Maciej Pinkwart
Witkacy – symbol Zakopanego
Kim był? Malarzem czy dramaturgiem? Hepenerem czy wizjonerem? Filozofem czy
powieściopisarzem? Publicystą czy fotografikiem? Czy wariatem z Krupówek,
alkoholikiem, narkomanem i erotomanem, chodzącym w Tatry gwałcić niedźwiedzice,
po uprzednim ich zakokainowaniu?
Wszystkim po trochu.
Z tym, że z tą niedźwiedzicą, to tylko niedokładny cytat z jego powieści.
Jednak z tym wszystkim, czy bez tego wszystkiego, Stanisław Ignacy Witkiewicz przez cały okres międzywojenny był jedną z postaci, dla Zakopanego symbolicznych i charakterystycznych. To jedyny polski twórca, znany na świecie, jednoznacznie identyfikowany z Zakopanem, pełniący funkcje ambasadora miasta pod Giewontem.
Przywieziono go tu po raz pierwszy, gdy miał niespełna dwa lata. W 1890 r. wraz z rodzicami zamieszkał pod Giewontem na stałe, a rok później – jako sześciolatek – był bohaterem wielkiego wydarzenia towarzyskiego, jakim był jego mocno spóźniony chrzest, kiedy to matką chrzestną była największa polska aktorka, zdobywająca wówczas sławę za Oceanem – Helena Modrzejewska, ojcem chrzestnym – najsłynniejszy góral zakopiański, Jan Krzeptowski Sabała, celebransem był pierwszy proboszcz Zakopanego ksiądz Józef Stolarczyk, a uroczystość odbyła się nie w kościele, tylko w domu, wynajmowanym wówczas w Zakopanem przez rodziców Stasia.
Zakopiańskich adresów Stanisława Ignacego Witkiewicza było wiele, bo czego jak czego, ale stabilizacji życiowej nie można mu zarzucić. Najpierw Witkiewiczowie mieszkali przy dolnych Krupówkach, potem przy Przecznicy (dziś jest to ulica Stanisława Witkiewicza – ojca, żeby nie było nieporozumień), wreszcie przez długie lata – mniej więcej w miejscu, gdzie dziś jest restauracja „Watra”. Stanisław Ignacy kilka miesięcy spędził w willi ciotki - „Witkiewiczówce” na Antałówce, a na koniec okresu przez I wojną – w nieistniejącej dziś willi „Nosal” na Bystrem, gdzie jego matka prowadziła pensjonat. Po powrocie z wojennej tułaczki mieszkał przeważnie w prowadzonych przez matkę pensjonatach: najpierw jest to „Wawel” koło Krupówek, potem „Tatry” przy bocznych Chramcówkach (dziś: do Samków), „Elektron” przy ul. Kościuszki, „Zośka” przy górnych Krupówkach. Po upadku „przemysłu pensjonatowego” mieszkał w willi „Olma” przy Zamoyskiego, potem była to „Polanka” przy rogu dzisiejszych ulic Zamoyskiego i Makuszyńskiego, i wreszcie ponownie „Witkiewiczówka” na Antałówce.
W Zakopanem pobierał nauki, pod okiem rodziców i dopraszanych mniej czy bardziej fachowych nauczycieli, od kustosza Muzeum Tatrzańskiego Walentego Staszla, po geologa Mieczysława Limanowskiego i inżyniera Władysława Folkierskiego. Stąd wyruszał na eksternistyczny egzamin maturalny do Lwowa (1903), stąd wyprawiał się na malarskie przygody do Syłgudyszek na Litwie, do Włoch, do Monachium, Paryża, do Bretanii i Londynu, czy do leczącego się w chorwackiej Lovranie ojca. Stąd wyprowadzał się do Krakowa, by przeżywać tam krótką przygodę z akademicką nauką malarstwa i długi, burzliwy romans ze starszą od niego o 8 lat aktorką Ireną Solską, który to romans stał się kanwą jego pierwszej powieści (niewydanej za życia) 622 upadki Bunga, czyli Demoniczna kobieta. Akcja tej powieści toczy się częściowo w Zakopanem, w tym na terenie posesji, zajmowanej dziś przez… Dom Episkopatu „Księżówka”. Zresztą, i w pozostałych utworach literackich Witkacego Zakopane – pod własną nazwą lub pod czytelnym pseudonimem – pojawia się także.
Zakopane było oczywiście świadkiem i tłem licznych skandali z jego udziałem, a zgodnie ze specyfiką kurortu te skandale właśnie, a nie jego tytaniczna praca artystyczna i naukowa kształtują do dziś opinię Witkacego, uważanego tu za „wariata z Krupówek”. Wśród skandali owych jeden wszakże jest dla przyszłych dziejów Stanisława Ignacego Witkiewicza niewątpliwie najważniejszy: samobójstwo jego narzeczonej Jadwigi Janczewskiej, która 21 lutego 1914 r. zastrzeliła się na Hali Pisanej w Dolinie Kościeliskiej, podejrzewana przez Witkacego o romans z jego serdecznym przyjacielem – Karolem Szymanowskim. Po tej tragedii obsesja samobójcza nie opuści już Witkacego aż do 18 września 1939 roku.
