Maciej Pinkwart

 

Zakopiańskim

szlakiem

Walerego i Stanisława

Eljaszów

 

Mojej Córce Joasi

 

 

 

 

Spis treści

 

 

Odcinek 3

 

 

 

 

Świadek czy twórca epoki?

 

Wiemy już, że bezpośrednio po studiach krakowskich Walery Eljasz rozpoczął publikowanie swych prac naukowych z dziedziny kostiumologii. Zainteresowania te znalazły najpełniejszy wyraz w pracy Ubiory w Polsce i u sąsiadów (t. I, cz. 1 - 4,1879 - 1904, Kraków), obejmującej okres od IX do XV w., nie ukończonej wskutek śmierci autora, a także w Poczcie królów polskich, wydanym w 1893 r. w Poznaniu z pieśniami Seweryny Duchińskiej, a przedstawiającym władców w całych postaciach (nie tylko popiersia, jak u Matejki), oraz w Albumie wojska polskiego w 1831 r., przygotowanym w 1886 r. dla tego samego poznańskiego wydawcy Karola Kozłowskiego. W pracach historycznych Eljasz zajmował się Szczerbcem i Konikiem Zwierzynieckim, katedrą Wawelską i koronami królów polskich, kościołem w Dębnie i królewskim Krakowem. Ale najlepiej znana jest jego twórczość literacka związana z Tatrami.

Debiutował w tej dziedzinie w 1869 r. artykułem Świnnica, najwyższy szczyt w Tatrach Polskich opublikowanym z własnym rysunkiem na łamach warszawskiego tygodnika ilustrowanego ,,Kłosy”.

Ciekawe to pismo ukazywało się w latach 1865 - 1890, a publikowało powieści, wiersze i artykuły poświęcone problematyce społecznej i kulturalnej, filozofii, sztuce, historii, przyrodzie i technice. Pisywali na jego łamach m.in. Kraszewski, Orzeszkowa, Bałucki, Asnyk, Dygasiński, Lenartowicz, Fredro, Konopnicka, Prus i Pol, ilustrowali zaś drzeworytami Michał Elwiro Andriolli, Henryk i Ksawery Pilatti, Stanisław Witkiewicz i właśnie Walery Eljasz. Wysoki poziom artystyczny, aktualność i różnorodność prac pozwalała na korzystne porównywanie „Kłosów” z najlepszymi europejskimi magazynami ilustrowanymi: „L’Illustration”, „The Illustrated London News”, „Über Land und Meer”. Jeśli dodać do tego fakt, że niemal w każdym numerze znaleźć można było całostronicowe reprodukcje dzieł najlepszych polskich malarzy - Juliusza Kossaka, Wojciecha Gersona, Artura Grottgera, Jana Matejki, Józefa Brandta, braci Gierymskich, Leona Wyczółkowskiego i Juliana Fałata - okaże się, że pismo wydawane przez Salomona Lewentala było jednym z najciekawszych na ziemiach polskich. Skład redakcji się zmieniał (przez rok 1887 kierownikiem artystycznym „Kłosów” był nawet Stanisław Witkiewicz), ale zawsze poziom tygodnika był bardzo wysoki.

Tatrom poświęcono w „Kłosach” wiele miejsca - zarówno w części tekstowej, jak i ilustracyjnej. W 1866 r. tutaj właśnie swój artykuł Przewodnicy tatrzańscy opublikował ks. Eugeniusz Janota, a dwa lata później Wycieczkę do Tatrów opisywał Józef Ignacy Kraszewski, który w redagowaniu pisma brał czynny udział i za którego wstawiennictwem związał się z „Kłosami” Walery Eljasz.

Po tym debiucie artykuły Eljasza na tematy tatrzańskie i podtatrzańskie ukazują się w pismach wszystkich trzech zaborów, przeważnie z doskonałymi ilustracjami, a ich celem jest przede wszystkim zapoznanie ogółu społeczeństwa polskiego z pięknem Tatr, zachęcenie czytelników do spędzenia lata w polskich górach, a niemniej - praktyczne porady dla letników i turystów.

W tym samym czasie dojrzewa do realizacji koncepcja wydania przewodnika do Tatr. Po nabyciu niejakich doświadczeń turystycznych - wcale zresztą niezbyt wielkich! - 14 listopada 1868 r., jak wskazuje data na pierwszej stronie rękopisu, zasiadł Walery Eljasz do ogromnej pracy, która miała mu przynieść uznanie społeczne większe i trwalsze niż historyczne i kostiumologiczne badania, niż całe jego patriotyczne malarstwo. Wszystkie wydania (najmniej - pierwsze) Eljaszowego Przewodnika cieszyły się wielką popularnością, a dziś są poszukiwanymi białymi krukami. Książeczki poręcznego formatu, od drugiego wydania publikowane na wzór Baedeckera w sztywnej, czerwonej okładce ze ściętymi narożnikami widywano przez kilkadziesiąt lat na drogach i bezdrożach Tatr polskich i węgierskich. Właśnie to ów „czerwony Eljasz” skierował do „najpiękniejszych gór świata” tysiące Polaków, ucząc ich przedtem jak do Tatr dojechać, w co się ubrać, co wziąć ze sobą na wycieczkę, gdzie i jak zamieszkać, jak zamówić przewodnika. Eljasz nie opisuje dokładnie trasy wędrówki, bo jego czytelnika ma prowadzić w Tatry góralski przewodnik - ale uświadamia go co do szczegółów topograficznych, przyrodniczych, historycznych i etnograficznych.

