Halin 1988
Istotą pobytu w Halinie był, przynajmniej dla mnie, luz. Dobre jedzenie podawane pod nos w obfitości, spanie wygodne (chyba, że przyjeżdżali kursanci, to była prawdziwa zmora!), pogoda zazwyczaj dobra, dużo miejsca do wypoczynku i nawet do pracy... Obowiązkiem - ale miłym - dla mnie były spacery po piaszczystych płaskich ścieżkach w sosnowych i brzozowych lasach. Urodzonemu na Mazowszu, tego mi zawsze brakowało w górach....