Z Zakopanego, uciekając przed duchem Janczewskiej, wyruszył w podróż do Australii, skąd w obliczu wybuchu wojny światowej pojechał do Rosji i tam wziął udział w działaniach frontowych. Ranny w bitwie pod Witonieżem (pocisk, którego odłamki trafiły Witkacego, wystrzelony został przez żołnierzy II Brygady Legionów Piłsudskiego – krewnego i przyjaciela Stanisława Witkiewicza…), przeżył w Rosji Rewolucję Październikową i wrócił do Zakopanego w połowie 1918 r.
W kościele przy Krupówkach Witkacy wziął w 1923 r. ślub z młodszą o 8 lat Jadwigą Unrug, siostrzenicą Wojciecha Kossaka, tutaj młodzi małżonkowie mieszkali przez prawie dwa lata i tu się rozstali, z powodu niezgodności charakterów. Ale nigdy się nie rozwiedli i pozostawali w dość dziwacznej przyjaźni aż do końca. Chęci ustabilizowania się finansowego w małżeństwie zawdzięczamy powstanie Firmy Portretowej Stanisław Ignacy Witkiewicz, która choć działała także w innych miastach, na „gościnnych występach” – w Zakopanem miała siedzibę, tutaj też powstawało najwięcej rysowanych przez Witkacego portretów, zarówno tych komercyjnych, jak eksperymentalnych i towarzyskich, wykonywanych podczas spotkań przyjacielskich czy alkoholowo-narkotykowych „orgii”. Tutaj Witkacy płacił podatki, a niekiedy popadał w konflikt z Urzędem Skarbowym…
W Zakopanem napisał swój pierwszy „dorosły” dramat – Maciej Korbowa i Bellatrix, zapewne wspominając przy tej okazji pisane w wieku lat niespełna ośmiu Karaluchy, czy inne Komedie z życia rodzinnego. Tu powstawały wszystkie jego artykuły filozoficzne, dzieła z zakresu teorii sztuki i teatru, tu miał swoją pracownię fotograficzną. Tu debiutował jako rysownik (w „Przeglądzie Zakopiańskim” w 1900 r.) i jako malarz na publicznych wystawach (w 1902 r. w willi „Polanka”). Działał w tutejszym stowarzyszeniu „Sztuka Podhalańska”, tu założył i prowadził własny teatr artystyczny – w latach 1925-1927 był to Teatr Formistyczny, w latach 1937-1939 – Teatr Niezależny. Współpracował z miejscową prasą, gdzie publikował m.in. słynny Demonizm Zakopanego czy esej O dandyznie zakopiańskim, toczył liczne polemiki, zaciekawiał i oburzał. Wygłaszał tu odczyty o filozofii i teorii sztuki, zyskiwał i tracił przyjaciół, przeżywał wzloty wielkiej miłości i upadki niespodziewanych zerwań, upijał się z naukowcami, artystami i dorożkarzami, podejmował jednego z najwybitniejszych filozofów europejskich Hansa Corneliusa i romansował z narzeczoną fryzjera, który podobno biegał za nim po Zakopanem ze świeżo naostrzoną brzytwą. Z pasją uprawiał narciarstwo i kwalifikowaną turystykę tatrzańską i czytał książki w pięciu językach. Tu, na starym cmentarzu przy ul. Kościeliskiej, spoczywają jego ojciec, matka i żona. Każde w innym grobowcu…
Stąd, pod koniec sierpnia 1939 roku, wyruszył na ostatnią wędrówkę. Tragifarsa z jego nieudaną ekshumacją z ukraińskiego cmentarza we wsi Jeziory interpretowana była jako ostatni kawał Witkacego, ale to nie był kawał, tylko ponury chichot historii.
Witkacy – to obok Szymanowskiego jedyny zakopiańczyk, rozpoznawalny w całym,
kulturalnym i artystycznym świecie. Nie ma w Zakopanem swojej ulicy, swojej
szkoły, swojego muzeum, a tablica pamiątkowa na willi „Witkiewiczówka” jest
nieczytelna dla przechodniów. Na szczęście mamy tu Teatr Witkacego – może
najwspanialszy pomnik, jaki twórca „Szewców” mógłby mieć. Jednak powinniśmy
dążyć do tego, by postać Witkacego mogła być nam i naszym następcom jeszcze
bliższa. Pomoże w tym jedynie stworzenie w Zakopanem nowoczesnego i
profesjonalnie prowadzonego Muzeum Stanisława Ignacego Witkiewicza.