Głównym „redaktorem” i pomocnikiem Eljasza przy pierwszym wydaniu Przewodnika był jego tatrzański nauczyciel - ksiądz Eugeniusz Janota. On to czytał i poprawiał każdy nowo napisany rozdział książki, uzupełniał i dopisywał całe akapity. Janota jest autorem ostatnich fragmentów tatrzańskiej części Przewodnika, traktującej o ochronie zwierząt w górach, z jego artykułu w „Kłosach” pochodzi rozdział o przewodnictwie tatrzańskim.

Technicznej i edytorskiej stronie przedsięwzięcia patronował Józef Ignacy Kraszewski, który właśnie został właścicielem drukarni polskiej, oczywiście - w Dreźnie, gdzie pisarz wówczas stale mieszkał. Zaproponował, że w swej oficynie wydrukuje Przewodnik, żałował, że nie może zrobić więcej: Gdybym sam jako początkujący wydawca był zamożniejszym, nabyłbym i wydał przewodnik, ale mi się na kosztowniejsze przedsiębiorstwo porywać trudno - pisał do Eljasza. W efekcie wydawcą został poznański księgarz Jan Kazimierz Żupański, którego nakładem książka Eljasza ukazała się w 1870 r. pod tytułem Ilustrowany przewodnik do Tatr, Pienin i Szczawnic. Nad przebiegiem druku, odbitkami ilustracji (wg rysunków Eljasza drzeworyty wykonywali Dudrak z Krakowa i Baranowski z Drezna) i całością spraw edytorskich czuwał Kraszewski, który osobiście wykonywał także (niezbyt starannie!) korektę dzieła. Na stronie tytułowej autor przedstawił na rysunku samego siebie, wskazującego jakiemuś młodzieńcowi panoramę Tatr ze wzgórza nad drogą, na której furka góralska wiezie gości do Zakopanego.

Zawartość przewodnika tworzy niezbędne kompendium wiedzy, jaką zdaniem autora powinien posiadać każdy udający się do Tatr. Po części wstępnej (ogólna informacja o Tatrach, załatwianie furki, odzież, mieszkanie, żywność, sposób wędrowania) następuje szczegółowy i, jak zawsze u Eljasza, pełen osobistych dygresji opis drogi z Krakowa do Zakopanego, a następnie licząca niespełna 100 stron część właściwa, poświęcona wycieczkom górskim.

Może dziwić to, że merytoryczna część przewodnika jest tak uboga. Ale pamiętajmy, że Eljasz zwraca się przede wszystkim do ludzi, którzy o Tatrach w znakomitej większości nie mają zielonego pojęcia, zgoła nie wiedzą, gdzie góry te leżą! Pisze dla ludzi, dla których podstawowym problemem będzie dotarcie do ich stóp i umiejętność przeżycia tam kilku tygodni. O przebiegu wycieczki, często nawet o wyborze trasy decydować będzie zasadniczo góral - przewodnik.

Druga przyczyna stosunkowo skromnego potraktowania górskiej części Przewodnika jest, by tak rzec, subiektywna - pisał ją Eljasz w czasie, gdy sam miał za sobą dopiero pięć, najwyżej sześć sezonów tatrzańskich i sam też dopiero poznawał góry.

A zatem w pierwszym wydaniu Przewodnika proponuje autor zaledwie parę wycieczek reglowych i kilka wysokogórskich. Przy tym w układzie książki jest dziwne materii pomieszanie: najpierw opisana jest Dolina Kościeliska z wejściem na Bystrą, potem Doliny Strążyska i Za Bramką, za czym następuje opis wycieczki na Świnicę ze zwiedzaniem po drodze Gąsienicowych Stawów - potem nagle wyskakuje nader pobieżny opis widoku z Gubałówki, z kolei proponuje Eljasz wycieczkę do Groty w Magurze i do Dziury, by wreszcie zaprowadzić turystów w rejon Morskiego Oka - trasami przez Bukowinę, przez Waksmundzką Polanę oraz przez Zawrat i Dolinę Pięciu Stawów, z dwustronicową dygresją o dojściu do Pięciu Stawów z Doliny Roztoki. Potem opisuje samo Morskie Oko (duży fragment o trwającym już wówczas sporze granicznym w tym rejonie) i Czarny Sław. Następnie idziemy na Czerwone Wierchy (przez Kondratową) i na Giewont (na który wg Eljasza nie ma po co chodzić, bo widok zeń gorszy niż z Kondrackiej Kopy). Część zasadnicza kończy się opisem drogi do Czarnego Stawu Gąsienicowego i rozdziałem o Zakopanem.

