie wyjaśniło od tamtego czasu? Kogo
i z jakim skutkiem przesłuchała prokuratura? Czy miecz został Rydzykowi
przekazany legalnie, a jeśli tak, to jakim prawem, a jeśli nie, to kto za to
beknie? I kiedy, bo niedługo sprawa ulegnie pewnie przedawnieniu.
Ø A propos
Tadeusza Rydzyka… Czy pokazywane ciągle przez rozmaite telewizje tańce i
chóralne śpiewy dawnego legalnego polskiego rządu na uroczystościach
organizowanych przez dyrektora Radia Maryja nie są dla nich samych i dla
polskiego Kościoła katolickiego gigantycznym obciachem? Czy Episkopat takie
zachowania notyfikuje? Czy w jakimkolwiek innym niż Polska kraju takie facecje
taneczno-wokalne się odbywają i są bez żenady pokazywane publicznie? A w Polsce
czy są gdziekolwiek powtarzane na niższych szczeblach? Czy z biskupami tańcują
wojewodowie i marszałkowie? Czy takie śpiewy i wygibasy występują w gminach,
choćby najbardziej religijnych? Czy wójcina Poronina na przykład tańcuje z
proboszczem parafii św. Marii Magdaleny? I, choć to może nie jest mój problem,
czy to nie ośmiesza nie tylko Kościoła, ale też samej religii, która zostaje
przesunięta w stronę folkloru, a nawet szamaństwa?
Ø Czy
przymilając się do osób, które dla przyjemności zabijają tysiące żywych istot
pan minister obrony narodowej, prezes PSL i wicepremier RP spodziewa się zyskać
dla bezpieczeństwa Polski wsparcie osób, które wystąpią z dubeltówkami przeciwko
rosyjskim czołgom, dronom i rakietom supersonicznym, czy tylko chce dzięki nim i
ich rodzinom uzyskać wystarczające poparcie przy urnie, by pokonać próg
wyborczy?
Ø Czy polski
wymiar sprawiedliwości, który wydał nakaz aresztowania przebywającego na
emigracji Tomasza Szmydta pod zarzutem szpiegostwa, przedstawi publicznie
jakikolwiek dowód na to, że był on istotnie szpiegiem? Bo to, że uciekł do
Łukaszenki i tam pluje na Polskę, może być dowodem na zdradę, a nie na
szpiegostwo.
Ø A co z tzw.
aferą hejterską? Czy kiedykolwiek jej uczestnicy – poza Szmydtem – zostaną
skutecznie oskarżeni o jakiekolwiek przestępstwo? To jest co najmniej
kilkanaście osób, związanych z byłym ministrem Ziobrą, w tym zastępca Ziobry –
wiceminister sprawiedliwości Łukasz Piebiak, który po ujawnieniu afery podał się
do dymisji (tę jedyną „represję” przeprowadził wobec niego PiS, a nie nowa
władza…), ale nadal pracuje w tej branży. Kiedy stanie przed prokuratorem? A
Dariusz Drajewicz? Jarosław Dudzicz? Maciej Nawacki? Przemysław Radzik? Michał
Lasota? Czy za wszystko (nie) odpowie jedynie Tomasz Szmydt?
Ø I z tej samej
branży i poniekąd z tymi samymi osobami: byli rzecznicy dyscyplinarni sądów
powszechnych, mający spory udział w nagonce na niezawisłych sędziów nadal pełnią
swoją funkcję: Piotr Schab, Przemysław Radzik, Michał Lasota. Podobno dlatego,
że gwarantuje im to kadencyjność tych funkcji, ale minister Bodnar powołał
rzeczników „ad hoc”, którzy w poszczególnych sprawach odbierają kompetencje
kadencyjnym rzecznikom. Prawa ręka do lewego ucha kiepsko sięga… I sporo
kosztuje. Czego jak czego, ale kasy na taką gimnastykę nowy rząd nie skąpi…
Ø Czy ktoś wie,
jakim dorobkiem może się pochwalić po roku sprawowania funkcji pani minister
Marzena Czarnecka, prawniczka i ekonomistka? Minister przemysłu, dodam,
urzędująca w Katowicach. Czy i kiedy ośmieli się przedstawić harmonogram
strukturalnej likwidacji górnictwa węglowego? Czy wszystko to, co konieczne, ale
niepopularne wyborczo (zdaje się, że wszystko konieczne jest niepopularne
wyborczo) zacznie być wprowadzane po wyborach? Ale wybory są co chwilę, więc 800
plus zamiast zostać zlikwidowane, zmieni się w 1000 plus, wiek emerytalny
zamiast być podniesiony zostanie obniżony do 50 lat, związki partnerskie będą
mogły być zawierane tylko za zgodą proboszcza i tylko w okolicznym
supermarkecie, a aborcja będzie dozwolona tylko w zgromadzeniach zakonnych?
