Maciej Pinkwart
Anioł mały
Jeden anioł był taki mały,
Że go prawie wcale nie było
Choć się inne anioły śmiały
Że z motylkiem się go myliło
Lecz był dzielny jak mały lew
W sercu smutek miał, ciszę i gniew.
Latał z kwiatka na kwiatek
I wiódł życie skrzydlate
Tam, gdzie łąki, motyle, cykady
Pan aniołka doceniał
I co wieczór go zmieniał
w maleńkiego anioła zagłady.
Anioł mały się mało odzywał,
Mało jadał, na balach nie bywał
Bo Pan misję powierzył mu
Żeby wszystkim grywał do snu.
Lecę po cichu
jak oddech wspomnienia
Na harfie cichutko dla was gram
Mam skrzydła z nocy,
mam moc zapomnienia
I tylko takie melodie znam.
Jedną co myśli wam uaniela
Że marzyć pozwolą nim wstanie dzień
Drugą, co myśli z ciałem rozdziela,
A oczom przydaje wieczności cień...
Mały anioł słuchał słowika,
Grzał się w słońcu, patrzył wokoło
Potem cicho za bramą znikał
Nic nie mówiąc innym aniołom.
By na rozkaz Pana znów grać
Wieczny spokój lub sen nocny dać.
Aż zobaczył stajenkę
Przerwał swoją piosenkę
I na Dziecię popatrzył z oddali
Potem skłonił się nisko
Przed żłóbkową kołyską
I tej nocy już ludzie nie spali.
Lecz w Betlejem czas szybko przeminął
Anioł mały znów skrzydła rozwinął
I znów cicho, jak boska ćma
Tanatosa melodię gra.
Lecę po cichu...
Nowy Targ, 24.12.2004