Po opisie topograficznym Tatr następuje równie niekonsekwentny opis Pienin, bibliografia tematyki górskiej i wykaz wzniesień - w Tatrach polskich i węgierskich, w Pieninach, po drodze i w ogóle wszędzie, gdzie autor mógł zdobyć dane.

Pierwsze wydanie Przewodnika Walerego Eljasza jest wszakże pierwszą próbą szerszego zaprezentowania Tatr Polakom. Dotychczasowe opisy były na ogół reportażami, ukazującymi głównie dzielne poczynania opisującego w egzotycznej dlań tatrzańskiej scenerii. Ani Przewodnik Janoty, ani wspominkowe Obrazki Steczkowskiej nie dawały turyście tak ciekawego i dokładnego obrazu, jak dzieło Eljasza. Tekstowi towarzyszą ponadto 22 ilustracje (w tym 2 ładne inicjały) oraz, na doklejce, mapa całych Tatr i panorama z Głodówki, litografowane przez J. Brydaka w Krakowie.

Krytycy Ilustrowanego przewodnika zarzucali, że książka jest przegadana, pełna osobistych dygresji i idiosynkrazji autora. Ale owo „plotkarstwo” Eljasza jest dla nas po latach nieocenionym źródłem informacji o dawnym sposobie wycieczkowania, o dziejach Zakopanego, o obyczajowości XIX-wiecznych mieszkańców i bywalców podtatrzańskiej wioski.

Dopiero po ukazaniu się pierwszej edycji Przewodnika Eljasz zaczął intensywniej zwiedzać Tatry po obydwu stronach granicy. W wycieczkach towarzyszył mu zawsze notes - Raptularz tatrzański, gdzie notował itineraria, czasy przejść poszczególnych etapów wycieczki, spisy widocznych z poszczególnych miejsc szczytów, a przede wszystkim - szkicował panoramy, wizerunki szczytów i turni, zwierzęta i rośliny. Wszystko na użytek kolejnych wydań Przewodnika.

Drugą edycję zaczął przygotowywać w 1876 r., ale ostatecznie ukazała się dopiero w 11 lat po pierwszej - w 1881 r. Autor świadomie nie nawiązywał do poprzedniego wydania (dopiero od trzeciego zaczął je kolejno numerować), zaopatrzył dzieło w tytuł Nowy ilustrowany przewodnik do Tatr i Pienin i uniezależnił się od Żupańskiego, z którym współpraca się nie układała z powodów finansowych. Od 1881 r. Eljasz wydaje swoje przewodniki nakładem własnym, co - zważywszy na ciężkie warunki materialne - jest dla jego rodziny początkowo dużym brzemieniem.

Od drugiego wydania opisuje nie tylko sobie znane trasy - korzysta również ze wskazówek innych turystów, sięga też często do literatury tatrzańskiej, której był doprawdy wielkim znawcą.

Powodzenie tej edycji, a także szybki wzrost liczby osób zwiedzających Tatry skłania Eljasza do szybkiego i jeszcze staranniejszego opracowania III wydania, które ukazuje się w 1886 r. Tutaj część wstępna, niejako przygotowująca turystę do przyjazdu pod Giewont, skraca się do 46 stron. Zakopanemu poświęca autor przeszło 20 stron i jest to opis nader interesujący, zaś na część górską przeznacza już przeszło 200 stron. Układ poprawia się (choć nie radykalnie), południowa strona Tatr opisana jest niemal równie szczegółowo jak północna, a 23 ilustracje drzeworytowe i litografowana mapa są najwyższej jakości.

To właśnie wydanie Przewodnika miało wyjść nakładem Towarzystwa Tatrzańskiego i zostać rozesłane członkom zamiast kolejnego ,,Pamiętnika Towarzystwa Tatrzańskiego”. Jednakże, na skutek nacisków niechętnych Eljaszowi osób w zarządzie TT - odstąpiono od tego projektu, a książka wyszła i tym razem nakładem autora. Towarzystwo tylko zakupiło część egzemplarzy i rozesłało bezpłatnie do swoich członków.