Ø Czy
antyniemiecka obsesja Jarosława Kaczyńskiego wynika stąd, że jego mama, o której
wiemy, że walczyła w Powstaniu Warszawskim z Niemcami, musiała do tego Powstania
codziennie dojeżdżać ze Starachowic, gdzie wtedy mieszkała, a pociągi mogli
wysadzić powstańcy? Albo Niemcy? Czy może stąd, że gdy obaj z bratem rządzili
Polską, w 2006 r. w niemieckim dzienniku „Die Tageszeitung” ukazał się chamski i
rzeczywiście obrzydliwy artykuł, którego tytuł brzmiał: Młody polski
kartofel. Dranie, które chcą rządzić światem. Polski prezydent dostał wtedy
rozstroju żołądka i nie pojechał na szczyt Trójkąta Weimarskiego. Co prawda z
niemieckiego artykułu wynikało, że Kaczyńscy jeszcze w kolebce walczyli z
Niemcami, ale nie koniecznie cokolwiek wywalczyli. Czy stąd ta frustracja?
Ø A co słychać w
sprawie zniszczonego śmigłowca, zerwanej linii energetycznej i wykorzystywania
do celów kampanii wyborczej policji przez pana Macieja Wąsika? Wystąpiono już
choćby o zwolnienie z immunitetu organizatora pikniku?
Ø Mecenas Roman
Giertych kiedyś był adwokatem Geralda Birgfellnera, który oskarżał Jarosława
Kaczyńskiego o oszustwo finansowe i wymuszenie łapówki (sprawa Dwóch Wież). W
lutym 2024 adwokat powiadomił, że prokuratura ma wznowić tę sprawę, przesłuchać
świadków i ewentualnie potwierdzić bądź odrzucić oskarżenie o wręczenie 50 tys.
zł. byłemu księdzu Rafałowi S. Już kończy się rok.
Ø I rok też
minął od gaśnicowego ataku ówczesnego posła, a obecnego europosła Grzegorza
Brauna. W międzyczasie odebrano mu immunitet poselski przedstawiając siedem
zarzutów popełnienia przestępstw kryminalnych. Potem poseł został europosłem i
dostał nowy immunitet. I tego nowego jak dotąd polski wymiar sprawiedliwości nie
chce mu odebrać. Czy zmiana miejsca, gdzie Grzegorz Braun snuje swoje
elukubracje uniewinniła go od tamtych zarzutów? Czy może polska prokuratura
podziela poglądy parlamentarzysty „eurokołchozu” lub nie chce ryzykować kontaktu
z gaśnicą? A może boi się, że w sprawę wmiesza się zwolniony ostatnio z
więzienia w RPA ideowy przyjaciel Brauna, morderca Janusz Waluś, którego polska
prawica nazywa ostatnim polskim żołnierzem wyklętym, bo zabił
Murzyna-komunistę?
Ø
Jeśli dobrze pamiętam, poseł Michał Woś, były wiceminister sprawiedliwości,
został pozbawiony immunitetu pod zarzutem nielegalnego przekazania pieniędzy z
Funduszu Sprawiedliwości na zakup oprogramowania Pegasus. I co dalej? Gdzie jest
akt oskarżenia?
Ø
Czy – nazwijmy to delikatnie – niejasności finansowe w Orlenie, m.in. w związku
z przewałem 1,6 miliarda złotych przez szwajcarską filię koncernu i tworzenie
pod Płockiem bizantyjskich zakładów chemicznych we współpracy z firmą „Synthos”,
należącą do najbogatszego Polaka Michała Sołowowa oraz zęby prezesa mamy sobie
całkiem odpuścić?
Ø Tam, gdzie
kradli, pewno wcześniej czy później da się ich ukarać. Tam, gdzie psuli prawo –
prawdopodobnie da się po latach to zmienić. Ale jak ukarać propagowanie
ciemnoty, głupoty i nadawanie jej statusu naukowego? Kto i z jakiego paragrafu
oskarży Przemysława Czarnka o to, że nadawał status pism naukowych, równy „Nature”
czy „Lancetowi” periodykom zamieszczającym bzdury, które zapewne już 200 lat
temu by wywoływały pusty śmiech? Oto kilka tematów naukowych z tych pism:
„Polonia sacra” zastanawia się, czy ewentualnych kosmitów obejmuje zbawcze
dzieło Chrystusa i czy dziedziczą oni grzech pierworodny. „Studia
Sandomierskie”, stwierdzają, że bezsporne jest w żywotach świętych występowanie
takich zjawisk, jak aureole, lewitacje i promieniowanie wonne. „Poznańskie
Studia Teologiczne” analizują medycznie kwestię obrażeń, jakie zadała Jezusowi
korona cierniowa. W piśmie „Ethos” opublikowano naukową dysertację
przedstawiającą biografię ciotki Jana Pawła II. Kilka pism w sposób „naukowy”
uzasadnia klauzulę sumienia u lekarzy-ginekologów i u aptekarzy, którzy w
zgodzie z sumieniem i bez grzechu mogą kłamać, że nie mają w aptece środków
antykoncepcyjnych… Jak na razie, beatyfikowane przez byłego ministra Czarnka
pisma nadal serwują punkty habilitacyjne, choć nowy minister zmienił w
niektórych przypadkach liczbę tych benefitów.
Ø I pytanko z
pogranicza polityki i medycyny. Dlaczego wobec osób z kierownictwa PiS, którym
postawiono zarzuty prokuratorskie nie wystąpiono równolegle o zdjęcie
immunitetu? Jak długo jeszcze Kaczyński, Błaszczak, Sasin, Morawiecki będą pod
ochroną? A Macierewicz? Jak długo będziemy dowcipkować, że to człowiek-mem,
któremu nic nie grozi, bo w razie draki pokaże żółte papiery? A dla jednej
trzeciej Polaków to bohater narodowy, tak jak Braun czy Kamiński. Parówki,
gaśnica, wał sejmowy – polskie ideały…
Ø
I na koniec jeszcze jedno: po jaką jasną cholerę było poruszać te sprawy na
wiecach przedwyborczych w 2023 roku i dawać terminowe obietnice, szermować
hasłami o równości wobec prawa i nie tolerowaniu świętych krów? Mówi się, że
rządzący nie spodziewali się tego, że
po rządach PiS-u w Polsce jest taki bajzel. To gdzie oni byli wcześniej?
Oni i ich eksperci? Wyjechali na wyspy Hula-Gula, rowerem zresztą?
Przy stajenkowym żłóbku obok
Świętej Rodziny stawiamy figurki pasterzy i królów, ale także rozmaitych aniołów
i zwierząt. No ale, na Boga, nie każdy tam stojący powinien mieć aureolę i
wydzielać promieniowanie wonne. I być ubrany w immunitet. Jeśli dłużej będziemy
musieli wysłuchiwać biadolenia obecnych ministrów, że to przecież wszystko
idzie, tylko wolno, bo musi być zgodnie z prawem, powolutku, ostrożniutko, żeby
się nie można było przyczepić – to zaczniemy się zastanawiać, po cholerę
wybieraliśmy takie niezguły do rządzenia polskim domem, które nie może iść
normalnie, jeśli wciąż jest gnój w chałupie? A może chodziło tylko o ten nie
koniecznie wigilijny żłób? Pardon, żłóbek. A może George Orwell miał w stu
procentach rację pisząc, że jedynym celem władzy jest władza. I sięgając do tych
grubych metafor z Folwarku zwierzęcego – zwierzęta przejmujące władzę po
ludziach, koniec końców zaczynają zachowywać się równie po świńsku, jak ludzie.
A w stajence anioły tylko
śpiewały hosanna i żaden z nich nie przyniósł butelki z Bebikiem, Maria
musiała karmić dziecko sama, a Józef po świętach musiał iść zarabiać pieniądze,
bo manny w niebie zabrakło.