Od IV wydania (w 1891 r.) partnerem przy opracowywaniu tekstów Przewodnika jest syn Walerego - Stanisław Eljasz-Radzikowski, który dostarcza ojcu opisów zwiedzanych przez siebie tras z czasami ich przejść (zwłaszcza po węgierskiej stronie) oraz opracowuje (i podpisuje własnym nazwiskiem) rozdział - artykuł naukowy O Tatrach w ogólności, od V wydania noszący tytuł Pogląd na Tatry.

Także od V wydania (1896 r.) Stanisław jakby przejmował kontrolę nad całym przewodnikowym interesem - ojciec coraz mniej chodził już wtedy w góry, niechętnie wprowadzał zmiany, coraz bardziej krzywym okiem patrzył na to, że syn wyrasta na najwybitniejszego znawcę Tatr. 6 marca 1896 r. Stanisław pisał do ojca: Rękopis przewodnika chciałbym koniecznie przejrzeć, żeby znów nie wypadło tak nie jednolicie. A przy wydaniu następnym (1900 r.) wręcz dyktował ojcu, co ten ma robić: Do nowego przewodnika musi być dodany plan Zakopanego z dworcem kolejowym, a Zakopane samo obrobione w sposób Baedeckerowski, tj. drobnymi literkami zajazdy, hotele, restauracje i t.d. koniecznie, aby wyprzeć przewodniki miejscowe, które się mogą teraz pojawić, a przeciw przewodnikowi naszemu [podkr. MP.] już słyszałem zdania, że nie ma planu Zakopanego. [...] O Tatrach napiszę zupełnie coś innego, naturalnie krótko, ale takie rzeczy jak zwierzęta, rośliny, geologia muszą być krótko, ale przy tym szczegółowo, t.j. wymienić trzeba szczegóły, bo tego ludzie szukają w przewodniku. Wzniesienia muszą być z gruntu przerobione podług nowych pomiarów.

Na tytule sądzę napis dać taki krótki, t.j. na okładce tylko TATRY, WALERY ELJASZ, Tatry, więcej nic, długi tytuł jest nie artystyczny [...]. (List z 22 listopada 1899 r., oba z archiwum W. H. Paryskiego.)

A istotnie konkurencja już się pojawiła. Wydany w 1878 r. przez X. Augustyna Sutora Krótki przewodnik do Zakopanego i po Tatrach, liczący ledwo 8 stron, był w zasadzie tylko folderem informacyjnym. W 1890 r. dr Stanisław Ponikło opublikował fachowe studium lekarskie Zakopane jako miejsce klimatyczne. W 1896 r. Krótki przewodnik do Tatr wydał Leopold Świerz (II wyd. w 1903 r.), a w 1899 r. nakładem księgarni Zwolińskiego pojawił się informator doktora Tomasza Janiszewskiego pt. Zakopane. Stacja klimatyczna w Tatrach, zaopatrzony właśnie w plan i baedeckerowskie wskazówki o sklepach, hotelach, instytucjach. Od 1901 r. zaczął się ukazywać Kalendarzyk tatrzański Mieczysława Kowalewskiego, będący jednocześnie informatorem zakopiańskim i przewodnikiem po najbliższej okolicy. Dopiero jednak w parę lat po śmierci Walerego Eljasza, w 1911 r. ukazał się następny fachowy przewodnik po Tatrach, opracowany przez Janusza Chmielowskiego, przeznaczony zarówno dla zwykłych turystów, jak i dla taterników.

Nie wiem, jakie nakłady miały poszczególne wydania Przewodnika Eljasza - znam tylko dokładne dane co do V edycji z 1896 r., kiedy to kosztem niespełna 790 guldenów wyszło 1060 egzemplarzy książki. Można przypuszczać, że poprzednie nakłady nie były większe, jednakże w stosunku do ówczesnej liczby turystów było to sporo - w tymże 1896 roku, wg notatek Eljasza przyjechało do Zakopanego 3806 osób. By zachować te proporcje, nakład współcześnie wydawanych przewodników powinien wynosić blisko milion egzemplarzy...

Niewątpliwie wielu spośród tych niespełna 4 tysięcy gości zachęconych zostało do przyjazdu dzięki lekturze „Eljasza”. Chociaż ... J. I. Kraszewski w 1870 r. na łamach lwowskiego czasopisma „Tydzień” stwierdził, że Dla bardzo leniwych książka ta gotowa podróż zastąpić, ale z drugiej strony narazić ich może na grzech kłamstwa, bo gotowi potem mówić, że zwiedzili Tatry, tak dokładną tu o nich zaczerpną wiadomość [...].

A dodajmy jeszcze, że prócz Ilustrowanego przewodnika do Tatr, Pienin i Szczawnic publikował Walery Eljasz również reportażowe Szkice z podróży w Tatry, Obrazek z podróży w Tatry oraz liczne artykuły i opisy w czasopismach i rocznikach warszawskich, krakowskich i zakopiańskich.

Odcinek 4 - Ojciec prasy zakopiańskiej